Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 3

  • Autor wątku Autor wątku kruszon1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powołuje się na publikację prasową, z której bezpośredni cytat to:
"Najwięcej IP - bo kilkaset - trafiło do Prokuratury Rejonowej w Gdyni. Ale i tu śledczy odmówili wszczęcia - prokurator prowadzący postępowanie uznał, że nie doszło do popełnienia czynu zabronionego, bo film nie był udostępniany w całości, a tylko wtedy można mówić o przestępstwie. Jak potwierdza zastępca prokuratora rejonowego w Gdyni Beata Gora, śledczy nie wystąpił o dane do żadnego z dostarczycieli internetu stacjonarnego lub mobilnego.
Sprawy z zawiadomienia Lex Superior toczyły się też m.in. w prokuraturze rejonowej w Pruszkowie (odmowa wszczęcia dochodzenia) czy Olsztynie (umorzenie wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa)."
Oznaczałoby, że interpretacja prokuratury w tym konkretnym przypadku odbiega nieco od przyjętej na forum, gdzie sam fakt udostępniania uznaje się za wystarczający. Oczywiście pozostaje pytanie jak wiarygodna jest publikacja prasowa oraz czy nie jest to po prostu niechęć prokuratora do zajmowania się sprawą, która ma nikłe szanse na zakończenie się skazaniem. Nie wiadomo także jak na to spojrzy sąd.

Dla mnie najważniejsze jest stwierdzenie że znacząca część prokuratur nie chce mieć z podobnymi sprawami nic wspólnego i będzie je zamykać jak najszybciej lub nawet odmawiać wszczęcia postępowania. Myślę, że to podejście będzie coraz powszechniejsze wraz ze zwiększającą się liczbą zgłoszeń.

Innym ciekawym aspektem sprawy Lex Superior jest zakończenie artykułu. Podobno komendy w Kościerzynie, Warszawie, Kielcach czy Rzeszowie otrzymały zgłoszenia przeciwko kancelarii o naruszenie art. 286 § 1 kodeksu karnego. Dla wszystkich zainteresowanych sama publikacja może okazać się bardzo interesująca.

Swoją drogą mam nadzieję, że ten post spełnia zasady i wymogi cytatu?
Ad. Ponieważ okazało się, że przy cytacie trzeba podać źródło, to w takim razie:
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmia...agnac_pieniadze_od_fanow_pornografii_.html#MT
 
Ostatnia edycja:
Zarówno dwóch prawników jak i śledczy,który mnie przesłuchiwał potwierdził że wg prawa utwór nie musi być udostępniony w całości żeby został zakwalfikowany jako udostępniony.
Myślę że sporo prokuratur odrzuca te sprawy,bo wiedzą że biorąc je,zatrudniają do pracy cały sztab ludzi a sprawy przeważnie kończa sie ugodami bądź są umarzane.
 
just_nobody napisał:
Powołuje się na publikację prasową, ...
Wolałbym bardziej wiarygodne źródło ponieważ ta informacja:
just_nobody napisał:
... prokurator prowadzący postępowanie uznał, że nie doszło do popełnienia czynu zabronionego, bo film nie był udostępniany w całości, a tylko wtedy można mówić o przestępstwie. ...
to kompletna bzdura. Gdyby faktycznie popełnił ja prokurator to tylko można chwycić się za głowę z rozpaczy. :wow:
 
Ostatnia edycja:
Ja, patrząc przytaczane wcześniej przepisy, zgadzam się że wystarczy dowolne udostępnianie. Aczkolwiek, o ile dobrze rozumiem wspominaną praktykę procesową, w Polsce bardzo często wszystko zależy od opinii konkretnego prokuratora i sędziego. Jednakże może na forum jest ktoś z Gdyni, kto będzie posiadał dokładniejsze informacje.

Ponownie, dla mnie najważniejszy punktem tego artykułu jest jednak to o czym mówi raf991. Absolutna większość tych spraw powinna umierać śmiercią naturalną, co oznacza że prawo w tym przypadku zwyczajnie przestanie odpowiadać rzeczywistości. Jako dowód traktuję przytaczaną w tekście prokuraturę w Pruszkowie, która do tej pory przyjmowała wszystkie zgłoszenia od kancelarii Glassa-Brudzińskiego. Ponadto najnowsze zgłoszenia z kancelarii Glassa-Brudzińskiego, dotyczące filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei.", zgodnie z innym artykułem także nie trafiają już do Pruszkowa, a do różnych prokuratur w całej Polsce.
 
