oszustwo? co robić! poczta polska? allegro?

  • Autor wątku Autor wątku Torii
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie, telefon kupiłam jako osoba prywatna od firmy :)

Jako, że sprawa już mniej więcej się rozwiązała piszę to dla osób, które w przyszłości spotkałoby coś podobnego.
Na dzień dzisiejszy w Kodeksie Cywilnym zostało wprowadzony punkt, który działa w takiej sytuacji na korzyść konsumenta. W momencie, w którym towar do nas nie dotrze- pieniądze musi nam zwrócić sprzedawca i to on rozwiązuje sprawę z pocztą. Ta zmiana została wprowadzona 25 grudnia 2014 roku. Pamiętajmy, że prawo nie działa wstecz, więc zmiana ta dotyczy WYŁĄCZNIE transakcji zawartych po 25 grudnia 2014.
Jako, że ja telefon kupiłam 15 grudnia 2014 r ta zmiana w KC mnie nie dotyczy. A co za tym idzie jestem odpowiedzialna za swoją przesyłkę od momentu kiedy sprzedawca ją wysłał. Także to że zaginęła jest moją winą (według starego prawa). Złożyłam reklamację na poczcie, otrzymałam odpowiedź pozytywną i zwrócili mi dokładnie 104,50 zł (czyli dziecięciokrotność kosztów nadania paczki pocztowej ekonomicznej + koszt nadania: 9,50 zł * 10 = 95 zł 95 zł + 9,50 zł = 104,50 zł). Odwoływaliśmy się od tej decyzji z Rzecznikiem Praw Konsumenta, niestety poczta zostaje przy twierdzeniu, że paczka zaginęła.
Aktualnie czekam na wyniki od grafologa- aby potwierdziło się, że nie ja podpisałam odebranie paczki. Następnie niestety będę musiała skierować sprawę do sądu.

To tak jako podsumowanie naszych wywodów i gdyby ktoś jeszcze w przyszłości miał podobną sytuację :)
 
Torii napisał:
Jako, że ja telefon kupiłam 15 grudnia 2014 r ta zmiana w KC mnie nie dotyczy. A co za tym idzie jestem odpowiedzialna za swoją przesyłkę od momentu kiedy sprzedawca ją wysłał. Także to że zaginęła jest moją winą (według starego prawa).

Kto Ci takich bzdur naopowiadał? Twoja umowę tez obowiązuje zasada, ze wydanie towaru następuje w chwili fizycznego wydania. Do tej chwili sprzedawca-przedsiębiorca odpowiada za losy przesyłki. Jeśli zginęła, będzie musiał wysłać jeszcze raz.
 
Nikt mi nie naopowiadał bzdur :) Potrafię czytać i przeczytałam Kodeks Cywilny :) A następnie byłam u kilku adwokatów i skontaktowałam się z wydziałem konkurencji i konsumentów w Warszawie, którzy odpisali mi to samo.

Zacytuję KC to po raz ostatni, bo już kilka razy się to tutaj pojawiło:
"Art. 544. § 1. Jeżeli rzecz sprzedana ma być przesłana przez sprzedawcę do miejsca, które nie jest miejscem spełnienia świadczenia, poczytuje się w razie wątpliwości, że wydanie zostało dokonane z chwilą, gdy w celu dostarczenia rzeczy na miejsce przeznaczenia sprzedawca powierzył ją przewoźnikowi trudniącemu się przewozem rzeczy tego rodzaju."

a w momencie wydania cała odpowiedzialność spada na kupującego
miejscem spełnienia świadczenia jest firma sprzedawcy

prawo nie działa wstecz, więc ustawy wprowadzone z dniem 25 grudnia 2014 mnie nie obowiązują :)

Prokurator, Rzecznik Praw Konsumenta, kilku adwokatów z Bytomia i Katowic oraz pracownik Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który ze mną pisał, nie mają co do tego wątpliwości. Od samego początku dobrze interpretowałam kodeks i dobrze myślałam, że niestety, ale prawo jest niesprawiedliwe. Na szczęście dla osób kupujących teraz- już się zmieniło. Mam również nadzieję, że moja sprawa w sądzie skończy się z wynikiem pozytywnym dla mnie :)
 
Prokurator, Rzecznik Praw Konsumenta, kilku adwokatów z Bytomia i Katowic oraz pracownik Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który ze mną pisał, nie mają co do tego wątpliwości
Nie wierzę, żeby oni wszyscy byli tacy niedouczeni.
Prawdopodobnie niewłaściwie opowiadałaś o problemie.
 
