Rozpowszechnianie filmu jest przestępstwem ściganym na wniosek i pójście na ugodę z właścicielem praw autorskich powinno skończyć się wycofaniem wniosku. Samo wycofanie wniosku nie oznacza jednak natychmiastowego odzyskania komputera. Prokurator zazwyczaj wtedy umarza sprawę, ale w przypadku innych użytkowników, o ile dobrze pamiętam, sam obieg dokumentów zajmował kilka tygodni (powyżej miesiąca). W tym przypadku pewnie dodatkowym problemem jest duża liczba podejrzanych. Istnieje również bardzo niewielka szansa, że biegły upora się z analizą komputera w przeciągu tygodnia, dwóch. Jednakże samo odzyskanie zawartości komputera w określonym czasie dwóch miesięcy wydaje się bardzo mało prawdopodobne.
Jeżeli mogę coś powiedzieć to wydaje mi się, że postępowanie policji w takich przypadkach jest nieodpowiednie i dodatkowo skłania ludzi do oporu przed ochroną praw autorskich. Wszak zwykłe wykonanie kopii binarnej dysków nie komplikuje życia niewinnych, a jednocześnie dalej umożliwia ukaranie sprawców. Do tego wymagane są naprawdę niewielkie koszty (skoro już i tak będziemy musieli angażować biegłego do analizy zawartości dysku).
Ad. Posiadanie książek, muzyki i filmów w postaci plików na dysku twardym jest legalne. Nielegalne jest za to posiadanie oprogramowania na które nie posiadasz licencji (przy czym za oddzielne przestępstwo uznaje się każdą kopię programu). Nielegalne jest również rozpowszechnianie utworów (czyli silną przesłanką będzie np. widoczność pliku w kliencie sieci BitTorrent), ale jest to przestępstwo ścigane jedynie na wniosek pokrzywdzonego. Policja musi jednak jednoznacznie wskazać osobę, która dokonała naruszenia, co nie jest oczywiste w przypadku gdy z komputera korzysta kilka osób. Jednak jeżeli wydaje Ci się, że mimo to zawartość Twojego komputera może Cię obciążąć to najlepszą decyzją z finansowego punktu widzenia jest podpisanie ugody z właścicielem praw autorskich (zazwyczaj do kilku tysięcy złotych). Musisz po prostu poświęcić trochę czasu i przejrzeć dokładnie ten wątek.