loco1 napisał:
Masz zrozumieć, że poczytuje się w razie wątpliwości.
A w przypadku zakupu na odległość nie ma wątpliwości co do momentu wydania towaru - cytowałem Ci m.inn. wyjaśnienie autorstwa usera cedwah.
Skoro nie ma wątpliwości, to treść tego artykułu nie ma zastosowania w tym przypadku.
Okej, czyli ja nie mam wątpliwości, że wydanie miało nastąpić w momencie, kiedy ja FIZYCZNIE trzymałam paczkę, tak? I mogę to tak uargumentować?
Allegro odpisało mi tak:
Witam.
Ma Pani rację, Sprzedający jest odpowiedzialny za dostarczenie przesyłki. Jednak może on oczekiwać na odpowiedź przewoźnika odnośnie losów przesyłki, czy została ona zaginiona, zwrócona czy dostarczona. Dlatego do czasu odpowiedzi ze strony poczty, nie mogę zmusić Sprzedającego do zwrotu wpłaty lub wysyłki ponownego towaru.
Oczywiście niezależnie od naszych działań, może Pani zgłosić sprawę na policję lub skierować na drogę cywilno-prawną.
Wysłałam im potwierdzenie z reklamacji, którą ja od poczty już otrzymałam, bo zgłosiłam ją 2 tygodnie przez sprzedawcą, bo on początkowo sprawę olał (pieniądze ma, więc po co się ma przejmować). I odpisali:
Witam.
Dziękuję za przesłany dokument. Sprzedający również złożył reklamację w związku z przedstawioną sprawą. Jeżeli zostanie ona uznana, otrzyma on odszkodowanie. Do czasu wyjaśnienia wspomnianej reklamacji, nie mogę podjąć dalszych działań.
Mam nadzieję, że problem wkrótce zostanie rozwiązany.
Więc tak mam racje sprzedawca ma mi wysłać ponownie towar, ale muszę poczekać aż dostanie odszkodowanie? Co to za sens? On ma pieniądze, więc mu się wszystko zgadza, go ta sprawa wcale nie obchodzi!
Z kolei dzisiaj przyszedł do mnie kurier- ten który źle dostarczył paczkę. Przyniósł pismo do podpisania reklamacji na pocztę. Pismo podpisałam, skserowałam sobie i poprosiłam go o podpis z datą. Okazało się że na potwierdzeniu odebrania, ktoś podpisał się moim nazwiskiem, ale zupełnie inaczej niż my z rodzicami się podpisujemy. My mamy równe, małe i wyraźne literki, a to było takie zamaszysty i duży podpis. W poniedziałek podobno się ktoś ze mną skontaktuje i powiadomi mnie na podstawie czego poczta ustali zadośćuczynienie za dostarczenie paczki pod zły adres i ile to potrwa.
Rzecznik dzisiaj powiedział, że póki nie dostanę odpowiedzi od poczty on spróbuje "zmusić" sprzedawcę żeby mi wysłał towar lub pieniądze. Jeśli się nie uda, a poczta uzna reklamację, ale da mi np. 100 zł odszkodowania (co mnie nie ustawia) to oni mi pomogą walczyć z pocztą. I teraz tak myślę co w zasadzie można zarzucić poczcie- na pewno rażące niewypełnienie obowiązku kuriera, niedotrzymanie tajemnicy korespondencji, podrobienie mojego podpisu (lub podanie się za mnie- ktoś za mnie się podpisał).
Kurier dostarczył paczkę 1. pod zły adres 2. nie dopilnował aby ta osoba podpisała się swoim nazwiskiem 3. nie dopilnował aby podpisała się czytelnie swoim imieniem i nazwiskiem 4. nie napisał kim ta osoba jest w stosunku do mnie
Tutaj chyba też nie ma wątpliwości, że coś w związku z tym mi się należy, prawda?
Oczywiście nie chcę telefonu i odszkodowania. Jeśli sprzedawca mi wyśle towar zgodny z opisem lub odda pieniądze, to ja sprawę z pocztą oleję i niech on się z nimi sądzi. Jednak jakoś wydaje mi się, że sprzedawca nie wyśle mi tego towaru i pieniędzy, skoro nawet Allegro tego od niego nie wymaga ...