Paypal fikcyjny dlug - sprawa u windykatora

  • Autor wątku Autor wątku stokumichal
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
witam,
czy w sądzie można wygrać sprawę*z paypalem?
Załóżmy że ktoś*cofa pieniądze bo płacił kartą za usługę a sporu na paypalu nie da się*wygrać*bo operator karty i tak cofa kase...
Co zrobić?
 
Przekierowany mnie tutaj, więc postuję:

Witam!

Od pewnego czasu użeram się z firmą windykacyjną Arvato, która działa na zlecenie serwisu PayPal.

Sytuacja prezentuje się następująco: w listopadzie 2011 roku sprzedałem obywatelowi Wielkiej Brytanii czapki z lat .90 (ich wiek jest akurat dość ważny w tej całej sprawie) za kwotę ponad 3000 PLN. Czapki pochodziły z legalnego źródła, zostały zakupione na fakturę VAT (jestem osobą fizyczną, ale wziąłem na fakturę; dlaczego? nie pamiętam nawet) od firmy z Warszawy. Kupujący poprosił mnie o dokładne zdjęcia towaru a po zaznajomieniu się z nimi i stwierdzeniu, że wszystko gra, przelał mi ustalona wcześniej kwotę na moje konto PayPal. Paczka została wysłana i wszystko było dobrze, dopóki po odebraniu paczki kupujący stwierdził, że towar jest nieoryginalny i założył mi spór w PayPalu, by odzyskać pieniądze. Mimo moich tłumaczeń i wielokrotnych maili PP bezdyskusyjnie przyznał zwrot kupującemu nie angażując w to nawet rzeczoznawcy, o ile istnieje w ogóle osoba zdolna do stwierdzenia, czy towar wyprodukowany ponad 20 lat temu jest oryginalny czy nie. Stan mojego konta zamknął się w 3 tysiącach złotych debetu, a ja po odwołaniu się od decyzji i otrzymaniu negatywnej odpowiedzi (sprawa przeciągnęła się do marca 2012 roku) olałem całą tą sprawę i sprzedaż zagranicę.

W styczniu 2014 otrzymałem pismo (list zwykły, niepolecony) oraz maila z firmy Arvato o tym, że mam dług na koncie PayPal, który urósł do 3900 PLN i oni żądają jego spłaty lub podejmą wobec mnie kroki prawne. Zadzwoniłem tam i pierwsze co mnie zdziwiło to pytanie ze strony konsultantki, czy otrzymałem list od nich. Nie był polecony, więc mogłem skłamać, ale stwierdziłem że dostałem jakieś pismo i dzwonię wyjaśnić tą sprawę. Zaznaczyłem, że nie uznaję żadnego długu i nie mam zamiaru nic płacić dopóki nie stwierdzę, że faktycznie jestem im winny jakieś pieniądze. Przedzwoniłem do PayPala i tam poinformowano mnie, że muszę przesłać im potwierdzenie nadania paczki (po 2 latach!), bo według nich nigdy jej nie wysłałem. Dam sobie rękę obciąć, że kupujący zgłaszał zastrzeżenia co do oryginalności towaru a nie nadania paczki. Zresztą, minęły 2 lata, więc potwierdzenie nadania dawno już wylądowało w śmieciach przy okazji wiosennych porządków.

Tutaj pojawia się szkopuł, bo jak już wspomniałem nie mam potwierdzenia nadania oraz dostępu do samego konta PayPal, bo dane logowania zostały usunięte i jedyną osobą, która może przejrzeć jego historię jest pracownik tej firmy. Mam dostęp do konta mailowego podpiętego pod PP, ale wszystkie stare wiadomości wylądowały w koszu gdzieś w okolicach 2013 roku i nie mam nawet archiwum wcześniejszej korespondencji z kupującym.

Zastanawiam się jak ugryźć tą sprawę, bo nie ukrywam, że nie uśmiecha mi się płacić prawie 4 tysięcy złotych za to, że ktoś był cwańszy ode mnie i kupił towar a następnie zgłosił u wystawcy karty kredytowej, że jest on nieoryginalny i zwrócił się z tą sprawą do PayPala. Wszystko oparło się o opinię kupującego. Nie dostałem również towaru z powrotem, co w gruncie rzeczy powinno nastąpić w tym przypadku.

