Żona dostała takie pisemko, datowane na 11.05 - pierwsze jak do tej pory.
Swego czasu w ubiegłym roku wyłapałem że ktoś nam siedział w sieci - z instrukcją w ręce zmiana haseł do routera itd. Żałuję że nie zgłosiłem tego faktu operatorowi... No a teraz okazuje się że w styczniu 2014 ktoś zrobił nam psikusa i coś ściągał, syn twierdzi że on nic nie pobiera/udostępnia.
Pierwsza strona wezwania standardowa - wskazanie jakiegoś pliku, hash jakiegoś oprogramowania, wskazanie osoby mającej umowę z operatorem internetowym na dostarczenie usługi, numer rachunku i podpis. Na drugiej stronie nie ma już wycinków o interpelacji posła Wiplera - ograniczają się do przedstawienia opcji tj.: płacisz 750pln lub 2 x 250pln i może odpuścimy albo będziemy w sądzie dochodzić 4.500 pln poprzez zawiadomienie stosownej prokuratury bądź z powództwa prywatnego w sądzie karnym. Strona trzecia to wykaz danych abonenta internetowego, info gdzie jest oryginalnie udostępniany plik, wyliczenie rzekomej należności, dane do kontaktu i wzór blankietu do przelewu ugodowego.
Mamy w planach odpisać że nic o sprawie nie wiemy, nie czujemy się winni rozpowszechniania czegokolwiek i nie planujemy nic płacić. Wskażę że firma nie wykazuje że ma realne prawo do jakichkolwiek utworów audiowizualnych, że sprawa którą mi się wskazuje (1 Ds. 1180/14) prowadzona w Olsztynie przez prokuraturę/policję została umorzona z tytuł (cytat: ) braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa. I tyle...
No chyba że ma ktoś lepsze pomysły?
P.S. Czy może mi ktoś powiedzieć jak wygląda kwestia wykorzystywania danych osobowych ustalonych w umorzonym postępowaniu prokuratorskim? Czy nie ma na to jakiegoś paragrafu, szczególnie że firma LS miała otrzymać wgląd tylko po złożeniu oświadczenia że nie będą danych używać?