Ostatnia edycja:
Nie rozumiem trochę ludzi,każdy pisze że jak mu zabiorą kompa i sprawdzą to odkryją programy nielegalne,filmy itd.Wiadomo nie każdego stać na oryginalnego windowsa,co nie znaczy że zwalnia go to z konieczności posiadania legalnego systemu,ale co do programów np: winrar czy pakiet office,można zastąpić to innymi programami takimi jak (7-zip,libreoffice) gdzie programy są darmowe,a zasada ta sama.Filmy czy muzykę można ściągnąć np: z rapidshare(chyba że się mylę i jest to nielegalne). Zresztą muzykę i filmy można słuchać/oglądać przez neta i nic nie trzeba ściągać.Teraz coraz o większe grono operatorów umożliwia internet wi-fi(nP; od jakiegoś czasu zauważyłem to w UPC) wiec tak naprawdę sami sobie pętle na szyje zakładacie a potem płaczecie ze macie problem...
Jestem tylko ciekaw jak niby policja przychodzi z nakazem przeszukania,to co? przeszukują calą chatę? ciekawe ile im to zajmie czasu zeby przeszukac kazdy zakamarek domu.A jesli wezma np: kompa to jak nie podpisze sie zabrania sprzetu to wychodzi na to ze nam to ukradli...??
 
Kruszon, legalność wydania rzeczy nie zależy od twojego podpisu.
 
Kruszon1 wydaje mi się, że często mówimy tu o osobach w wieku np. studenckim. Ja sam pamiętam przynajmniej jednego wykładowcę, któremu trzeba było dostarczyć rozwiązanie w postaci pliku w formacie doc (a jak wiadomo pliki zapisane w tym formacie w LibreOffice mogą kompletnie odbiegać od oczekiwań). Podobnie może być z programami typu AutoCad, Photoshop. I nie mam tu zamiaru bronić piractwa, ale jest to piractwo akceptowane nawet przez producentów (np. pamiętam wypowiedzi przedstawicieli firmy Microsoft), jako że potem zmusza potencjalnego pracodawcę takiego studenta do korzystania także z tych samych programów. Ponadto powiedz z czystym sumieniem, że czytasz wszystkie licencje programów, które instalujesz na komputerze? Tak więc zawsze pozostaje jakaś niepewność.

Rozważmy np. w pełni legalny system sprzed parunastu lat do którego nie posiadam już ani faktury, ani naklejki. Do komputera, na którym jest on zainstalowany, nie znajdę nigdzie innych sterowników, więc on sobie po prostu stoi w rogu, nikomu nie przeszkadzając. Mogę podać jedynie klucz seryjny, który otrzymałem od producenta. I w kwestii ewentualnego przeszukania niepokoji mnie właśnie ta sytuacja, pomimo że wszystko teoretycznie jest legalne. Takich sytuacji może być wiele.

Inną sprawą jest utrata komputera na okres ok. pół roku lub nawet więcej. Jeżeli jest to narzędzie pracy to zmusza Cię to do wydatku ok. 2000 złotych w celu jego zastąpienia. Nie mówiąc pewnie o zakupie nowych wersji programów, których potrzebujesz, jako że w dzisiejszych czasach licencje często są przypisane do konkretnego komputera (a przecież chcemy trzymać się warunków licencji). W grę wchodzi także utrata danych (np. ktoś wspominał o stracie pracy inżynierskiej, którą miał oddać w przeciągu dwóch tygodni). Czyli samo sprawdzenie komputera można traktować jako dotkliwą karę (rzadkość wykonywania kopii binarnej dysku na miejscu jest przerażająca).

Poza tym równie duży problem jak potencjalni sprawcy ma prokuratura. Analiza komputerów, przesłuchania itp. ze względu na liczbę tych spraw to są dziesiątki milionów złotych, może nawet więcej. Sam zaś musisz sobie zadać pytanie jaka będzie zaś wykrywalność sprawców przy uprzedzeniu o postępowaniu wysłanym przez kancelarię? Czyli prawdopodobnie są to marnotrawione pieniądze podatników. Nie mówiąc, jeżeli prokurator potraktuje na poważnie te zgłoszenia, o opóźnieniach jakie to wywoła w prowadzonych przez niego innych postępowaniach. Najlepsze porównanie jakie widziałem to atak DDOS na prokuraturę.

A nawet jeżeli uda Ci się udowodnić winę, to na co skażesz winnych? Na więzienie? Mówimy tu o kilkuset tysiącach ludzi. Na kilkuset złotowe grzywny? To nawet nie pokryje ułamka kosztów poniesionych na ich zatrzymanie, nie mówiąc o ogromnym przeciązeniu sądów tego typu sprawami.

