Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 2

  • Autor wątku Autor wątku Holt_
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Dupus napisał:
Chwileczkę, chwileczkę... kancelaria znajduje się w Gdańsku, listy były wysyłane z Piły, a prokuratura która się zajmuje sprawą mieści się w Katowicach? Coś tu się nie trzyma kupy.. może zamiast dzwonić do Lex Superior warto byłoby zadzwonić do prokuratury i tam dowiedzieć się wszystkich szczegółów?

Naprawdę nie ma co panikować . Najlepiej zapomnieć o wszystkim i żyć dalej . Siostra rok temu dostała list za "Obławę" nic nie zrobił i nie ma żadnych konsekwencji . Naprawdę poczytajcie ten temat od 1 strony .



mod
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
szaza166 napisał:
Naprawdę nie ma co panikować . Najlepiej zapomnieć o wszystkim i żyć dalej . Siostra rok temu dostała list za "Obławę" nic nie zrobił i nie ma żadnych konsekwencji . Naprawdę poczytajcie ten temat od 1 strony .

Przejrzałem ten wątek (prawie) od pierwszej strony, ale martwi mnie, że to jest zupełnie nowa kancelaria. Kto wie jakie ona ma podejście do kwestii praw autorskich. W przypadku lex superor widać, że oni współpracują ściślej z producentami filmów niż np. Anna Łuczak- producenci na swoich stronach jawnie oświadczają, że ściganiem naruszeń zajmuje się owa kancelaria w ich imieniu.. być może tylko straszą, ale co by mieli z samego straszenia ?

@Dupus Jestem pewien, że nie była to prokuratura z Gdańska, bo też się właśnie mocno zdziwiłem. Ale też nie z Białegostoku, ktoś o niej wspominał wcześniej.
 
Ja byłem z tą sprawą na policji,tam mi powiedziano że żadna sprawa się nie toczy i nic im o tym nie wiadomo. Pan policjant powiedział mi że w żadnym wypadku mam nie płacić żądanej kwoty i nie wchodzić z Nimi w rozmowy ani nie korespondować. Powiedziano mi że Oni wszystko sprawdzą ,mianowicie numer konta ,na jakiej podstawie uzyskali moje IP ,również zweryfikuja dlaczego siedziba mieści się w Gdańsku a list został nadany z Piły. Policjant sam powiedział że to podejrzanie wygląda,żadnych pieczątek ,wszystko napisane ogólnikowo,będę informowałł na bieżąco
 
Ostatnia edycja:
***mod***
A w której komendzie byłeś ? Tzn. dla jakiego miasta ?



PS.
Nie cytuj całych postów pod którymi bezpośrednio się wypowiadasz.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
croniker napisał:
Przejrzałem ten wątek (prawie) od pierwszej strony, ale martwi mnie, że to jest zupełnie nowa kancelaria. Kto wie jakie ona ma podejście do kwestii praw autorskich. W przypadku lex superor widać, że oni współpracują ściślej z producentami filmów niż np. Anna Łuczak- producenci na swoich stronach jawnie oświadczają, że ściganiem naruszeń zajmuje się owa kancelaria w ich imieniu.. być może tylko straszą, ale co by mieli z samego straszenia ?

No więc tak:
1. Nie ma znaczenia za bardzo jakie podejście ma kancelaria, bardziej się liczy jakie podejście ma prokuratura, policja czy sąd. Niby podejście kancelarii może mieć wpływ na to jak chętnie wytoczą sprawę cywilną, ale orzekać będzie itak sąd, a sąd do spraw gdzie dowodami jest tylko adres IP ma podejście delikatnie mówiąc pozbawione entuzjazmu.
2. Współpraca z producentami słabych polskich porno jest bardziej wiarygodna niż współpraca z największymi polskimi produkcjami kinowymi? Serio? AŁ i G-B też mieli na stronach jawnie napisane jakie utwory chronią.
3. Co by mieli z samego strasznia? Hmmm dziesiatki tysięcy złotych wpłacone przez wystraszonych ludzi?!

