podejrzenie pomówienia

  • Autor wątku Autor wątku brzydal
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

brzydal

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
1
Witam, mam nadzieję , że ktos mi pomoże rozwiązać moje wątpliwości, otóż :
sprawa dotyczego ewentualnego pomówienia. Sytuacja wygląda następująco:
podczas luźnej rozmowy 1.osoby byłej pracownicy i 2. obecnej pracownicy urzędu na komunikatorze gadu - gadu została przekazana plotka - informacja, że kierownik z pracy zostawił żone i związał się z inną pracownicą. Następnie osoba 2 , rozpowiedziała tą informacje w całej firmie aż doszło to do owego kierownika. I osoba 2 napisała oświadczenie , w którym poinformowała, że wie to od osoby 1 i wydrukowała historię z komunikatora dla dowodu. Nastepnie kierownik wydzwania to osoby 1 i chce sie z nia spotkać i chce sie dowiedziec od kogo ona to wie i grozi jej sądem. Jak w tej sytuacji się zachować , czy w ogóle ta osoba ma obowiązek cokolwiek robić czy mieć to po prostu "gdzieś" ? Bardzo proszę o szybką odpowiedź , i jakąs podstawę prawną ewntualnie. Z góry dziękuję
 
Niestety, ale mamy tu do czynienia z przypisywaniem komuś rzeczy, które nie miały miejsca, czyli rozpowszechnianie nieprawdy o tej osobie.
Jeżeli jednak przyjmiemy, że to prawda, więc nie ma pomówienia.
Kk stanowi:
Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę (...) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej (...)
podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
jednak:
Art. 213. § 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.
Proszę sobie te przepisy dostosować do rzeczywistości, bo ja jej nie znam.
Przenoszę do działu karnego.
 
Ostatnia edycja:
Witam!
jestem nowa na tym forum nie wiem jak dokladnie mam sie tutaj poruszac. Pisze tutaj poniewaz temat jest mi bardzo bliski a mianowicie chodzi o pomowienie.
Moja sytuacja wyglada tak:
Klika lat temu zostalam zgwalcona poczym mieszkalałam z tym czlowiekiem ze wzgled na to ze to maz mojej siostry nic z tym nie zorbilam pozatym balam sie go. On niszczył mnie psychiocznie wyzywałam od k....w dostawalam rozne smsy nie raz wykrecal mi rece. Nikomu nie pwoedzialam ani slowa dopoki ie zaczeło mnei to przerastac wowczas zwierzylam sie przyjaciolce ona zaciagla mnie do psychologa pozniej chodzlam przez rok na terapie oczywiscie nikt z rodziny nic nie wiedzial... do momentu kiedy znowu zaczoł mnie wyzywac nie wytrzymalam i pokazalam smsy rodzica i jego zonie wnioslam sprawe o gwalt do sadu. po rozpatrzeniu okazalo sie ze jest za malo dowodow i ja zrobilam bardzo znaczacy bład pomylilam rok w którym to sie stalo napisalam 2003 zamiast 2002 i caly czas sie tej daty trzymalam dlatego tez sprawa została umozona. ja nie odwoływalam sie poniewaz w tym roku mialam mature zajełam sie szkola. Mylalam ze od dał mi juz swiety spokoj i nigdy wiecej nie zobacze go na oczy, niestety mylilam sie teraz on wystapil do sadu oskarżajac mnie o pomowienie nie wiem co mam robic, czy mam wynajac jakiegos odwokata czy tez dostane go z urzedu? On rzada ode mnie 4 tys zł plus pzreprosin w gazecie czego nie zorbie bo ja nie mam go za co pzrepraszac to on mi zniszczył zycie... dodam ze od pazdziernika zaczynam studia i nie pracuje wiec nie mialabym z czegu zaplacic mu tych pieniedzy co ja moge w tej sytuacji zrobic????? mam juz tego serdecznie dosc... Moi rodzice zajmuja sie ich dziecmi bo obydwoje siedzieli za granica zrestza nadal tam sa... gdy przyjezdzali on przychodzil do dzieci nie robilam problemow schodzilam mu z drogi jak tylko sie dalo zamykalam sie w pokoju albo wychodzilam z domu. teraz ostanio w niedziele przyszedl do mnei i zaczoł mi grozic poczym wywalilam go z mieszkania....moja siostra an to nie reaguje mowi ze ja jestem psychicznie chora i co najlepsze zbieraja jakies ionformacje o mnie niby maja jakies fotografie gdzie ja jestem naga i uprawiam sex.. jedno ejst pewne nigdy nie widzialam tego na oacyz bo mi nie pokazala i jesli to istnieje to ejst to fotomontarz... co mam robic???
 
Powrót
Góra