A co do drugiego pytania, to podobno policja zazwyczaj okazuje nakaz wydania sprzętu komputerowego. Jeżeli odmówisz jego wydania, to wtedy tak, wchodzą do środka i dokładnie przeszukują cały dom. Jak dokładnie? To podobno już zależy od konkretnego policjanta (niektórzy sprawdzają szafy, szuflady itp. inni nie zauważają płyt i pamięci USB leżących przy komputerze).
 
Ostatnia edycja:
@just-nobody
wciąż to są kiepskie wymówki.
Uczelnie techniczne mają np. MSDNAA w ramach którego jest sporo oprogramowania, w tym pakiet biurowy, system operacyjny i mnóstwo innych.
Nadto pakiet dal użytkowników domowych i studentów koszuje ok. 200 zł.

Z tego co kojarzę to koledzy z pracy wciąż mają jeszcze licencje studencką na AutoCada czy Inventora.


Zawsze jest wyjście.

Nie ma co się powoływać na rachunek ekonomiczny to tak po prawdzie to nigdy nie opłacałoby się sprawców skazywać.
 
Widzisz? Sam się mylisz. Przeczytaj licencję MSDNAA. Nie możesz zainstalować pobranego z niego systemu na komputerze na który nie posiadasz legalnej licencji na przyjamniej jeden system dostarczany przez firmę Microsoft. Czyli jeżeli kupiłeś komputer bez systemu i zainstalowałeś na nim system pobrany z MSDNAA to oficjalnie jesteś piratem. Poważnie:D I to właśnie chciałem przekazać:D

A swoją drogą to spora część uczelni może nie mieć podpisanej umowy np. z Microsoftem, za to wymagać posiadania pewnych jego programów. O takich sytuacjach też słyszałem.
 
Moim skromnym zdaniem, nikt nie będzie nikomu wchodził do mieszkania wiedząc, że wcześniej w świat masowo poszły pisemka z "ostrzeżeniem" i mając za dowód tylko snapshota z IP. Oczywiście zupełnie inną sprawą jest, gdy wszystko toczy się poza wiedzą zainteresowanych i finalnie przychodzą smutni panowie po komputer.
 
Ostatnia edycja:
just_nobody napisał:
Widzisz? Sam się mylisz. Przeczytaj licencję MSDNAA. Nie możesz zainstalować pobranego z niego systemu na komputerze na który nie posiadasz legalnej licencji na przyjamniej jeden system dostarczany przez firmę Microsoft. Czyli jeżeli kupiłeś komputer bez systemu i zainstalowałeś na nim system pobrany z MSDNAA to oficjalnie jesteś piratem. Poważnie:D I to właśnie chciałem przekazać:D

Jasne.
Mamy 2000 tysiące złotych na komputer, a 300 zł na system operacyjny już nie, bo taka bieda?
Głupie tłumaczenie.
W dodatku nie o tym wątek.
 
Masz rację, ponieważ odbiegliśmy od tematu tak więc napiszę jedynie kilka zdań na zakończenie. Sensem mojej wypowiedzi był fakt, że masz system oficjalnie dostarczany przez firmę Microsoft, który wygląda i zachowuje się jak legalny. Natomiast legalny nie jest, a Ty nawet o tym nie wiesz, gdyż standardowo kliknąleś ok jak pojawiła się licencja. Podobnie Twoi koledzy z licencją studencką AutoCada i Inventora mogli złamać prawo, jeżeli np. zdarzyło im się z jej wykorzystaniem poprawić projekt z pracy lub zaprojektować coś dla kogoś za pieniądze. Tak więc ludzie boją się przeszukania, ponieważ nigdy do końca nie wiadomo jak coś zostanie zakwalifikowane, czego nie zauważyliśmy i co znajduje się w poszczególnych licencjach. Często także, w przypadku starszego oprogramowania, paragony mogły wyblaknąć lub zgubiliśmy fakturę i udowodnienie oryginalności może być nie lada problemem.
 
Ostatnia edycja:
just_nobody napisał:
Powołuje się na publikację prasową, z której bezpośredni cytat to:
"Najwięcej IP - bo kilkaset - trafiło do Prokuratury Rejonowej w Gdyni. Ale i tu śledczy odmówili wszczęcia - prokurator prowadzący postępowanie uznał, że nie doszło do popełnienia czynu zabronionego, bo film nie był udostępniany w całości, a tylko wtedy można mówić o przestępstwie. Jak potwierdza zastępca prokuratora rejonowego w Gdyni Beata Gora, śledczy nie wystąpił o dane do żadnego z dostarczycieli internetu stacjonarnego lub mobilnego.
Sprawy z zawiadomienia Lex Superior toczyły się też m.in. w prokuraturze rejonowej w Pruszkowie (odmowa wszczęcia dochodzenia) czy Olsztynie (umorzenie wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa)."
Oznaczałoby, że interpretacja prokuratury w tym konkretnym przypadku odbiega nieco od przyjętej na forum, gdzie sam fakt udostępniania uznaje się za wystarczający. Oczywiście pozostaje pytanie jak wiarygodna jest publikacja prasowa oraz czy nie jest to po prostu niechęć prokuratora do zajmowania się sprawą, która ma nikłe szanse na zakończenie się skazaniem. Nie wiadomo także jak na to spojrzy sąd.

