Otrzymałem list z poleceniem zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku michallla
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Maniek0401 napisał:
Też jestem ciekawy jak to wygląda z technicznego punktu widzenia, czy mają namiary na wszystkich którzy udostępniali itp.

Technicznie jest to niebywale łatwe - do pozyskania adresów IP nie jest potrzebne żadne specjalistyczne oprogramowanie, wystarczy dowolny klient torrent, ponieważ chyba każdy z dostępnych pokazuje IP seedów i peerów. Niektóre pokazują nawet flagi krajów, na podstawie przechwyconych adresów IP. Wystarczy więc posortować np. seedy pod kątem polskiej flagi, zrobić printscreen i to wszystko, mamy listę polskich IP z których udostępniono dany plik:-) Każdy w domu może sobie coś takiego zrobić:-)
 
Oni liczą na to że wyślą 2000 listów i 200 osób z tego zapłaci. Jak spotkają na drodze jakiekolwiek problemy to się poddadzą, bo udowodnienie tego w sądzie jest niesamowicie trudne.
 
przemek1979 napisał:
Zasatanawia mnie, jak działa mechanizm tej niemieckiej firmy przeszukującej internet. Czy posiadają dane IP uzytkowników, którzy plik udostępniali w jakis ramach czasowych(od dnia tego i tego do tego i tego), czy moze posiadaja informacje o użytkownikach odkąd torrent jest w sieci.

Krótka odpowiedź brzmi: firma monitorująca uzyskuje adres IP już po kilku godzinach od momentu wrzucenia torrenta do sieci ale przy założeniu że monitoruje właściwy tracker bo to IP pobiera od trackera.

Dodatkowo mechanizm procesu uległ zmianie, co widać po nowych wezwaniach. Firma niemiecka nie jest już stroną, kancelaria reprezentuje producenta danego filmu bezpośrednio. Firma niemiecka dostarcza dane na mocy umowy do kancelarii.

Teraz dla zainteresowanych.

Ta firma niemiecka to Baseprotect gmbh. Firma ta posiada przedstawiciela w Polsce co jest napisane na jej stronie. Siedzibę na Polskę mają w Warszawie a szczegóły można znaleźć w Krajowym Rejestrze Sądowym. Z ciekawych rzeczy warto nadmienić iż dla tej firmy pracują zdalnie polscy programiści.

Od strony technicznej cała operacja dla osób zorientowanych jak działa sieć torrent, umiejących programować i analizować kod programistyczny jest dosyć prosta. Potrzebny w zasadzie jest tylko przerobiony klient sieci torrent a w internecie znajdzie się mnóstwo gotowych klientów o otwartym kodzie źródłowym, potrzebni tylko programiści by to przerobić tak by zbierać adresy IP.

W sieci torrent najważniejsze są trzy elementy: tracker, seed, peer.

Tracker to taki serwer katalogujący, który ma informacje o tym u kogo (adres IP) i jakie fragmenty pliku się znajdują. Jak ktoś wrzuca do sieci torrenta to wrzuca go przez taki tracker. Przesyła po prostu informacje do trackera w stylu: mam plik i chce go udostępnić. Jak ktoś inny szuka tego pliku to kontaktuje się z trackerem a ten odsyła do niego adres IP osoby co ten plik od siebie udostępnia. Potem jak już więcej osób ma choćby część pliku to tracker tym koordynuje i odsyła już do kilku osób. Z punktu widzenia firmy Baseprotect tracker jest najważniejszy. Podpinając się po trackera i listując jego zawartość firma Baseprotect pobiera informacje o wszystkich udostępnianych plikach oraz o adresach IP peerów i seedów.

Teraz seed to jest ten kto ma cały plik a peer to ten co ma tylko kawałki pliku. Jak ktoś pobierze wszystkie kawałki i ma cały plik to z automatu staje się seedem.

Cały proces można by uznać za sprawiedliwy gdyby firma Baseprotect podawała adresy tylko seedów czyli tych co mają cały film i go udostępniają bo to ewidentni piraci. Niestety Baseprotect aby zarobić więcej zbiera również informacje o peerach i przekazuje dane głównie peerów. Peer nie posiada całego pliku więc na logikę jak można złamać prawo jak się nie ma całego filmu tylko kilka bajtów? Może to tylko fragmenty mówiące o strukturze pliku a nie dane audiowizualne?

Niestety logika logiką a rzeczywistość rzeczywistością. Z racji na fakt, że zarówno tworzący prawo jak potem adwokaci i prokuratorzy nie znają się na aspektach technicznych to traktują osoby które były peerami tak samo jak by były seedami i nawet nie zadają sobie trudu by to zweryfikować. Na tym żerują właśnie takie firmy jak Baseprotect. Celem ich jest przekazanie jak największej bazy adresów IP bo to dla nich jest większy zysk. Udostępniłeś bajt? albo co tam, podpiąłeś się pod tracker szukając tego pliku akurat jak firma monitorowała go? Jesteś na liście! Kto potem będzie to weryfikował i się zastanawiał jak ma kilkanaście tysięcy takich przypadków?

Ile wynoszą zarobki uczestników tego procederu? Ta informacja jest też w sieci dostępna, chyba wyszła na jaw przy okazji jakiegoś wywiadu z producentem Czarnego Czwartku. Firma Baseprotect pobiera 50% z opłaty znajdującej się na wezwaniu, kancelaria adwokacka Pani Łuczak 25% i producent 25%.

Kilka postów wcześniej pytałem o trackery ale zostałem zignorowany a tak naprawdę wiedza o tym które trackery są monitorowane jest tutaj kluczowa. Kluczowa bo nawet nie trzeba nic pobierać by się na liście znaleźć, wystarczy wejść z ciekawości i dać szukaj.
 
Trane napisał:
Technicznie jest to niebywale łatwe - do pozyskania adresów IP nie jest potrzebne żadne specjalistyczne oprogramowanie, wystarczy dowolny klient torrent, ponieważ chyba każdy z dostępnych pokazuje IP seedów i peerów. Niektóre pokazują nawet flagi krajów, na podstawie przechwyconych adresów IP. Wystarczy więc posortować np. seedy pod kątem polskiej flagi, zrobić printscreen i to wszystko, mamy listę polskich IP z których udostępniono dany plik:-) Każdy w domu może sobie coś takiego zrobić:-)

Tak to ten mechanizm tyle tylko że oprogramowanie specjalistyczne jest potrzebne by z tego mechanizmu zrobić akcje masową.

Nikt nie zbiera informacji o konkretnym pliku. Listowana jest zawartość trackera, cała, wszystkie pliki (nazwy i hashe) wraz z adresami IP peerów i seedów. To potem trafia do bazy danych i dane mieli sie pod różnymi kątami.

Właśnie dlatego firma Baseprotect może podpisać dziś umowe z jakims dystrybutorem i dostarczyć informacje, że rok temu ktoś udostepniał plik taki a taki. To jest masowe monitorowanie sieci peer-to-peer.
 
AntoniRozwadowski napisał:
Tak to ten mechanizm tyle tylko że oprogramowanie specjalistyczne jest potrzebne by z tego mechanizmu zrobić akcje masową.

Nikt nie zbiera informacji o konkretnym pliku. Listowana jest zawartość trackera, cała, wszystkie pliki (nazwy i hashe) wraz z adresami IP peerów i seedów. To potem trafia do bazy danych i dane mieli sie pod różnymi kątami.

Właśnie dlatego firma Baseprotect może podpisać dziś umowe z jakims dystrybutorem i dostarczyć informacje, że rok temu ktoś udostepniał plik taki a taki. To jest masowe monitorowanie sieci peer-to-peer.

Pewnie masz rację, moja wypowiedź miała pokazywać w uproszczeniu mechanizm działania. Dla celów profesjonalnych oczywiście te mechanizmy mogą być odpowiednio udoskonalone:-)
Nasze posty pewnie zaraz zostaną skasowane, bo dotyczą wyłącznie kwestii technicznych:-)
 
Tylko mnie zastanawia, czy "próba" zbierania informacji trwa w konkretnym czasie - powiedzmy od października do grudnia i sieć jest przez ten czas "nasłuchiwana", czy tez może mogą pozyskać informacje wstecz, powiedzmy z marca, lutego..
 