PayPal w 2007 roku otrzymał licencję bankową i jest pod jurysdykcją luksemburskiej komisji nadzoru finansowego. Teoretycznie jest więc bankiem i zastanawiam się czy w tej sytuacji najlepszy wyjściem nie byłoby podniesienie przedawnienia, które w przypadku długu na rachunku bankowym następuje po 2 latach (jeśli dobrze liczę to po moim ostatnim odwołaniu w marcu 2012, dług przedawnił się w marcu 2014). Dobrze myślę, czy to wcale nie jest takie proste jak mi się wydaje?

Pozdrawiam!
 
Proszę o informacje co w takiej sytuacji zrobić.
Chyba nikt w podobnej nie był.

Otrzymałem płatność w kwocie ok 300 euro za używane płyty. Kupujący dobrze wiedział co kupuje. Po ponad dwóch tygodniach od otrzymanej kwoty i wypłaceniu środków i wcześniejszym wysłaniu płyt zamknąłem wyzerowane konto. Kupujący kilka dni później założy mi sprawę o zwrot płatności, że niby płyty były niezgodne z ustaleniami.
Czy paypal lub firma ich reprezentująca windykacyjna może w jakiś sposób ściągnąć z prywatnego konta bankowego albo inaczej tę kwotę?
 
Podbijam wątek - czy ktoś byłby skory pomóc załatwić sprawy z Arvato?
 
W kwestii ARVATO nie jestem pewien ale maja od PP tylko pełnomocnictwo windykacyjne
Brak w nim pełnomocnictwa do występowania i reprezentowania PP przed Polskim sądem.
Także nawet wątpliwe jest czy ARVATO mogłoby uzyskać tzw Bankowy Tytuł Egzekucyjne bo nie są do tego upoważnieni
Raczej skłaniam się do opinii że ARVATO skupując długi od PP żeruje na naiwności i niewiedzy osób od których domaga się zapłaty "zobowiązań"

Tekst pełnomocnictwa link >>Pełnomocnictwo ARVATO

No i brakuje mi jeszcze paru rzeczy w tym pełnomocnictwie bo nie wierzę aby dyrektor Działu Prawnego PP był Polakiem i wysmarował ARVATO taki tekst
Żadnego poświadczenia przez tłumacza przysięgłego że własnie to napisał. Równie dobrze ARVATO korzysta z tego wiedząc że to tylko straszak tak naprawde bez żadnej mocy sprawdczej
 
Ostatnia edycja:
Witam, podobnie jak wszyscy tutaj również otrzymałam maile od firmy Arvato i również posiadam debet na koncie PayPal, z tym że moja sytuacja wygląda troszkę inaczej.

W marcu sprzedałam przedmiot za kwotę 6200zł. Paczka została wysłana za granicę, a ja nie wnikałam w to czy dotarła. Z racji tego, że bardzo rzadko korzystam z PayPala i nigdy nie przytrafiła mi się sytuacja w której paczka by zaginęła, zapomniałam o sprawie. Pod koniec maja PayPal przypomniał mi o swoim istnieniu, ale że byłam na urlopie, to poprosiłam o telefon w późniejszym terminie. Dopiero na początku lipca zorientowałam się o debecie na moim koncie w wysokości ponad 7tys. złotych. Okazało się, że paczka nie dotarła, kupujący wniósł sprawę, zwrócono mu pieniądze no i teraz mi się za to obrywa. Po dwóch maila od Arvato porządnie się wystraszyłam, grożą mi wniesieniem sprawy do sądu. Termin spłaty mija jutro tj. 24.07.2014, ale z tego co się zorientowałam, to takie maile są wysyłane do utraty cierpliwości, aż któregoś dnia zapewne znajdę w swojej skrzynce wezwanie z sądu. I tu pojawia się moje pytanie, czy istnieje jakikolwiek sposób, żeby się z tej sprawy wykręcić? Potwierdzenia nadania paczki niestety już nie posiadam, tak jak mówiłam, nie sądziłam, że w ogóle będzie mi kiedykolwiek potrzebne... Czy istnieje jakikolwiek sposób aby tę sprawę anulować, czy niestety będę zmuszona spłacić dług?
Bardzo proszę o pomoc w tej sprawie.
 
No cóż. Ja czekam na ruch ARVATO :). Poza tym ja ma swoje dowody że towar dostarczyłem choć to wirtualny przedmiot. A jestem ciekawy jak PP ma zamiar udowodnić ze klient go nie dostał.
 
Myślę że będą szacować gdzie mogą wygrać sprawę, a gdzie to tylko strata czasu. Swoją drogą ich działania nie wyglądają na w pełni profesjonalne, nakazy zapłaty mail'em, co tydzień nowy 'ostateczny' termin zapłaty. Do tego te listy wysyłane pocztą, nie są nawet polecone. Wygląda to tylko na straszenie regułkami i tyle. Nie widziałem jeszcze postu, gdzie ktoś naprawdę otrzymał wezwanie do sądu.

U mnie sytuacja podobna, choć dopiero w toku. Towary niematerialne, sprzedane poprzez stronę internetową. Doszło do tego, że jeden z kupujących po otrzymaniu towaru mail'em, napisał mi prosto w twarz że właśnie zgłasza 'nieautoryzowaną transakcję'. Wszystkie dowody w sprawie wysłane do PP, oczywiście kupujący otrzymał zwrot pieniędzy. Jak na razie dwa następne spory otwarte. Z tego co mi wiadomo, jeśli kupujący płacił ze zwykłego balansu PP, to ma 45dni na zgłoszenie reklamacji, jeśli płacił kartą kredytową to aż 180dni.

Pozdr.
P.
 
Ja mam podobną, acz nieco inną sprawę.

Sprzedawałem wirtualne dobro parę miesięcy temu. Oczywiście po przelaniu pieniędzy na moje konto PP ja przelałem je na swoje konto bankowe. Następnego dnia dostałem maila z info o otwartym sporze z powodu nieautoryzowanej płatnośc, oraz że moje konto PP ma -150zł.

Przedstawiłem wszystkie screeny oraz całą sytuacje i PayPal stwierdził, że wygrałem spór, transakcja jednak była autoryzowana i wyrównują mi moje saldo do 0zł.

Parę dni później jednak widocznie zmienili zdanie i znów na moim koncie pojawiło się saldo minusowe.Pisałem do nich maile, pisałem co chwilę z innym konsultantem, po czym mieli to zgłosić i dać mi odpowiedź w ciągu 48 czy tam 72h. Oczywiście odpowiedzi nie było, więc pisałem kolejne maile, na które już odpowiedzi nie otrzymałem.
PayPal ma wszystkie moje prawdziwe dane, konto jest połączone z kontem bankowym.

Oczywiście ostatnio dzwonienie i maile z Arvato, aż dziś dostałem list. Odsetki w moim przypadku wynoszą 5,50zł.]
Pytania mam następujące:
1. Jest jakaś możliwość, żebym nie musiał w ogóle płacić? Tzn. ani 150zł ani odsetek dla Arvato, bo zostałem oszukany przez 'kupca', któremu PayPal ułatwił sprawę?


2. Jest to mała kwota, więc jakie jest prawdopodobieństwo, że Arvato sobie to po prostu odpuści?

3. Jeśli nie ma takiej możliwości, to kiedy im zapłacić? Jak dostanę list z sądu, od komornika czy jak?
 
witam wszystkich,
już myślałam, że jestem jedyna osobą z taką sytuacją, rownież dowiedziałam się, o moim fikcyjnym długu na początku roku, dokładnie w pierwszym tygodniu lutego 2014, zadzwonili do mnie i nie wiedziałam po co firma PP miałaby to robić, zapomniałam, że posiadam konto w tym serwisie gdyż założyłam je ok 8 lat wstecz, jak nie więcej, dokładnej daty nie pamiętam, nawet nie wiem po co mi to konto było no i udało mi sie na nie zalogować a tu także ok -2000PLN, nigdy nie użytkowałam z tego konta oprócz założenia go, z tego co widziałam to ktoś już tu miał taką sytuacje, osoba najprawdopodobniej z zagranicy wysyłała jakieś kwoty w euro i potem chyba je wycofywała i robiły się długi, boje sie wejść na to konto z powrotem, byłam na nim ten jeden jedyny raz po telefonie w lutym. przedwczoraj dostałam SMS od tej firmy windykacyjnej, że trzeba uregulować wpłatę, no ale wiadomo jak mam uregulować sobie konto skoro to nie moje długi, dziwne ponieważ na moim koncie nie mógł zostać podany żaden numer konta bankowego gdyż nigdy nie miałam konta w banku... czy mam zadzwonić do tego durnego PP i postraszyć ich sądem? nie wiem, czuje sie zastraszana lekko, nie wiem co mam zrobić liczę, że ktoś odpowie mi coś co mogłoby mi pomóc

a może jest tu jakaś osoba, która pisała posty na początku roku iii udało sie w związku z tym coś zrobić?
 