Serio... Spokojnie, bez paniki, myśleć logicznie, analizować fakty i czytać co się działo przez ostatni rok czy nawet więcej z podobnymi sprawami. I już nie zaśmiecajcie takimi pierdołami na temat których ludzie napisali 60 stron zanim się pojawiliście...
 
Tak. Wasze szczęście, że dostaliście wezwania. Każdy mam nadzieje, ma trochę inteligencji i wie co zrobić. Uprzedzają was o ewentualnym najeździe policji...
Inna sprawa jak nie ma listu a zapukają smutni panowie z policji z nakazem.
U mnie leci 8mc od otrzymania listu poleconego ( list zwykły nie jest brany pod uwagę, musi być potwierdzenie doręczenia ) i ciszzzza !!!! Czytać ten post i nie zadawać głupich pytań. Czy policja przyjdzie, zabezpieczy dyski itp.? Zawsze taka sytuacja może być, ale w przypadku osób które otrzymały liściki jest czas na ... Najwyższy czas zapomnieć o torrentach.
Kancelarie autorzy jak gromadzą IP to przeważnie robią to profesjonalnie, bo w innym przypadku dowód w sprawie pada. Inna sprawa że IP to za mało, na udowodnienie przestępstwa. Musiałby być dysk komp, przyznanie się do winy itp. ewentualnie brak wifi, zabezpieczenia wifi. Dlatego lecą na zastraszenie, a dość często polaczek ma cos za skórą :)
 
Ostatnia edycja:
Mi sie wydaje, że współpraca Lex Superior i Podrywaczy polega tylko i wyłącznie na tym, że pewnie z tych 750 zł od Jana, który zapłaci odpalą im jakąś stówkę i na tym koniec. Na chłopski rozum komu by sie chciało zakładać sprawy sądowe dla kilku tysięcy osób, nie mając tez gwarancji, że sprawę wygrają? Sprawy w różnych miastach na dodatek i tylu adwokatów angażować? Nie ma powodów do paniki, ja temat olałem, będę monitorował sprawę tu na forum i jakby coś dalej się ruszyło, to wtedy będę sie martwił
 
Witam. Takze otrzymalem list wzywajacy do zaplaty 750zl. Zapoznalem sie z tematem, i dalej nie mam pojeciacia czy wyrzucic to do kosza czy jednak cos w tym jest. Pod koniec ubieglego roku dostalem wezwanie na policje z podobnego powodu tyle, ze za film Dallas Buyers Club, z tamtej sprawy nic nie wyniklo poniewaz umowa z dostawca internetu byla na mojego ojca ktory juz nie zyje. Chcialbym wiec zapytac czy jeslli obecne wezwanie takze jest na mojego ojca to mam to placic, czy moze takze nic z tego nie wyniknie?
 
Witam,

Przeczytałem cały ten i poprzedni temat i mam wrażenie, że u mnie sytuacja wygląda trochę poważniej, bo nie dostałem żadnego pisma z żadnej kancelarii. Po prostu kilka dni temu zjawiła się u mnie policja z nakazem przeszukania mieszkania i zarekwirowania komputera, do którego jest przypisane moje IP (oczywiście jest to IP zewnętrzne "mojego internetu" w TOYA). Na postanowieniu wydania rzeczy i przeszukaniu jestem wskazany jako firma, bo w domu mam zarejestrowaną działalność. Nie jest natomiast napisane jakiego filmu sprawa dotyczy. Dokładnie wygląda to tak, że jest podany nr akt "w sprawie rozpowszechniania filmu objętego licencją" i tyle. Do dziś nie mam żadnej informacji, nie dostałem żadnego wezwania, ani innego dokumentu. Wygląda na to, że niektóre kancelarie zamiast przesyłać wcześniej jakąś propozycję ugody od razu wybierają się do prokuratury...a prokuratura postanawia działać.
 
No czyli sprawę już prowadzi prokurator .

Jednak zastanawia mnie skąd kancelarie adwokackie dostały dane adresowe bo przecież ot tak dostawca usług internetowych nie może ich udostępnić . Tylko na pisemne polecenie prokuratora .

Druga sprawa to śledzenie połączeń i często szyfrowanych to pod podsłuch bez zezwolenia podbiega jak dla mnie .

