Ojciec zabrania mi się uczyć

  • Autor wątku Autor wątku Qcarly
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
krzysieksiema napisał:
Jeśli policja bywa, to rodzina może mieć NK, ojciec mógłbyć ukrarany itp - to prawo o wykroczeniach i prawo karne.
A tu konkretnie - jeśli istnieją dowody (ale nie że policja czyli dzielnicowy bywa z wizytą) na przemoc domową itp- to istnieją procedury na ukaranie sprawcy przemocy, czy wręcz usunięcie go z takiego domu. Ale jeśli dochodziłoby do łamania prawa to Pani ojciec miałby już np wyrok, pouczenie, w rodzinie procedura NK, pracownik z MOPS/GOPS itp.
W sytuacji - dorosła osoba, która ukończyła zawodową szkołę zasadniczą chce się uczyć dalej, ma wykształcenie (wyuczony zawód) dzięki któremu może się utrzymać. Idzie na studia zaoczne podejmując zatrudnienie i uczy się dalej.
Na uzyskanie wykształcenia w trybie dziennym (matura po gimazjum i ZSK) był czas, teraz proponuję poszukać pracy, wynająć pokój, usamodzielnić się, studiować zaocznie i tyle.
To że, wydaje się, iż dzieci mają prawo do nauki, i gdzieś w TV czy radio było 'do 26 r.ż.' to nie znaczy że praktyka czy treść KRiO oraz KPC na to pozwala. Szanse w sądzie w tej sytuacji na alimenty są w praktyce zerowe, rodzice dają Pani dach, wikt i opierunek, może Pani sama się utrzymać, i tak jest Pani w lepszej sytuacji niż np osoby z domów dziecka, jeśli jest Pani pewna swoich możliwości ukończenia np prawa czy medycyny - trzeba zdać maturę a potem np kredyt studencki i studia dzienne.

Jeszcze raz powtórzę - żadne alimenty mnie nie interesują. Nie jestem taka, żeby żerować na rodzicach. Ja się tylko pytałam o to czy ojciec, sam ojciec może mnie wyrzucić z domu. Doczytałam, że nie może mnie wyrzucić, bo decyzję podejmuje też mama, ona stoi po mojej stronie, więc to nic się ma do gadania ojca.

Co do tego - babki z interwencji były już u nas, ale powiedziały mnie i mojej mamie, że same to musimy zgłosić, a one tylko założyły Niebieską Kartę.

O resztę ciągle pytam czy ojciec ma prawo zabierać dzieciom (nie tylko mnie, ale mojemu rodzeństwu) rzeczy do nauki. Chociaż brzmi to naprawdę kretyńsko, bo dziecko ma obowiązek nauki..
 
krzysieksiema napisał:
Jeśli policja bywa, to rodzina może mieć NK, ojciec mógłbyć ukrarany itp - to prawo o wykroczeniach i prawo karne.
A tu konkretnie - jeśli istnieją dowody (ale nie że policja czyli dzielnicowy bywa z wizytą) na przemoc domową itp- to istnieją procedury na ukaranie sprawcy przemocy, czy wręcz usunięcie go z takiego domu. Ale jeśli dochodziłoby do łamania prawa to Pani ojciec miałby już np wyrok, pouczenie, w rodzinie procedura NK, pracownik z MOPS/GOPS itp.
W sytuacji - dorosła osoba, która ukończyła zawodową szkołę zasadniczą chce się uczyć dalej, ma wykształcenie (wyuczony zawód) dzięki któremu może się utrzymać. Idzie na studia zaoczne podejmując zatrudnienie i uczy się dalej.
Na uzyskanie wykształcenia w trybie dziennym (matura po gimazjum i ZSK) był czas, teraz proponuję poszukać pracy, wynająć pokój, usamodzielnić się, studiować zaocznie i tyle.
To że, wydaje się, iż dzieci mają prawo do nauki, i gdzieś w TV czy radio było 'do 26 r.ż.' to nie znaczy że praktyka czy treść KRiO oraz KPC na to pozwala. Szanse w sądzie w tej sytuacji na alimenty są w praktyce zerowe, rodzice dają Pani dach, wikt i opierunek, może Pani sama się utrzymać, i tak jest Pani w lepszej sytuacji niż np osoby z domów dziecka, jeśli jest Pani pewna swoich możliwości ukończenia np prawa czy medycyny - trzeba zdać maturę a potem np kredyt studencki i studia dzienne.

A co do tej nauki, że ja to już był czas itd. naprawdę zastanów się jak osoba z wykształceniem gimnazjalnym może znaleźć dobrze płatną pracę. Oferty pracy są takie 1500zl za pracę w sklepie..na pełnym etacie - nie wchodzi to w grę, dziennie siedzę przy książkach po 5/6h i ewidentnie nie miałabym czasu na nic. Szukam pracy na pół etatu - pół etatu to średnio max. 800zl w moim mieście. Zastanów się 3 razy..gdzie ja wynajmę mieszkanie i jeszcze się utrzymam..

Poza tym jestem osobą z ambicjami i nie chce zostać w sklepie na wieki, chce zostać nauczycielką i robić coś z pasją, tak jak Ignacy Rzeczki z Lalki, chyba jak każdy człowiek na ziemi
 
Ja nie mam prawa zabrać Pani płaszcza.
Ale jak zabiorę - to Pani musi to zgłosić na policję jako kradzież, napaść, groźbę, wymuszenie czy co tam miało miejsce.
Istnieje procedura eksmisji ojca - nawet jeśli ma on tytuł prawny (najmuje czy jest właścicielem lokalu: mieszkania/domu). I "babki z interwencji" - wolałbym aby jasno wskazać kto to był, mają rację, Pani, Pani matka - idziecie do sądu z wnioskiem o eksmisję ojca/męża i tyle - nikt nie zabiera Pani kredek / zeszytów.
Co do alimentów, to też ojciec może w przyszłości się upomnieć o środki na własne utrzymanie od Pani, sugeruję "założyć teczkę" / segregator z dokumentami, które będą wskazywać czy i jak umożliwiał Pani naukę i rozwój. Informacje o interwencjach "babek" - notatki, daty itp.
 
krzysieksiema napisał:
Ja nie mam prawa zabrać Pani płaszcza.
Ale jak zabiorę - to Pani musi to zgłosić na policję jako kradzież, napaść, groźbę, wymuszenie czy co tam miało miejsce.
Istnieje procedura eksmisji ojca - nawet jeśli ma on tytuł prawny (najmuje czy jest właścicielem lokalu: mieszkania/domu). I "babki z interwencji" - wolałbym aby jasno wskazać kto to był, mają rację, Pani, Pani matka - idziecie do sądu z wnioskiem o eksmisję ojca/męża i tyle - nikt nie zabiera Pani kredek / zeszytów.
Co do alimentów, to też ojciec może w przyszłości się upomnieć o środki na własne utrzymanie od Pani, sugeruję "założyć teczkę" / segregator z dokumentami, które będą wskazywać czy i jak umożliwiał Pani naukę i rozwój. Informacje o interwencjach "babek" - notatki, daty itp.

Wydaje mi sie tylko, że nie "ruszam" tej sprawy i nie idę z tym nigdzie, bo jestem z tym sama. Mam jego wyzwiska i groźby nagrane na telefonie lecz nikt z domowników nie chce tego nigdzie zgłosić. Jedyną osobą, która mnie tak naprawdę w tym wspiera jest mój chłopak, więc no. Czuję się "osaczona" przez to wszystko. Matka też wspiera, ale jak wiadomo - żona męża kocha..i dlatego też z tym nic nie robi, mimo, że to ciągle się od lat Proszę też nie żartować na temat "kredek", bo to naprawdę nie o to tutaj chodzi i to kompletnie nie jest śmieszne.
 
1. Ojciec nie może Pani wyrzucić, i jeśli nie jest właścicielem to nie może też wypowiedzieć umowy użyczenie. Ma natomiast prawo zabronić Pani korzystania z jedzenia, chemii itp. Jest Pani samodzielna i te wydatki powinna Pani pokrywać samodzielnie.
2. Z jakich środków został zakupiony laptop. Jeśli to Pani oszczędności to ojciec nie ma prawa zabierać laptopa, ale... Jeśli nie płaci Pani za prąd (1/9 rachunku) to nie ma Pani prawa ładować baterii w domu.
3. Ojciec nie musi Pani utrzymywać, pomoc przy dzieciach to nie Pani obowiązek tylko ojca. Pani ma zacząć zarobkować. 1500zl dla osoby bez wykształcenia nie jest niczym złym, mieszkając w tak zaludnionym domu może Pani z tej pensji zacząć odkładać kasę. Pytanie dlaczego w wieku 18 lat nie przepisała się Pani do szkoły dziennej( rodzice nie mieli już nic do powiedzenia i nie mogli decydować? ). No i witamy w dorosłości. Uczyć można się w nocy, wielu pracujących ludzi kończy nawet studia na państwowych uczelniach w ten sposób...
 
robinsonik napisał:
1. Ojciec nie może Pani wyrzucić, i jeśli nie jest właścicielem to nie może też wypowiedzieć umowy użyczenie. Ma natomiast prawo zabronić Pani korzystania z jedzenia, chemii itp. Jest Pani samodzielna i te wydatki powinna Pani pokrywać samodzielnie.
2. Z jakich środków został zakupiony laptop. Jeśli to Pani oszczędności to ojciec nie ma prawa zabierać laptopa, ale... Jeśli nie płaci Pani za prąd (1/9 rachunku) to nie ma Pani prawa ładować baterii w domu.
3. Ojciec nie musi Pani utrzymywać, pomoc przy dzieciach to nie Pani obowiązek tylko ojca. Pani ma zacząć zarobkować. 1500zl dla osoby bez wykształcenia nie jest niczym złym, mieszkając w tak zaludnionym domu może Pani z tej pensji zacząć odkładać kasę. Pytanie dlaczego w wieku 18 lat nie przepisała się Pani do szkoły dziennej( rodzice nie mieli już nic do powiedzenia i nie mogli decydować? ). No i witamy w dorosłości. Uczyć można się w nocy, wielu pracujących ludzi kończy nawet studia na państwowych uczelniach w ten sposób...

Co do punktu 3. Mówię poraz kolejny - byłam może na 8 rozmowach o pracę, ludziom nie pasuje to, że uczę się zaocznie, dodatkowo, a jeśli już chcą to na pełen etat, a ja pełen etat nie będę nawalać, bo jestem psychicznie wykończona po 5h intensywej nauki. Poza tym co mi po tym tekście "witamy w dorosłości" to naprawdę tekst nie na miejscu. Według tego co wyczytałam w prawie to jeśli się uczę (chodzi mi o uczęszczanie do szkoły - czyli do grudnia) to pisze, że jako tako mam prawo do pieniędzy.

A co do 2. To laptop to prezent od babci dla nas (dzieci) więc no. To nawet za pieniądze taty nie było. W domu mamy nawet 2 auta, które są za pieniądze, które mama dostała w prezencie od babci, czyli no.

Zresztą nawet jeśli obserwując TERAŹNIEJSZĄ CHWILĘ: mój tata jest trzeźwy i nagle jest wszystko super.. więc no.
 
Powrót
Góra