Witam!

Widzę, że nie tylko ja mam z tym paypalem problem. Dziś wróciłem z urlopu, zaglądam na skrzynkę sprawdzam czy są jakieś przesyłki nowe. Dostałem list niepolecony chyba z arvato bertelsmann kancelaria prawna. W tym liście nagłówkiem jest napisane "Wezwanie do zapłaty". Potem piszą, że jestem winien 1469,90 zł na paypal. Sam się dziwię, gdyż dawno nie korzystałem z tego paypala, nie robiłem żadnych transakcji. Zalogowałem się na paypal, na początku nie pamiętałem hasła ale odzyskałem go i po chwili widzę, że saldo konta: 0,00 zł. Jakim cudem mogę mieć -1469,90 zł? A do tego nie dostawałem żadnych emailów jak tutaj ludzie dostawali tylko pierwszy raz widzę wezwanie na liście tradycyjnym od firmy windykacyjnej Arvato. Jak myślicie czy zadzwonić do paypala i wyjaśnić sprawę czy olać to ?
 
Witam.

Dostałem email o tej samej treści co autor, tylko ze zmienionymi danymi bo dotyczą bezpośrednio mnie, ale od początku. Sprawa wygląda następująco: Sprzedałem coś na ebayu za pośrednictwem paypala na początku 2014 roku (sprawa o tyle lipna, że chodzi o wirtualną walutę w stylu Bitcoin, ale na potwierdzenie są dane z logchainów, mają tą samą wartość, co potwierdzenia przelewów, tak mi się zdaje przynajmniej) i sprzedałem ją scammerowi. Nie obchodzi mnie, czy zapłacił kradzioną kartą kredytową, czy czymś innym. W każdym razie były dwie transakcje "zwrócone" jemu: pierwsza prawie od razu, tyle, że cały czas obracałem funduszami na koncie paypal, to kradzież PayPalowi poszła wyjątkowo łatwo i "bezboleśnie", oczywiście apelowałem, podając za dowody screeny z konwersacji i wspomniane wyżej logi. Bezskutecznie. Minus sto pięćdziesiąt złotych. Ale ok, po tamtej przygodzie wypłaciłem resztę pieniędzy na konto bankowe i olałem paypala. I tak do czerwca, gdzie otrzymałem kolejny chargeback, na również około 150 złotych. Na moim koncie Paypal było także kilkadziesiąt złotych, więc dług zmalał do minus około 120zł. Oczywiście apelacja, taka sama jak na początku z tymi samymi dowodami płatności, ta sama olewka ze strony paypala i koniec końców, olewka z mojej strony. Aż tydzień temu dostałem email, taki sam jak autor tematu. Oraz nieco później pocztą ten oto list ZWYKŁY, NIEPOLECONY:

http://i.imgur.com/weH1ILe.jpg
http://i.imgur.com/1u2xb84.jpg

Więc skoro NIEOTRZYMAŁEM żadnego listu, to nie mam się czego obawiać, prawda...? Arvato sądzi inaczej:

"Ponadto, jeśli nie nastąpi spłata zadłużenia lub nie zostaną podjęte rozmowy w zakresie uregulowania długu w terminie 3 dni od daty otrzymania wezwania..."

Mam się śmiać czy płakać? Potraktować ich serio czy spalić ten ich nieotrzymany list? Dalsza część:
"... zaopiniujemy naszemu klientowi przekazanie sprawy do kancelarii prawnej, która może rozpocząć przygotowanie postępowania sądownego."

Teraz najważniejsze pytanie: czy jest realna szansa, że ja, bezrobotny od prawie roku mieszkający w czteroosobowej rodzinie młody mężczyzna zostanie posądzony i przegra sprawę z Arvato, ups, Paypalem, bo jak zasugerowali "zaopiniują ich klientowi przekazanie sprawy", za lekko ponad 100 złotych? Jest sens bym się przejmował?
 
Olewka. ich metody egzekwowania 'długów' są delikatnie mówiąc nieprofesjonalne, druga sprawa że za 'stówkę' nikt Cię ganiać nie będzie.

Zastanawiam się jak to wygląda przy większych kwotach. W moim przypadku miałem otwarte 4ry sprawy 'towar niezgodny z opisem' na kwotę ponad $1500, wszystkie spory wygrałem dostarczając dowody że towar był dokładnie opisany, ale scammerzy mają jeszcze inną broń. Jeśli płacili kartą kredytową, po przegranym sporze mogą udać się do wystawcy swojej karty i tam zgłosić również sprawę o 'nieautoryzowaną trans./niezgodny z opisem towar' i sprawa jest otwierana na nowo. U mnie tak właśnie było i ponownie zaczyna się jazda. Tym razem decydujący o wyniku sporu jest Bank który kartę wystawił i z pewnością będzie stał po stronie swojego klienta, a to już krótka droga do spotkania z (nie)sławnym Arvato.
Pozdr.
P.
 
Ok. Po równym miesiącu przekomarzań się z Arvato sprawa wróciła do PayPala. Dostałem od nich ultimatum, że albo wpłacę pieniądze, albo skierują sprawę do windykacji.

Gdyby nie to, że myślę o wyjeździe z tego kraju pewnie ich też bym olał i bawił się w sądach i z komornikami. Ale nie chce wyjeżdżać i robić nikomu z rodziny problemów i nieprzyjemności o tą stówkę, więc wpłacę im (paypalowi, nie arvato) pieniądzę. Dzięki za info w każdym razie.
 
No to łączę się w bólu.

Moja sytuacja wygląda podobnie.
Sprzedawałem na ebayu. Były to legalne klucze gier lub doładowań do gier.
Klienci mieli do wyboru przesyłkę wydruków z kluczami lub przesyłkę elektroniczną.
Wszystko było dobrze, do czasu aż kilka z moich transakcji zostało anulowanych przez PayPal (na Ebayu nie było żadnych sporów, ebay naliczał też normalnie prowizje od transakcji).
Patrząc na to co się dzieję i fakt, że cały mój zysk ze sprzedaży kompensował się w obciążeniach PayPala, zrezygnowałem z handlu za ich pośrednictwem i wypłaciłem wszystkie środki.
Po kilku miesiącach PayPal znowu obciążył mnie transakcją (obciżąenie bez zakładania sporu) i w efekcie na moim koncie pojawiło się ujemne saldo.
Teraz Arvata próbuje ode mnie wyłudzić pieniądze za przedmioty.
Ciekawostka jest też taka, że mam klientów, którzy kilkukrotnie kupowali ode mnie, a zakwestionowane są tylko niektóre ich transakcje.
Mam więc powody twierdzić, że PayPal czerpie zysk z okradania klientów.

Czy wg was PayPal ma szanse na wygranie sprawy?
Czy wg was JA mam szansę na odzyskanie potrąconych środków z PayPala?

PS.
Jeżeli coś się będzie działo to dam tu znać.
Na gruncie prawa, nie zostałem jeszcze skutecznie poinformowany o powstaniu zadłużenia.
 
Ostatnia edycja:
Dopisuje sie.

10 Dni temu sprzedałem przedmiot do gry Counter strike global offensive ( 120euro) Koles pierwszy przelał kase więc dałem mu przedmiot.
(co było podejrzane, ale zakceptowałem - kasa na koncie - wszystko fajnie następnego dnia wypłaciłem)

Dzisiaj mam ujemne saldo, bo

"W ostatnim czasie wpłynęło roszczenie w sprawie nieautoryzowanych
transakcji na koncie dotyczące następującej transakcji"

Dałem dowody przekazania przedmiotu, oczywiście spór mimo to przegrałem, a z tego co widze koleszka z którym sie wymieniałem ma już pusty plecak i nie logował sie na koncie od 5dni, czyli nakradł, sprzedał dalej i zniknął.
Fajnie że paypal pochwala takie zachowania.

Oczywiście narazie nie będe nic płacił, poczytam o tym więcej i zobaczymy co dalej.

Jakieś rady jak reagować, gdzie pisać, czego nie robić i czy warto zamknać konto w banku (jest powiązane z paypalem) zeby mi nie sciągneli z niego tej kasy?
 
Ostatnia edycja:
Opiszę inny przypadek z paypal. Paypal akceptuje płatności nieautoryzowane z konta które są ustawiane na koncie bez wiedzy klienta. Twierdzą, że sam musiał ustawić takie zlecenie.
Po ujawnieniu i zablokowaniu osoba oszukująca próbowała raz jeszcze ponowić transakcję.
Odradzam korzystanie z Paypala, nie są wiarygodni.
 
Mam trochę inną sytuacje, a PayPal rozważa sprawę...

Otóż zaprojektowałem prosty system informatyczny oraz zainstalowałem go na serwerze dedykowanym dla klienta ze stanów. Zlecenie było podzielone na parę części każda z nich miała być opłacona po $250 i za każdą z nich płatność miałem dostać odgórnie, ale za dwie ostatnie miałem dostać z jakiegoś powodu na sam koniec. Niby wszystko fajnie bo w sumie niby zaliczka dużo większa niż brakująca kwota poprzednie wpłaty też ok no bo kto by się spodziewał, że taką płatność można cofnąć szczególnie będąc nowym użytkownikiem PayPala.

Dostałem jedynie połowę sumy za zlecenie, a kwotę wymieniłem na PLN po starym kursie dolara(3,7) w dodatku zaniżonym przez PP(3,5) i przelałem na moje konto bankowe. Po pewnym czasie kiedy klient myślał, że projekt był już ukończony zamiast przelać resztę pieniędzy to wycofał płatność pod pretekstem nieotrzymania przedmiotu gdzie w opisie przyznał, że dotyczyło to usługi internetowej, której niby nie dostarczyłem zrywając z nim kontakt. Po czym kiedy zorientował się iż brakuje jeszcze ważnego modułu napisał mi, że pomylił płatności i spór miał dotyczyć innego wykonawcy oraz projektu i zaszła pomyłka, więc wycofał zgłoszenie PP. Kiedy jednak projekt już działał sytuacja się powtórzyła jednak już jako nieautoryzowana płatność, a z uwagi na kurs dolara i koszty zwrotu PP miałbym do zapłaty o 500zł więcej niż otrzymałem.

Wysłałem do PP dowody typu screeny tego jak pokazywał mi, że zrobił mi telefonem przelew na mój adres email, że na danym serwerze z domeną zarejestrowaną na jego adres email, gdzie jest zainstalowany kod mojego autorstwa, który posiadam na dysku. I ogólnie o tym, anulowanym zwrocie wcześniej. Teraz tylko czekam na to jak rozpatrzy to PP. Jak myślicie mam szansę to wygrać? Bo z tego co czytam w internecie to jeszcze nie widziałem wygranej za usługę lub wirtualny przedmiot...

Jedno jest pewne już nigdy nie będę nic sprzedawał na PP no chyba, że kupował bo wtedy o nic się nie martwię mogę okraść kogoś i ten ktoś mi nie udowodni, ale taka jest właśnie polityka PP - chora... W dodatku za zwroty doliczają sobie koszty zwrotu...
 
Witam,
podbijam temat czy ktos kiedykolwiek dostał wezwanie do sądu lub miał komorniczy nakaz zapłaty za ten dług?
Ja sam miałem dwa lata temu debet ok 200zł na paypal i owa firma windykacyjna ścigała mnie emailami i telefonami olałem to i teraz pare dnie temu loguje sie na konto paypal i tam stan konta +3pln? wiec co jest paypal zrezygnował ze ściagania tak małego długu? A co w przypadku gdy kwota jest kilka tys lub więcej?
 
Marcin12314 napisał:
Witam,
podbijam temat czy ktos kiedykolwiek dostał wezwanie do sądu lub miał komorniczy nakaz zapłaty za ten dług?
Ja sam miałem dwa lata temu debet ok 200zł na paypal i owa firma windykacyjna ścigała mnie emailami i telefonami olałem to i teraz pare dnie temu loguje sie na konto paypal i tam stan konta +3pln? wiec co jest paypal zrezygnował ze ściagania tak małego długu? A co w przypadku gdy kwota jest kilka tys lub więcej?

Chciałbym również się dowiedzieć czy to całe Arvito może faktycznie narobić realnych prawnych szkód, czy po prostu można ich zignorować.
 
Powrót
Góra