S
symbianos88krk
MORSKI napisał:raczej nie ma co liczyc że zostaniesz zapomniany.
Banki wiedzą ile czasu maja na windykację i nie muszą sie zbytnio spieszyć. a odsetki lecą i to całkiem solidne.
Masz dwa wyjścia :
1 próbować się dogadać - ale wtedy musisz miec jakieś argunmenty, które daja prawdopodobieństwo relatywnie szybkiej spłaty przynajmniej naleznosci głównej. Wtedy raczej banki zgodzą się na rozłoenie zadłuzenia na raty.
2. przyzwyczic sie dotego ze żyjesz z długiem.
Jedni żyja z rakiem , inni z syfilisem inni z Claudia Schiffer a Ty z dlugiem.
Zyciowa sprawa:
Dostaniesz wezwanie do sadu, potem wyrok w sprawie cywilnej, potem spotkasz komornika, któremu przedstawisz swoja sytuacje, moze będą dzownić windykatorzy, ale długi banków nie sa wymuszane przez chłopaków z pałkami i jek nie masz z czego to nie płacisz. Jak podejmiesz prace to ci zostawia płace minimalna lub połowe pensji. To wszystko trwa ,czaewm nawet latami.
Z tym mozna żyć, chociaż trudno się na poczatku przyzwyczaić. Parę zasad dobrze mieć , na przykład : nic na gebę wszystko na piśmie z bankiem , z komornikiem a już szczególnie z firmami windykacyjnymi.
Poczytaj sobie więcej na tym forum albo na przykład na formu dłuznicy i windykacja na stronie gazety wyborczej.
a czy muszę isc na te rozprawy do sądu ? czy po prostu sędzina z automatu da mi komornika??
Czy coś się stanie jak nie powiadomie banki o zmianie adresu zamieszkania ? Adres na który brałem kredyty jest już nieaktualny od paru dni bo się wymeldowaliśmy całą rodziną bo babcia sprzedała mieszkanie,wezwania żadnego nie otrzymałem z sądu o te kredyty a w nowym miejscu zamieszkania jeszcze się nie zameldowałem i nie wiem kiedy to zrobie...
czy napewno nie grozi więzienie nawet jak bym 10 lat nie miał żadnej pracy ??