Oszustwo!

  • Autor wątku Autor wątku Aguska^
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Aguska^

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2007
Odpowiedzi
7
Chcialabym prosic o rade. Jakis czas temu rodzice zakupili samochod. Sprzedajacy zapewnial iz auto jest w bardzo dobrym stanie technicznym, wolny od wad itd. Na nastepny dzien przy jezdzie samochodem mama uslyszala dziwne dzwieki dobiegajace ze skrzyni biegow, wystraszla sie ale sprobowala kolejnego dnia wyruszyc autem do pracy i niestety okazalo sie to niemozliwe, auto nadal wydawalo dziwne dzwieki. Wystraszona udala sie do mechanika ktory powiedzial jej ze skrzynia biegow jest popsuta, do tego obecne sa luzy w ukladach i kilka innych usterek. Mama doszla do wniosku iz ze wzgledu na to iz stan techniczny auta odbiega od tego o czym zapewnial spzredajacy udala sie do niego w celu rozwiazania umowy i zwrotu samochodu. Nie udalo sie gdyz sprzedawca pozegnal ja wyzwiskami, poniewaz sadzi iz nie jest odpowiedzialny za auto poniewaz je juz "wyrejestrowal". Mama jednak oddala kluczyki, zerwanie umowy i wezwanie do zwroty kwoty wysylala listami poleconymi, to jednak nic nie dalo poniewaz Pan odmawial przyjecia listow. Chcialabym sie dowiedziec czy mamy podstawy do wkroczenia na droge sadowa. Chodzi tu o zwrot pieniedzy i odstapienie od umowy. Przedmiot sporu jest u sprzedawcy, otrzymal dokumenty, kluczyki i pismo o odstapieniu od umowy jednak tego nie akceptuje. Wartosc auta to okolo 3,5 tys zl. Chcialabym wiedziec jak Panstwo oceniaja ta sprawe, jakie ewentualne koszty wniesienia oraz w przypadku przegranej moglibysmy zaplacic. Czy oplaca sie walczyc os woje prawa:(.
 
ponieważ jak domniemuję po cenie nie jest to auto bynajmniej nowe wiadomo że nie bedzie w stanie takim jakby przed chwilą wyjechało z salonu...

O ile w umowie kupna sprzedaży była wzmianka (a na 99% była) ,że kupującemu znany jest stan techniczny auta to ciężko żeby nie powiedzieć niemożliwe ,będzie cokolwiek uzyskać w Sądzie... przed zakupem należało udać się do stacji obsługi i sprawdzić stan techniczny auta...
 
Akurat nie zgadzam się całkowicie z Markizem. Uważam, że jak najbardziej mają tutaj zastosowanie przepisy o rękojmi. Takie oświadczenie jest w moim przekonaniu nic nie warte ponieważ nikt nie jest rzeczoznawcą aby móc ocenić w pełni stan pojazdu. A wygląda na to że sprzedawca podstępnie zataił to.

Co do kosztów to wpis sądowy wynosi przy wartości przedmiotu sporu 3.500 zł wynosi 100 zł
Wynagrodzenie adwokackie to 600 zł

Dojść mogą koszty powołania biegłego sądowego jeśli trzeba będzie taki dowód przeprowadzić.
 
Po pierwsze, nawet jeżeli odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi nie została wyłączona, nabywca nie może odstąpić od umowy, jeżeli sprzedawca niezwłocznie wady usunie. Poza tym odpowiedzialność z tytułu rękojmi można wyłączyć.

[cytat="Pasqud"]Takie oświadczenie jest w moim przekonaniu nic nie warte ponieważ nikt nie jest rzeczoznawcą aby móc ocenić w pełni stan pojazdu.
[/cytat]Jeżeli wiedząc o tym, że nie jest rzeczoznawcą, nie uznał za stosowne skorzystać z pomocy takowego, to chyba nie można mieć o to pretensji do sprzedawcy. Zatem nie widzę podstaw do kwestionowania wartości takiego oświadczenia, chyba że sprzedawca uniemożliwił nabywcy skorzystanie z takiej pomocy i/lub samodzielne sprawdzenie stanu pojazdu.

Po trzecie, nie da się stwierdzić na odległość, czy wada została zatajona.
 
Aguska^

Czyli wychodzi na to ze mozna sprzedac rzecz z wada i nikt nikomu za to nie moze nic zrobic. Skoro sprzedawca zapewnial ze rzecz jest bez wad, w bardzo dobrym stanie technicznym, absolutnie nie beda potrzebne naprawy ani nic, to w tym momencie co klamal i nic mu za to nie grozi?Dzien kupna auta przypadal na wieczor w niedziele wiec udanie sie do mechanika bylo niemozliwe, a mama musiala miec auto w poniedzialek, by pojechac nim do pracy. Wada tez nie mogla byc zauwazona w dniu kupna poniewaz ujawnila sie dopiero po przejechaniu dluzszego odcinka (przy cofaniu stala sie juz bardzo widoczna). Oczywiscie proponowalismy sprzedawcy by rzecz naprawil, on jednak byl zdania ze naprawic mozemy sobie sama on nic do tego nie ma bo "widzialy galy co braly".
 
Aguska^

Tak nie byl to o auto nowe, ale mialo maly przebieg to raz dwa nie chodzi tu o wade ktora mozna szybko i latwo usunac ale o cos co uniemozliwia bezpieczne podrozowanie samochodem.
 
Czy są świadkowie na to, że sprzedawca zapewniał, iż pojazd jest bez wad? To nie jest tak, że nic nie można zrobić ale musi się Pani liczyć z ryzykiem, że sąd nie stanie po pani stronie. Moim zdaniem Pasqud ma rację a Pani ma duże szanse na powodzenie przed sądem.
 
istotne wady -zwłaszcza te mające wpływ na bezpieczeństwo jazdy powinny być wyszczególnione w umowie kupna-sprzedaży...

poza tym można było dac zadatek a samą finalizację umowy uzależnić od wyników przeglądu technicznego...

i nie rozumiem twierdzenia ,że " mama musiala miec auto w poniedzialek, by pojechac nim do pracy. " Co to znaczy musiała...?ktoś ją do tego zmuszał...?- chciała je kupić....Skoro miała jakieś wątpliwości co do jego stanu technicznego to mogła jeszcze jeden dzień pojechać do pracy autobusem....który to dzień mialaby na sprawdzenie tego auta...
 
Aguska^

Tak sa swiadkowie na to ze sprzedawca zapewnial iz auto jest w swietnym stanie. Ani slowa nie mowil o wadach auta. A co do tegoz e musiala, mama mma bardzo odpowiedzialne stanowisko, a do spelniania swoich obowiazkow potrzebuje auta. Ten dzien byl kolejnym bez samochodu no i szefowi sie to za bardzo nie podobalo. Ale to juz sprawa drugorzedna. Mozna bylo zrobic wiele rzeczy no ale juz jest po fakcie. Wazne dla mnie jest to czy warto w ogole isc z tym do sadu. Byloby mi lepiej gdybym miala wieksza pewnosc ze to my wygramy- wiadomo koszty.
 
Takie orzecznictwo przynajmniej co do tego typu zapisów widziałem.
 
Powrót
Góra