Heh...
Numer IP jako bezdyskusyjny dowód winy...
Zgodnie z prośbą Szanownego MOD'a sprzed tygodnia przeczytałem wszystkie posty w tych wątkach i temat tego, jaki to "mocny" argument prokuratury przewijał się tu wiele razy.
Także gorąco polecam lekturę.
Ja rozumiem sprawę gdy przysłowiowy Kowalski ma łącze po kablu a nie router, ma na siebie kupiony komputer (jako firma Kowalski), sam mieszka, ma wykupioną na siebie domenę kowalskicoudostepniafilmiki.pl, na stronie podaje swoje dane osobowe a adresem i peselem, gromadzi na twardym dysku terabajty filmów posegregowanych według kategorii, bawi się w to od kilku lat, chwali się na forach torrentowych, gdzie jest zarejestrowany na mail
kowalskifilmiki@blabla.pl i jeszcze parę takich głupot....
No to taki koleś może mieć z całą pewnością problem.
Ale samo IP pochodzące z trackera plus jakieś przypadkowe filmy na dysku?
Gdzie jednoznaczny dowód, że IP to ten nie inny człowiek?
Gdzie jednoznaczny dowód, że ten akurat film na dysku pochodzi z p2p (a nie z pen'a kolegi na przykład)?
To, że jakiś tracker odnotował, że ten akurat IP ssał konkretny film z sieci nie jest dowodem, że ta konkretna osoba i ten akurat film na dysku to sprawca dowód winy.
No chyba, że ta konkretna osoba przyznaje się do tego i jeszcze potwierdza, że ściągnęła ten film - to inna sprawa i radość dla wszystkich zainteresowanych poza przyznającym się.
Po pierwsze zakładamy z góry, że samo pojawienie się IP w sieci p2p oznacza dowód na ściągnięcie filmu. To przesada.
Udostępnianie w trakcie ściągania?
No cóż, stało się!
"Nie ściągnąłem całego filmu, przypadkowo się zaczął ściągać, bo kliknąłem jakiś link w mailu, jak się zorientowałem to wyłączyłem utorrent" i tak dalej.
To przecież zupełnie normalne.
Zauważcie, że w pismach (w moim przypadku LS) podany jest dzień i godzina udostępniania konkretnego filmu - nie ma tam informacji, że film był udostępniany kilka dni, miesiąc czy rok.
Cóż, u mnie takiego filmu na dysku nigdy nie było ale czy mogę zagwarantować na 100%, że jakimś cudem czegoś nie kliknąłem i coś się nie załączyło rok temu?
Nie pamiętam! Ale pamiętam, że filmu nie pamiętam

Żyjemy w porządku domniemania niewinności czy przekonania o winie każdego podłączonego do sieci?
Po cholerę natomiast trzymać na dysku terabajty filmów to tego już nie ogarniam...
Wiem, że w praniu może być to inaczej przedstawiane i człowiek może się załamać słysząc listę "dowodów" ale to już inna sprawa.
Dziwię się jak można po przeszukaniu mieszkania, wizycie na Policji nie chcieć skorzystać z usług prawnika.
A już na końcu...
Jak już mamy akcję, że o 6 rano zjawia się ekipa to przepraszam za uwagę - ale to nie jest przypadkowe. Ktoś po prostu za bardzo nabroił. Współczuję.
I to jest zupełnie inna sprawa jak tytułowy dla tego wątku "List z poleceniem zapłaty", który (co powtórzę i pogrubię):
należy odłożyć na półkę a już na pewno niczego nie płacić.
Pozdrawiam,