przemek1979 napisał:
Zasatanawia mnie, jak działa mechanizm tej niemieckiej firmy przeszukującej internet. Czy posiadają dane IP uzytkowników, którzy plik udostępniali w jakis ramach czasowych(od dnia tego i tego do tego i tego), czy moze posiadaja informacje o użytkownikach odkąd torrent jest w sieci.
Krótka odpowiedź brzmi: firma monitorująca uzyskuje adres IP już po kilku godzinach od momentu wrzucenia torrenta do sieci ale przy założeniu że monitoruje właściwy tracker bo to IP pobiera od trackera.
Dodatkowo mechanizm procesu uległ zmianie, co widać po nowych wezwaniach. Firma niemiecka nie jest już stroną, kancelaria reprezentuje producenta danego filmu bezpośrednio. Firma niemiecka dostarcza dane na mocy umowy do kancelarii.
Teraz dla zainteresowanych.
Ta firma niemiecka to Baseprotect gmbh. Firma ta posiada przedstawiciela w Polsce co jest napisane na jej stronie. Siedzibę na Polskę mają w Warszawie a szczegóły można znaleźć w Krajowym Rejestrze Sądowym. Z ciekawych rzeczy warto nadmienić iż dla tej firmy pracują zdalnie polscy programiści.
Od strony technicznej cała operacja dla osób zorientowanych jak działa sieć torrent, umiejących programować i analizować kod programistyczny jest dosyć prosta. Potrzebny w zasadzie jest tylko przerobiony klient sieci torrent a w internecie znajdzie się mnóstwo gotowych klientów o otwartym kodzie źródłowym, potrzebni tylko programiści by to przerobić tak by zbierać adresy IP.
W sieci torrent najważniejsze są trzy elementy: tracker, seed, peer.
Tracker to taki serwer katalogujący, który ma informacje o tym u kogo (adres IP) i jakie fragmenty pliku się znajdują. Jak ktoś wrzuca do sieci torrenta to wrzuca go przez taki tracker. Przesyła po prostu informacje do trackera w stylu: mam plik i chce go udostępnić. Jak ktoś inny szuka tego pliku to kontaktuje się z trackerem a ten odsyła do niego adres IP osoby co ten plik od siebie udostępnia. Potem jak już więcej osób ma choćby część pliku to tracker tym koordynuje i odsyła już do kilku osób. Z punktu widzenia firmy Baseprotect tracker jest najważniejszy. Podpinając się po trackera i listując jego zawartość firma Baseprotect pobiera informacje o wszystkich udostępnianych plikach oraz o adresach IP peerów i seedów.
Teraz seed to jest ten kto ma cały plik a peer to ten co ma tylko kawałki pliku. Jak ktoś pobierze wszystkie kawałki i ma cały plik to z automatu staje się seedem.
Cały proces można by uznać za sprawiedliwy gdyby firma Baseprotect podawała adresy tylko seedów czyli tych co mają cały film i go udostępniają bo to ewidentni piraci. Niestety Baseprotect aby zarobić więcej zbiera również informacje o peerach i przekazuje dane głównie peerów. Peer nie posiada całego pliku więc na logikę jak można złamać prawo jak się nie ma całego filmu tylko kilka bajtów? Może to tylko fragmenty mówiące o strukturze pliku a nie dane audiowizualne?
Niestety logika logiką a rzeczywistość rzeczywistością. Z racji na fakt, że zarówno tworzący prawo jak potem adwokaci i prokuratorzy nie znają się na aspektach technicznych to traktują osoby które były peerami tak samo jak by były seedami i nawet nie zadają sobie trudu by to zweryfikować. Na tym żerują właśnie takie firmy jak Baseprotect. Celem ich jest przekazanie jak największej bazy adresów IP bo to dla nich jest większy zysk. Udostępniłeś bajt? albo co tam, podpiąłeś się pod tracker szukając tego pliku akurat jak firma monitorowała go? Jesteś na liście! Kto potem będzie to weryfikował i się zastanawiał jak ma kilkanaście tysięcy takich przypadków?
Ile wynoszą zarobki uczestników tego procederu? Ta informacja jest też w sieci dostępna, chyba wyszła na jaw przy okazji jakiegoś wywiadu z producentem Czarnego Czwartku. Firma Baseprotect pobiera 50% z opłaty znajdującej się na wezwaniu, kancelaria adwokacka Pani Łuczak 25% i producent 25%.
Kilka postów wcześniej pytałem o trackery ale zostałem zignorowany a tak naprawdę wiedza o tym które trackery są monitorowane jest tutaj kluczowa. Kluczowa bo nawet nie trzeba nic pobierać by się na liście znaleźć, wystarczy wejść z ciekawości i dać szukaj.