Nie ma żadnego problemu działania prawa wstecz.
Jesteś konsumentem, zakup był 15 grudnia 2014 i mają zastosowanie przepisy ustawy z dnia 02 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. 2000 Nr 22 poz. 271), w której niefortunnie zdefiniowano "wydanie rzeczy"

Użycie tego terminu „od dnia wydania rzeczy” w art. 10 u.o.n.p.k. jest błędem legislacyjnym i kodeksowa wykładnia „wydania rzeczy” jako momentu przekazania rzeczy przewoźnikowi jest błędna.
Wydanie należy interpretować zgodnie z prawem europejskim, które definiuje wydanie jako moment fizycznego zetknięcia się konsumenta z rzeczą.

W Twoim przypadku "zetknięcie" nie nastąpiło i sprzedawca w dalszym ciągu jest zobowiązany do wydania rzeczy.
 
Ostatnia edycja:
Uff.... w końcu to znalazłem, bo wiedziałem od razu, że cedwah i loco1 mają rację, a Ci twoi prawnicy to głupot nagadali (zapewne z lenistwa, a nie ze złej woli). Od wczoraj szukałem i szukałem podstawy prawnej (w sumie kilka godzin), bo czytałem ją wcześniej, wykładnię zgodną z informacjami przekazywanymi przez poprzedników.


DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY 2011/83/UE
z dnia 25 października 2011 r. w sprawie praw konsumentów, zmieniająca dyrektywę Rady 93/13/EWG i dyrektywę 1999/44/WE Parlamentu Europejskiego i Rady oraz uchylająca dyrektywę Rady 85/577/EWG i dyrektywę 97/7/WE Parlamentu Europejskiego i Rady​

Przepis prawny:
Artykuł 20

Przejście ryzyka

W przypadku umów, zgodnie z którymi przedsiębiorca wysyła towary konsumentowi, ryzyko utraty lub uszkodzenia towarów przechodzi na konsumenta w chwili wejścia przez konsumenta lub osobę trzecią wskazaną przez konsumenta, inną niż przewoźnik, w fizyczne posiadanie towarów. Jednakże ryzyko przechodzi na konsumenta z chwilą dostarczenia towarów przewoźnikowi, jeżeli konsument zlecił temu przewoźnikowi ich trans*port, a przedsiębiorca nie oferował takiej możliwości, bez uszczerbku dla praw konsumenta wobec przewoźnika.



Podkreślę dla "twoich" prawników:
W przypadku umów, zgodnie z którymi przedsiębiorca wysyła towary konsumentowi, ryzyko utraty lub uszkodzenia towarów przechodzi na konsumenta w chwili wejścia przez konsumenta lub osobę trzecią wskazaną przez konsumenta, inną niż przewoźnik, w fizyczne posiadanie towarów.
Do powyższego momentu odpowiada sprzedawca, bo rozumiem, że skorzystałaś z przewoźnika proponowanego przez sprzedawcę.

Szerszy opis masz w wytycznych DG ds. Sprawiedliwości dotyczących dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE z dnia 25 października 2011 r. w sprawie praw konsumentów masz na stronie prowadzonej przez UOKiK Akty prawne – Prawa konsumenta

Za to Torii poproszę o buziaka kiedyś w realu, jak się przypadkowo spotkamy ;-) Uprzedzam admina, żeby nie dał mi bana, za to że chcę jakieś wynagrodzenie za poradę. Będzie to tylko wolna wola Torii ;-) Jak dzięki temu uda Ci się odzyskać kasę, to przelej z 50 zł na jakiś szczytny cel. :)
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra