Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 4

  • Autor wątku Autor wątku LeszsekS
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A co się może stać po uprawomocnieniu tej decyzji prokuratury? Przepadnie im ostatecznie argument? Mysle ze moga się tym nie przejąć i dalej słać pisma xp Skoro i tak do sądu raczej nie pójdą.
 
Kamil Zet Oczywiście, ze mogą dalej wysyłać pisemka. Skoro zobowiązali się do nie przetwarzania danych osobowych, a i tak to zrobili, to można spodziewać się wszystkiego.
W drugim piśmie nie informowali mnie jaki organ prowadził sprawę, ani, że została umorzona. Zmienili też nr sprawy na 1180/40. Ogólnie kręcili i straszyli.
Jeżeli znajdą się naiwni do wpłacania, to na pewno z tego skorzystają. Dlatego warto nagłaśniać tą i podobne sprawy.
 
No nic, to poczekam spokojnie na drugie pisemko, pewnie w czerwcu przyjdzie. Zacznę się przejmować jak dostanę coś z sądu.
 
driver124 napisał:
Kamil Zet Oczywiście, ze mogą dalej wysyłać pisemka.

Do czasu, do czasu. Prokuratura Gdańsk-Wrzeszcz działa i kompletuje informacje.
Wysyłanie więcej niż jednego listu może podchodzić pod stalking.

Dla mnie to zwykły SPAM. Pismo jak każde inne, dopóki nie z sądu to można olać.
 
Kamil Zet napisał:
No nic, to poczekam spokojnie na drugie pisemko, pewnie w czerwcu przyjdzie. Zacznę się przejmować jak dostanę coś z sądu.

A zamierzasz je odebrać? :D
 
Pytanie do osób, które dostały teraz pierwsze pismo.
List był polecony czy zwykły? Mieliście w treści tak szczegółowe dane jak PESEL?
 
Ensis napisał:
A zamierzasz je odebrać? :D

A to cos pomoże że nie odbiore? ;p ja sie nie znam na tym wszystkim.poza tym to na matkę przychodzi xp
 
Pierwsze pismo dostalem jakos pod koniec kwietnia listem poleconym wszystko wyszczególnione czarne na białym PESEL również,rzecz jasna olałem temat drugiego listu zakazalem odbierac,ogólnie niema sie czym orać co innego jak dostaniemy zaproszenie na komende- do sądu:P
 
Ensis napisał:
A zamierzasz je odebrać? :D

Może się mylę, ale nie ma czegoś takiego, że jak dostaniesz drugie awizo to pismo uważa się za dostarczone - czy jakoś tak.
 
driver124 napisał:
... że jak dostaniesz drugie awizo to pismo uważa się za dostarczone - czy jakoś tak.
W postępowaniu karnym i administracyjnym nazywa się to fikcją doręczenia. W postępowaniu cywilnym też domniemywa się, że pismo zostało doręczone. Ma to poparcie w wielu orzeczeniach SN.
 
Powiedzmy że dochodzi do procesu cywilnego w domu technicy wraz z policją nic nie znajdują czy dowód w postaci ip jaki posiada ls może spowodować że sąd wyda werdykt skazujący za pobranie i rzekome rozpowszechnianie taniego porno
 
Żona dostała takie pisemko, datowane na 11.05 - pierwsze jak do tej pory.

Swego czasu w ubiegłym roku wyłapałem że ktoś nam siedział w sieci - z instrukcją w ręce zmiana haseł do routera itd. Żałuję że nie zgłosiłem tego faktu operatorowi... No a teraz okazuje się że w styczniu 2014 ktoś zrobił nam psikusa i coś ściągał, syn twierdzi że on nic nie pobiera/udostępnia.

Pierwsza strona wezwania standardowa - wskazanie jakiegoś pliku, hash jakiegoś oprogramowania, wskazanie osoby mającej umowę z operatorem internetowym na dostarczenie usługi, numer rachunku i podpis. Na drugiej stronie nie ma już wycinków o interpelacji posła Wiplera - ograniczają się do przedstawienia opcji tj.: płacisz 750pln lub 2 x 250pln i może odpuścimy albo będziemy w sądzie dochodzić 4.500 pln poprzez zawiadomienie stosownej prokuratury bądź z powództwa prywatnego w sądzie karnym. Strona trzecia to wykaz danych abonenta internetowego, info gdzie jest oryginalnie udostępniany plik, wyliczenie rzekomej należności, dane do kontaktu i wzór blankietu do przelewu ugodowego.

Mamy w planach odpisać że nic o sprawie nie wiemy, nie czujemy się winni rozpowszechniania czegokolwiek i nie planujemy nic płacić. Wskażę że firma nie wykazuje że ma realne prawo do jakichkolwiek utworów audiowizualnych, że sprawa którą mi się wskazuje (1 Ds. 1180/14) prowadzona w Olsztynie przez prokuraturę/policję została umorzona z tytuł (cytat: ) braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa. I tyle...

No chyba że ma ktoś lepsze pomysły?

P.S. Czy może mi ktoś powiedzieć jak wygląda kwestia wykorzystywania danych osobowych ustalonych w umorzonym postępowaniu prokuratorskim? Czy nie ma na to jakiegoś paragrafu, szczególnie że firma LS miała otrzymać wgląd tylko po złożeniu oświadczenia że nie będą danych używać?
 
Ostatnia edycja:
DeltaPsi napisał:
Człowieku co ty wypisujesz ?
1. Loger firma ma już ten plik-torrent zabezpieczony (stad wie co ściąga bo go sprawdzili)
2. Protokółują w czasie rzeczywistym w momencie gdy właśnie osoba "X" im części tego pliku-torrenta udostępnia.
3. Zrywają komunikacje po otrzymaniu odpowiedniej ilości by dało się tym kompletny plik zrekonstruować i banują twoje IP na 24 godziny.

Teraz czuję się niesamowicie zainteresowany. Rozważmy, że program działa tak jak opisałeś. W polskim sądownictwie przyjęło się, że samo zarejestrowanie IP przez tracker oznacza gotowość do udostępniania (np. przytaczany wcześniej wyrok sądu apelacyjnego w Białymstoku o sygn. akt I A Cz 114/13). Nie pomagają tłumaczenia użytkowników, że ich wersja programu nie rozpowszechniała, cytat z uzasadnienia "Co do zasady, przyjmuje się w doktrynie i Sąd Apelacyjny stanowisko to podziela, że z racji tego, iż w momencie pobierania pliku z Internetu przy pomocy programu peer to peer następuje jednoczesne udostępnienie".

Idąc dalej, skoro oprogramowanie pobiera dane za zgodą właściciela praw autorskich, to przyporządkowany mu adres IP musi być zarejestrowany na trackerze. A skoro tak to zgodnie z poprzednim akapitem, czyli przyjętą praktyką, musi rozpowszechniać. I czyni to za zgodą właściciela praw autorskich, co oznacza jego zgodę na ten kanał dystrybucji. Wtedy (cytując odpowiedź ministerstwa sprawiedliwości na interpelację posła K. Ziobro) "Zamieszczenie chronionego utworu w Internecie za zgodą podmiotów praw autorskich i praw pokrewnych w celu jego pobierania lub dalszego rozpowszechniania np. w sieciach peer-to-peer jest jednak czynnością, która oznacza przyzwolenie na pobieranie lub dalsze rozpowszechnianie utworów w taki sposób i nie może rodzić negatywnych konsekwencji dla osoby, która takie działania podejmie. Na gruncie prawa autorskiego stosowanie podobnych ˝prowokacji˝ wydaje się zatem bezcelowe, a nawet grożące utratą lub poważnym ograniczeniem możliwości skutecznego egzekwowania praw w przyszłości.".

Czy ja czegoś nie rozumiem?
 
Ostatnia edycja:
nieznajomy1234 napisał:
Powiedzmy że dochodzi do procesu cywilnego w domu technicy wraz z policją nic nie znajdują czy dowód w postaci ip jaki posiada ls może spowodować że sąd wyda werdykt skazujący za pobranie i rzekome rozpowszechnianie taniego porno

Policja działa na zlecenie prokuratury w sprawie karnej, a nie prywatnej firmy w sprawie cywilnej. Sędzia podczas rozprawy mógłby zarządzić sprawdzenie sprzętu przez biegłego. Jeśli coś znajdzie to pewnie dostaniesz jego rachunek wliczony do ewentualnej kary. Jeżeli nic nie znajdzie to pewnie zostałbyś uniewinniony. Ale raczej nie będzie żadnej sprawy cywilnej, to kosztuje, a dowody marne. W Polsce jeszcze nie można skazać właściciela łącza, za to, że ktoś coś u niego ściągał. Choć żyjemy w dziwnym kraju i może się to zmienić. Mandat z fotoradaru dostanie właściciel samochodu, a nie osoba która kierowała. Takie czasy, kasa musi grać.
 
W tym tkwi problem. Spójrz na pierwszy akapit - polskie sądy raczej nie uznają że coś takiego istnieje, co oznacza że przynajmniej bez porządnego audytu kodu źródłowego przez biegłego się nie obędzie. A i to może nie do końca przekonać sąd. Takie opinie z resztą przytaczał też LeszekS - samo zarejestrowanie na trackerze oznacza rozpowszechnianie. Faktem jest, że w większości wypadków każdy potencjalny sprawca (większość oprogramowania podobno właśnie po prostu odpytuje trackery) powoływałby się np. na wgranie odpowiedniego moda do uTorrenta czy innego klienta (a takich rozwiązań jest pełno). Choć może po prostu brakuje wyroków sądów podzielających to stanowisko.
 
Ostatnia edycja:
just_nobody napisał:
... Choć może po prostu brakuje wyroków sądów podzielających to stanowisko.
Masz okazję teraz poddać się ocenie Sądu przytaczając na swoją obronę powyższą argumentację. :help:
 
Na razie nie mam na szczęście takiej potrzeby. Ale jestem po prostu ciekawy czy moja poprzednia interpretacja jest słuszna, czyli takie zachowanie programu jak opisuje DeltaPsi może prowadzić do uznania przez sąd, że rozpowszechnianie w sieci BitTorrent odbywa się za zgodą właściciela praw autorskich? Przynajmniej na to wskazywałaby logika rozwiązywania tych spraw w przeszłości.
 
just_nobody napisał:
... że rozpowszechnianie w sieci BitTorrent odbywa się za zgodą właściciela praw autorskich? ...
Działanie programu nie ma nic wspólnego ze zgodą uprawnionego na rozpowszechnianie. Zgoda jest udzielona lub nie. Umieszczenie utworu w sieci nie stanowi automatycznie zgody na dalsze rozpowszechnianie. Ale umieszczenie, przez uprawnionego, utworu w miejscu, którego jedynym celem jest udostępnianie do dalszego rozpowszechniania może wprost stanowić przełankę, że uprawniony takiej zgody udziela.
 
Ale czy takie argumenty jak opisujecie mogą stanowić dla sądu dowód bez zabezpieczeni utworu na dysku konkretnej osoby czy to raczej dywagacje bo takich spraw za pojedyncze filmik nie było
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra