Oszukany samochód z salonu

  • Autor wątku Autor wątku Beacia151027
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Beacia151027

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2017
Odpowiedzi
4
Witam, trzy tygodnie temu odebrałam samochód prosto z salonu, nowy, nie testowy, pech chciał że dwa tygodnie później, nie z mojej winy miałam kolizje. Po oględzinach rzeczoznawcy i sprawdzeniu miernikiem lakieru w samochodzie, okazało się iż maska została dwa razy pomalowana. Jak to teraz ugryźć? Czy wynająć prawnika i wymagać odszkodowanie za oszustwo? Czy iść z nimi na ugodę i coś od nich wyciągnąć? Przede wszystkim ile można domagać się od firmy za wyżej wymienioną ukrytą wadę.

Pozdrawiam
 
A kto ci powiedzial, ze samochod z salonu nie moze miec jakiegos elementu malowanego dwa razy? Zadne prawo tego nie zabrania o ile grubosc lakieru nie przekracza norm producenta.
 
Nowy samochód na całym samochodzie powinien mieć mniej więcej tej samej grubości lakier, a nie żeby różnił się aż o ponad 120 μm. Jeżeli coś stało się na produkcji powinnam być o tym poinformowana i z tego co się dowiedziałam powinnam otrzymać certyfikat tejże wady. Druga sprawa jest taka, że jak mój dealer dowiedział się o tym co się okazało zaczął się mieszać i po głosie był troszkę przestraszony, że to wyszło. Kto by pomyślał, że do salony trzeba jechać z miernikiem grubości lakieru.
 
Beacia151027 napisał:
Nowy samochód na całym samochodzie powinien mieć mniej więcej tej samej grubości lakier, a nie żeby różnił się aż o ponad 120 μm. Jeżeli coś stało się na produkcji powinnam być o tym poinformowana i z tego co się dowiedziałam powinnam otrzymać certyfikat tejże wady. Druga sprawa jest taka, że jak mój dealer dowiedział się o tym co się okazało zaczął się mieszać i po głosie był troszkę przestraszony, że to wyszło. Kto by pomyślał, że do salony trzeba jechać z miernikiem grubości lakieru.

Jeżeli wskaźnik grubości nie przekracza 200 mikronów wszystko jest w normie natomiast jeżeli jest inaczej to dany element był poprawiany. Auta europejskie mają grubsza warstwę lakieru od no azjatyckich.
 
Przekracza, 240 tam wyszło, a np. na dachu, drzwiach jest mniej więcej po 120, 119 itd. Zbyt duża przepaść jest między ŚRODKIEM maski a resztą samochodu.
 
Ja tylko dodam z własnego doświadczenia, że grubsza warstwa lakieru na poszczególnych elementach znacząco zmniejsza wartość pojazdu na rynku wtórnym. Grubsza wartość lakieru może oznaczać, że auto jest powypadkowe. Taka sytuacja nie miała prawa zaistnieć.

Kto normalny uwierzy w przyszłości tej pani, że taki kupiła w salonie? ;) A w dodatku maska, źle to wygląda.
 
Ostatnia edycja:
Dokładnie. Co z tego że są papiery na auto salonowe, a maska jest lewa.... Szczęście w nieszczęściu że była ta kolizja i tak wcześnie to wyszło.
Pozdrawiam
 
jaszek7777 napisał:
że grubsza warstwa lakieru na poszczególnych elementach znacząco zmniejsza wartość pojazdu na rynku wtórnym. Grubsza wartość lakieru może oznaczać, że auto jest powypadkowe.

Nie fantazjuj.

Moje auto (nowe z salonu) było całe dwa razy malowane w ciągu pierwszych dwóch lat.

Auto nie uczestniczyło w wypadkach i kolizjach.
 
arturoooo napisał:
Nie fantazjuj.

Moje auto (nowe z salonu) było całe dwa razy malowane w ciągu pierwszych dwóch lat.

Auto nie uczestniczyło w wypadkach i kolizjach.

No ale jeśli pomalowane są tylko wybrane elementy, to jak to wytłumaczyć? Dla potencjalnego nabywcy będzie to oznaczało albo korozję, albo kolizję.
 
Oczywiście, że maluje się elementy samochodu w niektórych wypadkach dwa razy. To część produkcji i tyle. Można skontaktować się z producentem i potwierdzić. Zazwyczaj chodzi o usunięcie wad powierzchniowych farby i trwałość tego elementu nie jest mniejsza niż malowanego raz.
 
Nie bij piany oddaj do ASO na malowanie i dadzą Ci nową maskę.

Kupiłaś więcej samochodu w tej samej cenie;)
 
Powrót
Góra