Dzień dobry,
Ja również otrzymałem dzisiaj pismo z kancelarii Glass-Brudziński i aż mnie zatrzęsło, z kilku powodów.
Zacznę od tego, że nie ściągałem DROGÓWKI z torrentów. Nie miałem powodu - od kwietnia 2013 roku jestem abonentem UPC z opcją canal+ na którym Drogówka była puszczana dwa miesiące po terminie z pisma (pismo mówi o "popełnieniu czynu" 30.11.2013). Canal+ zapowiada filmy z wyprzedzeniem, dlaczego miałbym nie poczekać? Jasne, żadne tłumaczenie dla prawników, nie udowodnię że mam szczere intencje, ale aż mnie ściska bo człowiek, chociaż kryształowy nie jest, ale na kino i płyty pieniądze wydaje a potem dostaje kopniaka w zadek i to jeszcze - podobno - w majestacie prawa.
30.11.2013 - piętnaście miesięcy mnie namierzali? Jakby do mnie ktoś zadzwonił w tej sprawie to sam bym moje iP podał ... no i właśnie:
Na piśmie jest inny adres IP niż podaje mi mój strona sprawdzająca IP! Sprawdzałem tu
What Is My IP Address? IP Address Tools and More, Nie wiem, nie wydaje mi się, żebym miał zmienne IP, jestem w UPC, w przeciągu 2 lat się nie przeprowadzałem a jedyne co mi się zmieniło to pakiet internetowy, który zwiększyłem w zeszłym roku. Możliwe, że mi sie przez to IP zmieniło?
Poza tym ja już dawno nie mam komputera z tamtego okresu, bo w zeszłym roku miał przyjemność wywrócić się (a w zasadzie syn ucząc się chodzić się o niego oparł) i spaliła się płyta - mała strata, bo kupiony w 2006 roku, więc się go pozbyłem - jak go chcą sprawdzać? Mam nowy komputer, z w pełni legalnym systemem, open officem itd ale takiego total commandera używam w wersji shareware, więc jeśli mieliby mi go sprawdzić pod kątem "Drogówki" to, w myśl odpowiedniej zasady, paragraf dowolny da się podczepić - no i co w takiej sytuacji mam robić?
W sensie, nie pytam "co robić?!?!?!" bo temat przeczytałem, ale jest mi przykro i musiałem to napisać. Oczywiście, wyślę pismo do tej kancelarii, podobnie jak do OKA ale ręce mi opadły. Mam się tłumaczyć obcemu człowiekowi, z czynu którego nie popełniłem, na komputerze którego nie mam i IP którym nie dysponuję (chociaż tu temat otwarty, bo nie wiem jakie było wtedy, w 2013.) ryzykując utratę komputera, którego jeszcze w tamtym czasie nie miałem. I to on twierdzi, że ma prawo po swojej stronie. Gdzieś, coś w tej ewolucji poszło koszmarnie nie tak.