Dla mnie najważniejsze jest stwierdzenie że znacząca część prokuratur nie chce mieć z podobnymi sprawami nic wspólnego i będzie je zamykać jak najszybciej lub nawet odmawiać wszczęcia postępowania. Myślę, że to podejście będzie coraz powszechniejsze wraz ze zwiększającą się liczbą zgłoszeń.

Innym ciekawym aspektem sprawy Lex Superior jest zakończenie artykułu. Podobno komendy w Kościerzynie, Warszawie, Kielcach czy Rzeszowie otrzymały zgłoszenia przeciwko kancelarii o naruszenie art. 286 § 1 kodeksu karnego. Dla wszystkich zainteresowanych sama publikacja może okazać się bardzo interesująca.

Swoją drogą mam nadzieję, że ten post spełnia zasady i wymogi cytatu?
Ad. Ponieważ okazało się, że przy cytacie trzeba podać źródło, to w takim razie:
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmia...agnac_pieniadze_od_fanow_pornografii_.html#MT

Czyli można już wyrzucić lub spalić te papierki od nich? Jeszcze trzymam co prawda na wszelki wypadek ale niedługo miesiąc od listu a tu nic.
 
Jak myślicie, czy z Wałęsą będzie taka sama procedura jak z tymi wezwaniami? Czy może szykuje się jakaś grubsza sprawa?
 
Skrobek - list zastosować jako zamiennik papieru toaletowego, ewentualnie podpałka.
adrianad - Jeżeli otrzymałeś pismo informujące o popełnieniu przestępstwa /ugoda/ prawdopodobieństwo nalotu policji = 0, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Nie wolno nam posiadać przedmiotów pochodzących z przestępstwa bądź służących jego popełnieniu :)
 
Niedostałem owego pisma, ale nie daje mi to spokoju. Niewiem co o tym myśleć:rolleyes:.
 
Mnie zaciekawil komentarz jednego z internautow pod najnowszym artykulem dotyczacym Lex Superior:

"W Niemczech kilka lat temu też działali tacy trolle z upoważnienia amerykańskiego producenta porno, ale niemiecki sąd ich zgasił orzekając, że pornografia to wizerunek osób w trakcie odbywania stosunku płciowego, a nie własność intelektualna i nie podlegają ochronie z tytułu prawa autorskiego."

Mysle, ze dobry adwokat moglby sie tego zaczepic i wygrac. Inna sprawa to udostepnianie w calosci, lub fragmentu pliku. Co oznacza "fragment"? Czy jest jakas granica wyrazona w bajtach, albo procentach mowiaca o tym? Czy ja piszac np. "&¾Ïkƒ)1rާ+,]ãå*ã ÷G¥MJšhKi2" tez popelniam przestepstwo, bo udestepniam fragment czegos??
 
Laurente napisał:
... Mysle, ze dobry adwokat moglby sie tego zaczepic i wygrac. ...
Cóż, źle myślisz, a pozostałe pytania były już omawiane w tym temacie.
 
LeszsekS napisał:
Cóż, źle myślisz, a pozostałe pytania były już omawiane w tym temacie.

Z jednej strony dobrze, ze stoisz po przeciwnej stronie "barykady", bo osoby mogace byc pozwane moga wczesniej sie dowiedziec, jakie argumenty slowne mozna przeciwko nim wytoczyc, z drugiej strony jednak mam wrazenie jakbys sledzil to zagadnienie od niedawna zupelnie nie majac na uwadze faktu, jak kuriozalne niekiedy moga byc postanowienia sądow i prokuratur w przeroznych sprawach, nie tylko zwiazanych z samym lamaniem praw autorskich.

Jak dla mnie Polska to jest wlasnie taki maly (sredni?) Dziki Zachod, internet w to wlaczajac.
 
Laurente napisał:
... mam wrazenie jakbys sledzil to zagadnienie od niedawna ...
Tutaj na Forum (?), zaledwie od niecałych 9 lat. :)
Laurente napisał:
... jak kuriozalne niekiedy moga byc postanowienia sądow ...
Na szczęście jest to rzadkością w tej dziedzinie jest i coraz lepiej ale to temat na osobny wątek.
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra