Paczka dostarczona na inny adres

  • Autor wątku Autor wątku Torii
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
loco1 napisał:
Bzdura, nowe przepisy tylko wprost określiły moment wydania towaru - taki sam, który wynikał z analizy i interpretacji dawnych przepisów. Nadal niczego nie rozumiesz...
Ostatnia propozycja - zadzwoń do RK w innym mieście.

czyli w jaki sposób mam rozumieć art 544 KC ??

Art. 544. § 1. Jeżeli rzecz sprzedana ma być przesłana przez sprzedawcę do miejsca, które nie jest miejscem spełnienia świadczenia, poczytuje się w razie wątpliwości, że wydanie zostało dokonane z chwilą, gdy w celu dostarczenia rzeczy na miejsce przeznaczenia sprzedawca powierzył ją przewoźnikowi trudniącemu się przewozem rzeczy tego rodzaju.
 
Masz zrozumieć, że poczytuje się w razie wątpliwości.

A w przypadku zakupu na odległość nie ma wątpliwości co do momentu wydania towaru - cytowałem Ci m.inn. wyjaśnienie autorstwa usera cedwah.
Skoro nie ma wątpliwości, to treść tego artykułu nie ma zastosowania w tym przypadku.
 
loco1 napisał:
Masz zrozumieć, że poczytuje się w razie wątpliwości.

A w przypadku zakupu na odległość nie ma wątpliwości co do momentu wydania towaru - cytowałem Ci m.inn. wyjaśnienie autorstwa usera cedwah.
Skoro nie ma wątpliwości, to treść tego artykułu nie ma zastosowania w tym przypadku.

Okej, czyli ja nie mam wątpliwości, że wydanie miało nastąpić w momencie, kiedy ja FIZYCZNIE trzymałam paczkę, tak? I mogę to tak uargumentować?

Allegro odpisało mi tak:
Witam.
Ma Pani rację, Sprzedający jest odpowiedzialny za dostarczenie przesyłki. Jednak może on oczekiwać na odpowiedź przewoźnika odnośnie losów przesyłki, czy została ona zaginiona, zwrócona czy dostarczona. Dlatego do czasu odpowiedzi ze strony poczty, nie mogę zmusić Sprzedającego do zwrotu wpłaty lub wysyłki ponownego towaru.

Oczywiście niezależnie od naszych działań, może Pani zgłosić sprawę na policję lub skierować na drogę cywilno-prawną.


Wysłałam im potwierdzenie z reklamacji, którą ja od poczty już otrzymałam, bo zgłosiłam ją 2 tygodnie przez sprzedawcą, bo on początkowo sprawę olał (pieniądze ma, więc po co się ma przejmować). I odpisali:
Witam.

Dziękuję za przesłany dokument. Sprzedający również złożył reklamację w związku z przedstawioną sprawą. Jeżeli zostanie ona uznana, otrzyma on odszkodowanie. Do czasu wyjaśnienia wspomnianej reklamacji, nie mogę podjąć dalszych działań.

Mam nadzieję, że problem wkrótce zostanie rozwiązany.


Więc tak mam racje sprzedawca ma mi wysłać ponownie towar, ale muszę poczekać aż dostanie odszkodowanie? Co to za sens? On ma pieniądze, więc mu się wszystko zgadza, go ta sprawa wcale nie obchodzi!

Z kolei dzisiaj przyszedł do mnie kurier- ten który źle dostarczył paczkę. Przyniósł pismo do podpisania reklamacji na pocztę. Pismo podpisałam, skserowałam sobie i poprosiłam go o podpis z datą. Okazało się że na potwierdzeniu odebrania, ktoś podpisał się moim nazwiskiem, ale zupełnie inaczej niż my z rodzicami się podpisujemy. My mamy równe, małe i wyraźne literki, a to było takie zamaszysty i duży podpis. W poniedziałek podobno się ktoś ze mną skontaktuje i powiadomi mnie na podstawie czego poczta ustali zadośćuczynienie za dostarczenie paczki pod zły adres i ile to potrwa.

Rzecznik dzisiaj powiedział, że póki nie dostanę odpowiedzi od poczty on spróbuje "zmusić" sprzedawcę żeby mi wysłał towar lub pieniądze. Jeśli się nie uda, a poczta uzna reklamację, ale da mi np. 100 zł odszkodowania (co mnie nie ustawia) to oni mi pomogą walczyć z pocztą. I teraz tak myślę co w zasadzie można zarzucić poczcie- na pewno rażące niewypełnienie obowiązku kuriera, niedotrzymanie tajemnicy korespondencji, podrobienie mojego podpisu (lub podanie się za mnie- ktoś za mnie się podpisał).
Kurier dostarczył paczkę 1. pod zły adres 2. nie dopilnował aby ta osoba podpisała się swoim nazwiskiem 3. nie dopilnował aby podpisała się czytelnie swoim imieniem i nazwiskiem 4. nie napisał kim ta osoba jest w stosunku do mnie
Tutaj chyba też nie ma wątpliwości, że coś w związku z tym mi się należy, prawda?

Oczywiście nie chcę telefonu i odszkodowania. Jeśli sprzedawca mi wyśle towar zgodny z opisem lub odda pieniądze, to ja sprawę z pocztą oleję i niech on się z nimi sądzi. Jednak jakoś wydaje mi się, że sprzedawca nie wyśle mi tego towaru i pieniędzy, skoro nawet Allegro tego od niego nie wymaga ...
 
loco1 napisał:

No ja wiem, że nie muszę, ale Allegro twierdzi, że muszę i dopóki on nie otrzyma odszkodowania to oni nic w związku z tym nie zrobią -.- Zupełnie nie ma to sensu.

A odnośnie reszty sprawy?
 
Skoro Allegro stało się dla studentki prawa guru w kwestiach przepisów prawa, to chyba nic na to już nie poradzę...
 
loco1 napisał:
Skoro Allegro stało się dla studentki prawa guru w kwestiach przepisów prawa, to chyba nic na to już nie poradzę...

Skończysz już z tym prawem? tak jak wspomniałam jestem na 1 semestrze, nawet nie miałam jeszcze 1 sesji -.- rozumiem, że skoro dostałam się na te studia to od razu w momencie kiedy moje nazwisko pojawiło się na liście cała wiedza prawnicza sama wgrała się do mojej głowy, tak? Innego wyjścia nie widzę, po za tym to już robi się ciut nudne ... zapytałam o mnóstwo rzeczy, nie tylko o samo Allegro.

A tak, chciałabym żeby mnie poprali nie dlatego, że są dla mnie guru, bo jak już wspomniałam sama będę się ubiegać od sprzedawcy wydania towaru lub zwrotu pieniędzy, ale wolę ich mieć po swojej stronie. Chcę go uderzyć z kilku stron naraz. Napisze do niego rzecznik, Allegro pogrozi swoim prawnikiem czy zamknięciem konta (na którym już kilka tysięcy pozytywów, więc raczej nie chciałby aby je usunęli), po za tym Allegro ma dostęp do jego pieniędzy PayU, więc może jest możliwość odbicia tej kwoty za pośrednictwem tej funkcji. Jednak oni stoją po stronie sprzedawcy i zupełnie nie wiem dlaczego. Przedstawiłam im już wszystkie argumenty, które się tutaj pojawiły, kodeksy + link do strony z UOKiK, który podaliście. Podałam też klauzulę niedozwoloną nr 4048, którą podał mi rzecznik. Nie wiem jakie jeszcze mogę postawić im argumenty. Wolałabym żeby poparli mnie, a nie sprzedawcę ....
 
rozumiem, że skoro dostałam się na te studia to od razu w momencie kiedy moje nazwisko pojawiło się na liście cała wiedza prawnicza sama wgrała się do mojej głowy, tak?
Nie. Ale uważam, że na takie studia ludzie kierują się posiadanymi predyspozycjami. Może błędnie uważam...

Allegro nie jest stroną transakcji, daj im spokój. Nie prowadź ani z nimi, ani ze sprzedawcą zbędnej polemiki, tylko dochodź swoich praw - drogę miałaś wskazaną.
 
Powrót
Góra