Antoni pisze z sensem. peery seedy i tu już można szukać nieścisłości. Samo wyszukiwanie filmu nie jest przestępstwem. Co to za przestępstwo, udostępnienie bajtów, nawet nie 1 filmu. Żądanie powinno być adekwatne do szkody. Tu w przypadku producenta wynosi ok 134zł OK - ale koszty dodatkowe Baseprotect i PŁ, to lekka przesada. W tym procederze coraz więcej nieścisłości... Dlatego jesteśmy świadkami...
 
AntoniRozwadowski napisał:
Tak to ten mechanizm tyle tylko że oprogramowanie specjalistyczne jest potrzebne by z tego mechanizmu zrobić akcje masową.

Nikt nie zbiera informacji o konkretnym pliku. Listowana jest zawartość trackera, cała, wszystkie pliki (nazwy i hashe) wraz z adresami IP peerów i seedów. To potem trafia do bazy danych i dane mieli sie pod różnymi kątami.

Właśnie dlatego firma Baseprotect może podpisać dziś umowe z jakims dystrybutorem i dostarczyć informacje, że rok temu ktoś udostepniał plik taki a taki. To jest masowe monitorowanie sieci peer-to-peer.

Panie Antoni bardzo dziękuje wiele mi Pan wyjaśnił. Czy oni mogą pozyskać informacje wstecz????
 
Danielgda napisał:
Samo wyszukiwanie filmu nie jest przestępstwem. Co to za przestępstwo, udostępnienie bajtów, nawet nie 1 filmu. Żądanie powinno być adekwatne do szkody. Tu w przypadku producenta wynosi ok 134zł OK - ale koszty dodatkowe Baseprotect i PŁ, to lekka przesada. W tym procederze coraz więcej nieścisłości... Dlatego jesteśmy świadkami...

W całej tej sprawie nie chodzi o dowodzenie czegokolwiek (jest wiele wpisów od osób, które w ogóle nie korzystały z torrentów), celem jest masowy zalew prokuratury żądaniami wszczęcia postępowań karnych, co w związku ze skalą tego procederu powoduje, że kancelaria p. Ł. ma mnóstwo czasu na wysyłanie żądań do tzw. "piratów". Cześć z nich ulegnie presji i o to chodzi, a że po 2 czy 3 latach sprawy zakończą się umorzeniami, to nieistotne, zainteresowane podmioty przecież zarobiły:-)

To jest instrumentalne wykorzystywanie prokuratury i Policji do prywatnych celów, czyli, bez żadnych wątpliwości, typowy copyright trolling:-)
 
przemek1979 napisał:
Tylko mnie zastanawia, czy "próba" zbierania informacji trwa w konkretnym czasie - powiedzmy od października do grudnia i sieć jest przez ten czas "nasłuchiwana", czy tez może mogą pozyskać informacje wstecz, powiedzmy z marca, lutego..

Chyba nie dość jasno to napisałem. To oprogramowanie pracuje na serwerach i zbiera informacje latami 24/7, tak gdzieś lekko licząc od 5 lat albo i wcześniej.

Jak kiedyś miałem zlecenie od takiej firmy (innej, nie Baseprotect), jakieś 3 lata temu to mieliśmy do dyspozycji 4 serwery gdzie pracowało non stop oprogramowanie zbierające. Każdy serwer na inne trackery był nastawiony a w ramach serwera przeczesanie jednego trackera zajmowało ok. 15-20 minut. Czyli tracker A, listowanie 15 minut, potem tracker B listowanie 15 minut potem C, D .... i od nowa tracker A itd. Dane do bazy a tam porównywanie czy to te same dane co były wcześniej czy nie i updatowanie odpowiednich tabel i rekordów.

To jest masówka! Teraz pewnie dopracowana do perfekcji.

Zastanówcie się dlaczego nie chce nikt ujawnić mechanizmu jaki jest stosowany do zbierania danych? Bo po pierwsze masowy monitoring brzmi nie za specjalnie zwłaszcza na taką skale, a po drugie wyszłoby że na listy trafiają IP które napewno należą do osób niewinnych.
 
Wróćcie Panowie do prawnego meritum sprawy.
 
Już wracamy do sprawy, tylko jeszcze jedno techniczne pytanie. Jak długo dostawca internetu przechowuje dane o numerach IP, jakie zostały przydzielone użytkownikowi?
 
Odpowiedź już padła w tym wątku :!:
 
przemek1979 napisał:
Już wracamy do sprawy, tylko jeszcze jedno techniczne pytanie. Jak długo dostawca internetu przechowuje dane o numerach IP, jakie zostały przydzielone użytkownikowi?

Pytanie jest nieco nieprecyzyjne - jeśli chodzi Ci o przedzielony w ramach umowy zewnętrzny, stały IP - to operator o tym "wie" przez cały okres jej ważności. Natomiast w przypadku numeru wewnętrznego (za NATem), informacje o przedzielanym dynamicznie IP należy traktować jako dane retencyjne, i na podstawie przepisów Prawa telekomunikacyjnego, przechowywane są one przez 12 miesięcy.

Jednak domyślam się, że chodzi Ci o ruch sieciowy z Twojego IP - operator przechowuje te dane przez 12 miesięcy
 
Ostatnia edycja:
Witam !

Zarejestrowałem się na forum , bo też dostałem pismo z kancelarii do zapłaty za film " Obława " . Czy korzystam z torretów ? Tak , ściągam tylko seriale emitowane na zachodzie , które pewnie nigdy nie będą puszczane w naszej telewizji , Obławy na pewno nie ściągałem .
Niestety numer IP podany w piśmie , jest mój i prawdę powiedziawszy po przeczytaniu całego wątku targają mną sprzeczne myśli . Zapłacić i mieć " spokój " czy nie . Nie chcę żyć w świadomości , że ktoś kiedyś mnie odwiedzi czy dostanę wezwanie na policję . I pewnie na tym bazuje kancelaria - strachu , lub że ludzie chcą mieć święty spokój . Druga strona medalu , to kompletnie nie podoba pismo - jego forma , jakie dostałem od kancelarii pani Anny Ł . Podawać swoje dane osobowe , pesel , składać podpis ( prawie in blanco , że się przyznaję do winy , jeżeli jestem pewny , że Ja nie ściągałem tego filmy 10 miesięcy temu ) . To wszystko wysłać a Oni raczą mi odpowiedzieć mailem ?
Dlatego poniedziałek - wtorek jestem umówiony z prawnikiem , który chce zobaczyć to pismo, na razie stanowczo zaznaczył bym nie wysyłał żadnych pieniędzy .
Jeżeli pozwolicie , poinformuję co i jak po wizycie u prawnika .
 
Mam pytanie, czy ktos dostał jako pierwsze wezwanie na policję ?
 
Dzisiaj tez dostalem pismo od kanelarii i poczytalem troche ten watek i rzeczwiscie jest duzo nie jasnosci w tym liscie. U mnie zobaczylem to ze niby udostepnialem film w 2013 roku a wtedy moim providerem byl Dialog i mialem stale publiczne ip a dostalem wydruk ze udostepnialem film z dwoch roznych ip :) . Niezle ktos kreci ludzi.
 
Słuchajcie zrobicie jak będziecie chcieli ale lepiej jest nie płacić i nic nie wypełniać tylko czekać na rozprawę w sądzie.

Jak na razie to ta firma oprócz Niemiec to ponosiła same klęski w sądach. Szczególnie poczytajcie jak kończyły się sprawy w USA.

Jestem zdania, że ci co zapłacą to będą mieć większe problemy od tych co nie zapłacą. Bazując na wypowiedziach różnych prawników jedno jest jasne, jak ktoś zapłaci to przyzna się do winy a ta niby ugoda nie wiąże prokuratora więc i nie wyeliminuje aspektu karnego. Zapewne ukarani zostaną podwójnie ci co zapłacą i pójdą na ugodę, raz bo zapłacą kancelarii a dwa bo to zostanie wykorzystane w procesie karnym by ich skazać.

Jak sprawa trafi do sądu to się okaże, że Pani Łuczak jest też ofiarą w całej tej sprawie bo firma z Niemiec nagle nie będzie chciała podać szczegółów swojego rozwiązania do kolekcjonowania danych. Poda tylko jakieś ogólniki a dobry biegły sprawę będzie chciał drążyć.

Pytania jakie powinno się zadać to:

Proszę wyjaśnić zasadę działania protokołu bittorrent a w szczególności pojęcie trackera, seeda, peera. Z tego jasne się stanie iż peer nie posiada całego pliku a tylko seed powinien być ścigany o piractwo.

Jakiego mechanizmu, jakiego oprogramowania i w jaki sposób użyto do pozyskania adresów IP. Mechanizm, oprogramowanie i sposób użycia musi być sprawdzony przez biegłego. Tego należy się dopominać. Tutaj okaże się że firma Niemiecka zasłoni się tajemnicą handlową czy czymś takim więc nie będzie jasne jak pozyskano adresy IP.

Czy rzekomo udostępniając film było się peerem, czy seedem? Jednoznaczne określenie tego aspektu jest podstawą do ewentualnych roszczeń.

Jeśli peerem to ile danych (fragmentów) udostępniono i w jakim przedziale czasowym? Bardzo ważne bo kara powinna być adekwatna do czynu więc im mniej danych tym kara mniejsza. Dodatkowo tych danych zapewne firma Niemiecka nie posiada.

Ilu osobom udostępniono fragmenty danych i które to były fragmenty? Tego na sto procent firma Niemiecka nie posiada a jak nie wiadomo komu się niby udostępniało, co się udostępniało i ile to jak można kogoś ukarać?

Proszę wyjaśnić konstrukcję typu pliku wideo w którym zapisany był film i jednoznacznie określić czy udostępnione dane były danymi audiowizualnymi czy też danymi opisującymi zawartość pliku bez odniesienia do danych audiowizualnych. Okaże się że wątpliwe będzie czy faktycznie udostępniono dane chronione prawami autorskimi. Tylko fragment ze struktury formatu wideo zawiera te dane, fakt to największy fragment tej struktury ale jak ktoś udostępnił mało danych (fragmentów) to trzeba udowodnić ile tam było treści chronionych prawem autorskim a jak się nie wie ilu osobom, co udostępniono i ile tego czegoś udostępniono to o co tu chodzi?

Ruszyli już z wzwaniami za Drgówkę?

[FONT=&quot]Nie pisz posta pod postem, przez 20 minut jest dostępna opcja -
edit.gif
[/FONT]
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Co do samego zbierania IP to dodam jako ciekawostkę, że taka działalność (też z udostępnianiem danych różnym kancelariom) prowadzona przez firmę Logistep, została uznana za nielegalną w Szwajcarii, gdzie działała firma.
Podobną opinię wydała jedna z włoskich organizacji zajmujących się ochroną prywatności.
Było to uzasadnione tym, że numery IP są traktowane jako dane osobowe (zgodnie ze stanowiskiem unijnego komisarza przewodzącego Grupie Roboczej ds. Ochrony Danych z 2008r.), więc nie mogą być zbierane przez prywatną firmę bez zgody użytkowników sieci P2P, zwłaszcza, że nie jest pewne czy są to dane osób, które popełniły przestępstwo.

Mogłoby to być bardzo ciekawe, gdyby GIODO postanowił zbadać temat samego mechanizmu pozyskiwania danych zgłoszonych do postępowania w prokuraturze. Może przy okazji badania sprawy tej niezarejestrowanej bazy danych wspomnianej kilka postów wcześniej :-)
 
Witam

wlasnie dostalem takowy list :/
nie wiem co robic jedni pisza zeby cos tam odpisac a inni znowu zeby olac temat
czy ktos w tej sprawie jest sciagany po policji lub po sadach jesli tak prosze o wypowiedz
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra