H
hax0r
Użytkownik
- Dołączył
- 03.2015
- Odpowiedzi
- 134
Spokojnie. Skoro nie zgromadzili dowodów by poprzeć swoje podejrzenie popełnienia przestępstwa, którym prokuratura (i biegły) nie dała wiary, to zapewne nic nikogo nie czeka. Nie sądzę by owe te zgromadzone "dowody" mogły nagle nabrać znaczącej mocy.
Wysyłanie kolejnych pism można uznać za nękanie.
Wiele osób zgłosiło takie działania najbliższej jednostce policji.
Skoro nie zostało nic nikomu udowodnione, to jakim prawem wprowadza się taką osobę w błąd, podając informacje mogące dawać jej przypuszczenie, że jest podejrzana.
Podsumowując - skoro prokuratura nie uznała ich "dowodów" to co miałoby się nagle zmienić ?
Należy zgłaszać takie przypadki na policję - po pierwsze usiłowanie oszustwa po drugie stalking / nękanie (wysyłanie co miesiąc pism może pod to podlegać). Z tego co czytałem na innych forach - można próbować dorzucić do tego zniesławienie i teoretycznie wytoczyć proces cywilny, domagając się od firmy odszkodowania. Słyszałem o przypadku, gdzie żona chciała rozwodzić się przez takie pismo ze swoim mężem. Na jego miejscu bym nie popuścił...
Z mojej perspektywy może to się skończyć różnie, ale najbardziej prawdopodobne są scenariusze:
- Interes się jakoś kręci, Ci którzy nie zapłacili - nie zmienią zdania więc firma będzie kompletowała kolejne adresy IP, być może poprawiając swoje narzędzie je gromadzące... przez jakiś czas będzie cicho a potem kolejne postępowanie "in rem", które zostanie umorzone a wgląd do akt pozwoli na wysłanie listów kolejnym tysiącom użytkowników. Środek odwoławczy ws. 1180/14 praktycznie na pewno nie zostanie uznany.
- Prokuratura "ruszy się" i wymierzy sensownie sprawiedliwość, wydając odpowiednie wyroki. Z drugiej jednak strony, odpowiedzialne za to osoby mogą zapaść się pod ziemię. W tej chwili oficjalnie wiadomo o ponad 600 zawiadomieniach ws. usiłowania oszustwa (di).
----------------------------------
Podsumowując sprawę, konstrukcja pism i wysyłanie ich miesiąc po miesiącu na pewno nie były dobrym zagraniem. Pisma można było skonstruować tak, by nie można było dopatrzyć się w nich usiłowania oszustwa. Wystarczyło wysłać je w trochę innej formie... i można by wtedy legalnie to kontynuować. Komiczne wydaje się również zagranie ze zmienianiem treści i wysyłaniem drugiego pisma z załączeniem stanowiska Ministerstwa.
W tej chwili firma będzie musiała dowieść, że nikogo nie chcieli oszukać - co w praktyce będzie bardzo trudne, bo wprowadzanie w błąd (choćby do okoliczności, w której abonent rzekomo ma odpowiadać za wszystkie naruszenia oraz podtrzymywania, że doszło do przestępstwa - czego nie potwierdził nikt) ciężko będzie odkręcić.
Tak więc, jeżeli ktoś usłyszy pierwszy zarzuty, to na pewno nie Bogu Ducha winni internauci.
Wysyłanie kolejnych pism można uznać za nękanie.
Wiele osób zgłosiło takie działania najbliższej jednostce policji.
Skoro nie zostało nic nikomu udowodnione, to jakim prawem wprowadza się taką osobę w błąd, podając informacje mogące dawać jej przypuszczenie, że jest podejrzana.
Podsumowując - skoro prokuratura nie uznała ich "dowodów" to co miałoby się nagle zmienić ?
Należy zgłaszać takie przypadki na policję - po pierwsze usiłowanie oszustwa po drugie stalking / nękanie (wysyłanie co miesiąc pism może pod to podlegać). Z tego co czytałem na innych forach - można próbować dorzucić do tego zniesławienie i teoretycznie wytoczyć proces cywilny, domagając się od firmy odszkodowania. Słyszałem o przypadku, gdzie żona chciała rozwodzić się przez takie pismo ze swoim mężem. Na jego miejscu bym nie popuścił...
Z mojej perspektywy może to się skończyć różnie, ale najbardziej prawdopodobne są scenariusze:
- Interes się jakoś kręci, Ci którzy nie zapłacili - nie zmienią zdania więc firma będzie kompletowała kolejne adresy IP, być może poprawiając swoje narzędzie je gromadzące... przez jakiś czas będzie cicho a potem kolejne postępowanie "in rem", które zostanie umorzone a wgląd do akt pozwoli na wysłanie listów kolejnym tysiącom użytkowników. Środek odwoławczy ws. 1180/14 praktycznie na pewno nie zostanie uznany.
- Prokuratura "ruszy się" i wymierzy sensownie sprawiedliwość, wydając odpowiednie wyroki. Z drugiej jednak strony, odpowiedzialne za to osoby mogą zapaść się pod ziemię. W tej chwili oficjalnie wiadomo o ponad 600 zawiadomieniach ws. usiłowania oszustwa (di).
----------------------------------
Podsumowując sprawę, konstrukcja pism i wysyłanie ich miesiąc po miesiącu na pewno nie były dobrym zagraniem. Pisma można było skonstruować tak, by nie można było dopatrzyć się w nich usiłowania oszustwa. Wystarczyło wysłać je w trochę innej formie... i można by wtedy legalnie to kontynuować. Komiczne wydaje się również zagranie ze zmienianiem treści i wysyłaniem drugiego pisma z załączeniem stanowiska Ministerstwa.
W tej chwili firma będzie musiała dowieść, że nikogo nie chcieli oszukać - co w praktyce będzie bardzo trudne, bo wprowadzanie w błąd (choćby do okoliczności, w której abonent rzekomo ma odpowiadać za wszystkie naruszenia oraz podtrzymywania, że doszło do przestępstwa - czego nie potwierdził nikt) ciężko będzie odkręcić.
Tak więc, jeżeli ktoś usłyszy pierwszy zarzuty, to na pewno nie Bogu Ducha winni internauci.
Ostatnia edycja: