Pobicie w celi

  • Autor wątku Autor wątku nina 7fn
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie jest dobre, bo zrujnuje mu psychike. Sprawa toczy sie od 99 roku, Juz dawno odbyłby tą kare. 4 lata był na wolnosci. Moim zdaniem co mial odsiedziec to odsiedzial (2 lata i 4 miesiace trzymali go w areszcie). Co mial zrozumiec to juz dawno zrozumial. Teraz to tylko jest rujnowanie mu zycia.
To nie chodzi o to czy on jest świeżak czy nie....poza tym ile można być świeżakiem ??? (pytam serio). To nawet często nie chodzi o to jak traktują jego ale o to co dzieje sie w celi (w głowie się nie mieści- naprawde !! ), ale tez o to jak oni zachowują sie wobec siebie. Nie mowie oczywiscie o tym, ze jeden na drugiego brzydko powie (tak dla jasnosci). Lot nad kukułczym gniazdem to bajka - jak on to pisze.
 
Sorki nie wiedziałam że to tak długo. Jak tam jest to wiem bo sama przesiedziałam 2 miesiace i chyba dłuzej bym nie wytrzymała. Więc szczeze współczuję :(
 
To ile można być swieżakiem ?? Tzn nie wiem czy dobrze mnie zrozumialas, bo on byl w AŚ od 99 do 2002. Potem był na wolnosci 4 lata. Zgarneli go w grudniu 3 dni przed świątami (bez żadnego wezwania do ZK). Dzis zaczynamy 6 miesiąc
 
[cytat:3alagbc0]
Powiedzcie czy wiezienie naprawde resocjalizuje ??
[/cytat:3alagbc0]
nie to tylko puste słowa ci co mają kochajace kobiety i rodzinny przezywają to jakoś ale i tak to sie odbija na ich psychice sa innymi ludzmi ( fakt czasem coś zrozumieją ale to nie dzieki wiezieniu) a ci co zostają sami albo i tak nie maja zamiaru zmienić swojego życia uczą się jak w nowy sposób nagiąć prawo - niestety taka jest Polska rzeczywistość
 
i Ci co są sami, wariują, bo nie mają żadnego wsparcia, zadnego kontaktu z bliską osoba. Najgorsza jest chyba bezczynność, bo gdyby mogli coś robić, pracować, to na pewno nie przychodzilyby im do głowy rózne rzeczy. Słyszałyscie teraz o tych więzniach, którzy pracują w hospicjum ?? Wg mnie to jest dopiero resocjalizacja. Chorzy byli zadowoleni, dyrekcja zadowolona, więźniowie zadowoleni, tylko TV zrobiła problem. Jasne ze nie kazdy wiezien moze pracowac w takim hospicjum, ale kontakt z takimi ludzmi, którzy naprawde mają trudne życie, daje duzo do myslenia.
 
moniak zgadzam się z małgosią "świeży" to taki, który wchodzi do celi, nieważne ile siedzi?! a jak sobie poradzi, to już jego w tym głowa (nie bić się, ale nia dać się bić) oczywiście w cudzysłowie (cokolwiek by to miało znaczyć), TAM rządzą inne prawa
 
tylko, że to nie chodzi dokładnie o bicie. I wydaje mi sie ze w tym wypadku to nie jest kwestia swieżaka. Ale może się mylę...chociaż niedawno wrzucili jeszcze jednego, to on z kolei nie daje spac w nocy, wyczynia jakies dziwne rzeczy. Na prawde obawiam sie, ze siądzie mu psychika.
 
bo to nie chodzi o bicie, tylko o zachowanie godnościi, twarzy, respektu... L opowiadał kiedyś, że na celę wszedł osobnik, który się nie mył, brudne skarpetki, itp. zmusili go do dbania o higienę (bez bicia),
jak świeżak wchodzi "na celę" musi się wyspowiadać, czyli powiedzić za co? na ile? kogo zna? czy ma pieniądze? itp. TE WIADOMOŚCI są jego paszportem w krainie ZK
 
to dziwne. U niego nikt nikogo nie pyta za co. Chyba tylko moj J i jeszcze jeden dostaje jakies pieniadze, wiec i tak woli poczestowac kawą wszystkich niz mają mu ukraść.
 
Jak ktoś jest miękki to się niech nie bierze do bandyterki.
A po drugie moim zdaniem dobrze , że w pudle jest tragicznie (to nie sanatorium) , może to zdyscyplinuje przed popełnieniem kolejnego przestępstwa po wyjściu na wolność.
Karać niestety trzeba , sądy karzą przestępców , a przestępcy naruszając prawo karzą swoje rodziny , narażając je na takie tragedie o jakich Wy dziewczyny piszecie.
Trzeba wytrzymać i stronić następnym razem od "łatwych pieniędzy"
 
doktorek zgadzam się, przez TE BANDYTERKI jest jak jest 8)
 
z tego wynika, że za bandyterke niech biorą sie tylko twardziele z góry zamierzając trafic do więzienia. W naszej sprawie nie chodziło o pieniądze. Moj J. wcale nie jest mięczakiem i uwierz mi doktorek, że nie wytrzymałbys jednego dnia na jego miejscu. Faktem jest, że więzienie to nie sanatorium i nikt tego tu nie powiedział, ani nikt na to nie liczy. Ale uwierz mi, że kazdemu należy sie jakas godność. Tak na marginesie, moze gdyby była wieksza swiadomosc, jak naprawde jest w wiezieniach, trafiałoby tam mniej ludzi. A tak, to wszyscy myślą, że oni tam tylko żrą i się lenią. Poza tym z Małgosią poruszyłysmy tez temat resocjalizacji, który zupełnie pominąłes
 
Od dawna wiadomo ,że w naszych więzieniach przy prawie dwukrotnej ilości skazanych do ilości miejsc nie może być mowy o jakiejkolwiek resocjalizacji, wychowawcy może i czasem się starają , ale "koledzy" z pod celi ich starania szybko obracają w perzynę .
Zasada jest taka , że najgorszemu wrogowi nie życzy się pójścia do więzienia.
Ja osobiście upatruję pudło jako dżunglę , gdzie są drapieżniki i reszta , tylko od psychiki skazanego zależy w której grupie się znajdzie, a godności osobistej za kratami nie mozna się domagać , na godne traktowanie trzeba zapracować.
Dochodzą oczywiście jeszcze inne aspekty , wpływające na sposób traktowania przez współosadzonych , takie jak to czy się współpracowało z organami ścigania czy nie .
Podsumowując , może właśnie ten strach przed ponownym zamknięciem to też jakiegoś rodzaju resocjalizacja.

Mo
 
W pewnym sensie napewno tak. Ale tak jak pisałam pare postów wcześniej - nigdy nie chciałabym się spotkać z tymi ludźmi, od razu po wyjściu, którzy są z moim J. Dla nich nie ma innego tematu jak seks. Wyobraź sobie, do czego jest zdolny mlody facet, który siedzi 5-8 lat. Nie ma kontaktu z rodziną, bliskimi. Dzien w dzien siedzi w celi i do głowy przychodzą mu rózne mysli, wiadomo z czym związane. A od mysli przechodzi do czynu i jest mu obojętne kto jest jego ofiarą, a często i ofiara nie ma nic przeciwko, bo jest w takiej samej sytuacji.
 
wydaje mi się że w Polsce jest problem że osoby skazane za male przestępstwa zamyka się z ludzmi z dużymi wyrokami mój R przebywał przez ponad 2miesiące w celi jedenasto osobowej on za alimenty(14miesięcy) a z nim dwóch za morderstwo (po 25 lat nie wiem ile już siedza) jeden za pobicie ze skutkiem śmiertelnym (10 lat) i tak dalej i tak dalej. Różne światy różne myśli różne sposoby zachowania zresztą nawet chyba sobie nie chce wyobrażać jak to jest....
 
Tym bardziej, że człowiekowi, który skazany jest na 25 lat przewaznie na niczym juz nie zależy. Ale są wyjątki - wystarczy poczytac blog Sikory...chociaz to jest zupelnie inna sytuacja. Ewciaaa mój tez siedział z ludzmi którzy bli skazani na 25 i nie było to dla niego przyjemne przezycie...Przeniesli go co prawda do innej celi, ale juz sama nie wiem gdzie jest lepiej
 
Jest to zupełnie inny świat, którego przedsmak mamy możliwość dotknąć, zobaczyć - na widzeniach.

Więzienie to państwo w państwie.
 
[cytat="doktorek"]może właśnie ten strach przed ponownym zamknięciem to też jakiegoś rodzaju resocjalizacja[/cytat]

Ja bardzo liczę na ten rodzaj resocjalizacji, skoro w więzieniu w inny sposób nie ma szans człowieka wyprowadzić na prostą.

A to że alimenciarz siedzi z mordercą (zwykły przykład) jest dla mnie karygodne :wow: Nic dobrego z tego nie wyniknie :roll:
 
[cytat="o rany !"]

A to że alimenciarz siedzi z mordercą (zwykły przykład) jest dla mnie karygodne :wow: Nic dobrego z tego nie wyniknie :roll:[/cytat]

To jest łamanie prawa , bo K.K.W. wyraznie mówi kto z kim powinien siedzieć.
Ale co można zrobić , nic.
 
Powrót
Góra