Dowody uzyskane na drodze przestępstwa ?
 
To, że cała akcja jest po to, żeby pseudo-kancelaria czy właściciel stron mógł się "nachapać" chyba nie budzi u nikogo wątpliwości.

Jednocześnie jestem w stanie zrozumieć czym są prawa autorskie i własność intelektualna, nie mówię że twórca, właściciel nie ma prawa żądać odszkodowania jeśli dojdzie do kradzieży, w postaci posiadania utworu / dzieła / filmu etc. i do jego nielegalnego rozpowszechniania, a szczególnie jeśli ktoś chce na tym zarobić.

Problemem są tutaj torrenty, o czym było już pewnie tutaj ze sto razy powiedziane, które przy ściąganiu udostępniają, nic nikt na to nie poradzi. Niektórzy tutaj, moim zdaniem "ofiary", nie mieli pojęcia o zasadzie działania sieci p2p. - Wiem, nieznajomość prawa szkodzi. - Jednak tutaj zaczyna się od braku wiedzy o funkcjonowaniu programów peer-to-peer bądź bagatelizowania tego faktu, dopiero potem według mnie można mówić o braku znajomości prawa.

W tym temacie jest oczywiście mnóstwo postów, bo prawie 700, plus to, co w poprzednim temacie, moderatorzy odsyłają do czytania wszystkiego od początku, okej, słusznie, zrobiłem tak, jednakże nawet po kilku godzinach czytania nadal nie wiem co zrobić, różnie to u ludzi wygląda. Jedni wchodzą tutaj, bo dostali pismo, inni z drugiej strony, po konfiskacie sprzętu podczas niespodziewanej wizyty policji.

Do moderatorów: rozumiem czym jest spam, rozumiem, że jak -set osób zacznie pisać to samo: "dostałem pismo, ola boga, co robić" to niczego to nie wnosi. Jednak mamy tutaj do czynienia z kolejną kancelarią czy raczej pseudo-kancelarią, szczegóły ich postępowania mogą się różnić, były różnice w postępowania Łuczakowej, tam były takie same pisma, w przypadku Dallas Buyers Club często zaczynało się od konfiskat.

W sprawie Lex Author polecam znaleźć artykuł na stronie "Własność intelektualna w praktyce", a także artykuł pt. "Odpowiedzialność za ściąganie plików w sieci P2P" na portalu "masz prawo". Jest tam dużo informacji, według mnie rzetelnych, nic z tymi portalami wspólnego nie mam. Przedstawiono tam wszelkie możliwości , zarówno w postępowaniu cywilnym, jak i karnym.

Jest tam mowa o sprawie w Białymstoku gdzie sąd orzekł, że "winny" ma zapłacić właścicielowi praw autorskich proporcjonalną wartość do ilości udostępnionych danych. Jest to według mnie bardzo rozsądne, choć według niektórych kontrowersyjne (chyba z prawniczego punktu widzenia). Jednocześnie w wielu miejscach jest zaznaczone: zapłacenie ugody nie równa się końcowi sprawy. Może dojść do umorzenia nawet jeśli się nie zapłaci. (dobrze!).

W konfrontacji z prokuraturą rozwiązaniem jest m.in. wnioskowanie o warunkowe umorzenie postępowania ze względu na niską szkodliwość czynu, ale z tego co widzę to znaczy że przyznaje się do winy. W większości przypadków widzę, że postępowanie jest umarzane.

Do obeznanych: czy można zgłosić się do prokuratury, przyznać do rozpowszechniania, świadomego lub nie, i wnioskować o ocenę jaką część danego dzieła się rozpowszechniło i wnioskować o to, aby odszkodowanie równało się trzykrotności rynkowej wartości "dzieła (sztuki, hahah)", jednakże po wzięciu pod uwagę jaki procent tego się udostępniło?
 
mateo1 napisał:
... aby odszkodowanie równało się trzykrotności rynkowej wartości "dzieła (sztuki, hahah)", jednakże po wzięciu pod uwagę jaki procent tego się udostępniło?
Nie bo prawo do roszczeń nie uzależnia ich od danych jakościowo-ilościowych lecz tylko od faktu bezprawnego działania.


