O skali problemu świadczą wyroki ECHR przeciwko Polsce, w przytłaczającej większości wygrane przez ofiary naszego państwa (areszt wydobywcze, przewlekłość spraw, łamanie praw człowieka w zakresie wolności słowa.... itp).
Skoro piszesz o skali to rozumiem, że ją znasz...
Dla porządku - samych postępowań sądowych w sprawach o przestępstwa jest (o ile mnie pamięć nie myli) ok. 2 mln.
rocznie, postępowań przygotowawczych wielokrotnie więcej, bo znaczna ich część kończy się umorzeniami, zaś zawiadomień o przestępstwach chyba nikt nie jest w stanie zliczyć.
A ile było orzeczeń ETPCz przeciwko Polsce na przestrzeni kilkunastu lat? Kilkadziesiąt? Kilkaset? Kilka tysięcy?
Teraz porównuj skalę...
Weź pod uwagę same fakty zakończone sądowymi uniewinnieniami - niesłusznie prześladowanych i aresztowanych.
Postępowań sądowych zakończonych uniewinnieniami jest ok. 7%, co też powinno uzmysłowić Ci ich skalę.
Oczywiście nie usprawiedliwiam niewątpliwych błędów i nadużyć, lecz przedstawianie wyjątków jako reguły nie jest z Twojej strony przejawem rzetelności.
Równie dobrze mogłabyś powiedzieć, że w szpitalach "mordują" ludzi, bo przecież czasem lekarze też popełniają błędy.
P.S. Dane odnośnie ilości postępowań podałem z głowy, bo nie chce mi się teraz szukać raportu MS, który jakiś temu czytałem - mogą zatem być nieścisłe. Rząd wielkości jednak niewątpliwie zachowałem.