PS.
Rozpowszechnienie części utworu można uznać za rozpowszechnienie opracowania.
 
Ostatnia edycja:
Przecież nie da się tego policzyć i sprawdzić ile czego zostało wysłane w świat . Znaczy niektóre programy prowadzą statystyki ale samego ruchu . To za dużo kombinowania .
 
W wątku pojawiają się różne pytania, wątpliwości na które odpowiedzi padały już wielokrotnie. Dlatego chciałbym może usystematyzować mój i użytkowników stan wiedzy.

Kancelaria, która reprezentuje właściciela praw autorskich do danego utworu, kontaktuje się z firmą zajmującą się śledzeniem trackerów w sieci BitTorrent. Tracker jest to serwer, który zawiera numery IP użytkowników obecnie ściągających i udostępniających dany plik. W ten sposób możliwe jest pobieranie za pomocą programów uTorrent czy Ares itp. Oczywiście przy pobieraniu danego pliku jego pobrane części są przez nas udostępniane dalej, o czym wie dany tracker i co narusza prawa autorskie. W efekcie wystarczy, że oprogramowanie odpyta tracker i posiada listę adresów IP, które pobierając, udostępniają daną treść.

W następnym kroku kancelaria z posiadaną listą adresów IP zgłasza się do prokuratury. Wydaje się, że przynajmniej na razie część prokuratorów może niechętnie patrzeć na listę np. kilkunastu tysięcy IP z których może wyniknąć kilkanaście tysięcy postępowań. Dlatego przeważnie przewijają się te same prokuratury (Pruszków, Białystkok, Gdańsk itp.). Jeżeli właściciel praw autorskich zgłasza naruszenie, to pierwszą rzeczą jaką robi prokurator jest zwrócenie się do operatora o dane abonenta pod danym numerem IP. Operator ma obowiązek prawny udzielić tej informacji. W tym momencie kancelaria, jako reprezentant poszkodowanego, ma wgląd do akt sprawy i może uzyskać dostęp do danych osobowych.

Następnie postępowanie kancelarii może przyjąć dwa warianty:
1) Kancelaria oczekuje na działanie prokuratury. Typowo przy pierwszych przesłuchaniach i zajęciach komputerów właściciel łącza poznaje nazwę kancelarii i filmu. Jednocześnie przy zajęciu sprzętu komputerowego istnieje spora szansa obecności na nim nielegalnych materiałów. W efekcie w interesie właściciela łącza staje się jak najszybsze zawarcie ugody, przez co kancelaria wycofuje swoje zgłoszenie, a prokurator prawie zawsze kończy postępowanie (pomimo że nie ma takiego obowiązku w ten sposób nie ponosi kosztu analizy sprzętu komputerowego), zwracając sprzęt komputerowy. Przykładem takiego działania jest kancelaria BGST i film "Witaj w klubie", przedstawiony przez użytkownika raf991. Z punktu widzenia kancelarii wadą jest często opieszałość prokuratury oraz niechęć do podejmowania działań, zaletą zdecydowanie większa ściągalność należności i większe kwoty.
2) Kancelaria rozsyła wezwania do ugody. Zasadnicza część osób otrzymujących pismo zazwyczaj je ignoruje, jednakże kilka procent osób płaci zapewniając zysk przy minimalnych kosztach. Jednocześnie prokurator prawdopodbnie zdaje sobie sprawę z zachodzącego zjawiska, przez co jego chęć prowadzenia i tak trudnego śledztwa zdecydowanie maleje. Ostrzeżone osoby mogą zaszyfrować dyski twarde i inne pamięci, nadpisać wielokrotnie dane danymi losowymi lub po prostu je wymienić. Ponadto, jeżeli w lokalu mieszka kilka osób korzystających z jednego komputera lub jest sieć wifi, niesamowicie trudno jest ustalić konkretnego sprawcę naruszenia. Prokurator musi zaś bezsprzecznie udowodnić winę jednej osoby. Także, jeżeli sprawcami są dzieci, sprawa karna ich nie dotyczy. Dalej problemem jest skala zgłoszeń. Jeżeli prokurator chciałby przeszukać kilkanaście tysięcy komputerów, koszty sięgnęłyby milionów złotych, na co nie ma budżetu. W efekcie znaczna część spraw kończy się umorzeniem lub umiera śmiercią naturalną. Oczywiście nawet w przypadku umorzenia i braku ugody istnieje możliwość złożenia pozwu cywilnego przez kancelarię. Jednakże do tej pory nie było takiej sytuacji (ale i copyright trolling jest nowinką) ze względu na konieczność wpłaty chyba 5% żadanej sumy, słabe dowody w postaci adresu IP oraz niechęć firm informatycznych do dzielenia się sposobami wyznaczania adresów IP udostępniajacych pliki. W ten sposób wydają się działać kancelarie pani Łuczak, pana Glassa-Brudzińskiego, Lex Superior oraz Muraal. Brakuje niestety wypowiedzi osób podpisujących ugodę i innego punktu widzenia. W optymalnym przypadku, gdy ugoda zostaje podpisana, kancelaria powinna zobowiązać się do wycofania zgłoszenia z prokuratury, na co prokurator zazwyczaj przystaje ze względu na pozostałe kilka tysięcy postępowań. Pytanie czy tak się dzieje i na ile przyznanie się do winy w ugodzie może zostać wykorzystane przez prokuraturę w postępowaniu karnym. W świetle przedstawionych faktów spora część osób radzi nie podpisywać ugody, zwłaszcza że wydaje się że kancelarie będą skłonne zgodzić się na jej zawarcie nawet przy zaawansowanym procesie śledczym.

Wszystkie te informacje są niestety oparte w znacznym stopniu na przypuszczeniach. Znaczącą pomocą dla innych osób w podanej sytuacji byłoby przedstawienie historii osób, które zawarły ugodę: szczególnie nazw kancelari, prokuratury oraz czy sprawa karna została wycofana.

Edit.
W przypadku osoby, która ukończyła 13 lat, ale nie ukończyła 17 lat orzeka sąd rodzinny, a nie karny. Wyroki więc powinny być zdecydowanie łagodniejsze i mieć przede wszystkim na celu dobro dziecka. Co do odszkodowania to trudno mi się wypowiadać.
 
Ostatnia edycja:
Wedlug mnie mateo poruszyl ciekawa kwestie - co by prokuratura zrobila, gdyby zainteresowany sam zglosil sie i przyznal do sciagniecia tego pliku? Podejrzewam, ze uniknalby na 99% przykrej sytuacji, jaka bylaby wizyta policji w domu, czy tez wypytywanie sasiadow w przypadku dluzszej nieobecnosci podejrzanego (moj znajomy tak mial kilkakrotnie).

Wracajac do najswiezszego tematu, czyli Lex Superior, warto sobie zadac dwa pytania:

- dlaczego firma dzialajaca w imieniu wlasciciela, w tym przypadku Podrywaczy, celowo "ploszy" klientow, czyli inaczej mowiac, w razie ewentualnej kontroli przeprowadzonej przez organy scigania, osoby te wczesniej juz uprzedzone, dawno juz zdaza zatrzec slady popelnienia przestepstwa

- dlaczego Lex Superior zdecydowalo sie rowniez na mniej kosztowne wysylanie korespondencji korzystajac z innej firmy niz Poczta Polska (z przeczytanych wypowiedzi tak wnioskuje, bo nie widzialem jak wyglada koperta) rezygnujac jednoczesnie z pokwitowan odbioru?

Odpowiedzi na te dwa pytania wlasciwie moga w zupelnosci wyczerpac temat dotyczacy intencji Lex Superior.

A teraz do moderatorow: przedzieranie sie przez setki (albo i tysiace jak w tym przypadku) wypowiedzi jest niezwykle zmudne i w chwili obecnej trudno juz oddzielic "ziarno od plew". Moze lepiej byloby rozdzielic ten watek na poszczegolne firmy, czyli "Anna Luczak", "Artur Glass-Brudzinski", czy "Lex Superior". Jestem pewien, ze podobnych firm jak te przybedzie w niedalekim czasie duzo wiecej, chyba ze poslowie wykaza sie przytomnoscia i dobra wola:

***mod***

Just Nobody: taka uwaga: czy to nie jest tak, ze w przypadku rozpowszechniania niedozwolonych tresci przez dzieci, za szkody odpowiadaja rodzice?
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Laurente napisał:
A teraz do moderatorow: przedzieranie sie przez setki (albo i tysiace jak w tym przypadku) wypowiedzi jest niezwykle zmudne i w chwili obecnej trudno juz oddzielic "ziarno od plew". Moze lepiej byloby rozdzielic ten watek na poszczegolne firmy, czyli "Anna Luczak", "Artur Glass-Brudzinski", czy "Lex Superior". Jestem pewien, ze podobnych firm jak te przybedzie w niedalekim czasie duzo wiecej, chyba ze poslowie wykaza sie przytomnoscia i dobra wola:

***mod***

Wydaje mi się, że obecny problem jest bardzo bliski osiągnięcia masy krytycznej. W tym momencie możemy śmiało mówić o ponad 100 000 trwających postępowań karnych, więc tylko kwestią czasu jest zainteresowanie mediów o większym zasięgu, zwłaszcza iż wydaje się że firm zajmujących się podobnymi sprawami będzie tylko przybywać.

Ponadto rozumiem, że naruszanie praw autorskich jest zjawiskiem negatywnym, jednakże korzystanie z torrentów nie odbiega w samej swej istocie aż tak bardzo od dozwolonego użytku w przypadku większości użytkowników. Tymczasem sama możliwość osadzenia takiej liczby osób w więzieniu musi wywoływać refleksję w kraju w którym mamy 90 000 osadzonych w przepełnionych więzieniach. Dodatkowo, nie oszukujmy się, znacząca część osób pobierała wiele plików w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. A w wyroku karnym, nawet przy nieposzlakowanej opinii, pierwsza sprawa może skończyć się wyrokiem w zawieszeniu, druga jego odwieszeniem i osadzeniem. Takie spojrzenie na sprawę pokazuje tylko jak niedopasowane jest prawo do obecnych realiów.
 
Wychodzi z tego ze kancelaria prawna LEX SUPERIOR SP Z O O zajmuje się sprzedażą i rozpowszechnianiem pornografii
 
just_nobody napisał:
... jednakże korzystanie z torrentów nie odbiega w samej swej istocie aż tak bardzo od dozwolonego użytku w przypadku większości użytkowników. ...
Odbiega znacząco :!: Nie ma z dozwolonym użytkiem nic wspólnego.
 
LeszsekS napisał:
Odbiega znacząco :!:

Zgodnie z literą prawa odbiega znacząco, zgodnie jednak z jego duchem, w przypadku nieświadomości użytkownika co do udostępniania, niekoniecznie. Zauważyła to nawet prokuratura w Pruszkowie nie dopatrując się znamion czynu zabronionego w przypadku np. "Last Minute" z tego właśnie względu. Oczywiście decyzja została zaskarżona przez kancelarię i sprawa toczy się dalej.

Add.
Z resztą np. dozwolny użytek obejmuje oglądanie filmików na stronach internetowych. Jednak w dzisiejszych czasach technologia jest rozwinięta do tego stopnia, że niektóre strony tego typu opierają się na protokole p2p, udostępniając pobraną część filmu dalej. Czy użytkownik przekracza dozwolny użytek? Oczywiście. Czy powinien być z tego powodu sądzony? Ja nie jestem pewien, zwłaszcza że nie musi on posiadać wiedzy informatycznej.
 
Ostatnia edycja:
just_nobody napisał:
... zgodnie jednak z jego duchem, w przypadku nieświadomości użytkownika co do udostępniania, niekoniecznie. ...
Proszę o odrobinę opamiętania, na takiej podstawie każdy może uważać się za niewinnego - "Ja nie byłem świadomy"

just_nobody napisał:
... oglądanie filmików na stronach internetowych. ...
Nie ma nic wspólnego z dozwolonym użytkiem osobistym, tak jak oglądanie filmów w telewizji czy też plakatów na słupie ogłoszeniowym.
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra