H
h.fialkowski
Witam serdecznie
Sprawa wygląda następująco. Istnieje dług w banku (karta kredytowa) na kwotę rzekomo 3 tyś w 2008 roku. Umowa kredytowa stanowi, że kredytobiorca poddaje się egzekucji na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego. Wniosek o nadanie klauzuli wykonalności może być złożony w przeciągu 7 lat od zawarcia umowy. Oprócz tego nie wiadomo czy zawarto ubezpieczenie gdyż na umowie zaznaczone są obie pozycje tj. rezygnacja z ubezpieczenia jak i korzystanie z niego. Kredytobiorca umiera w styczniu 2009 roku. W 2016 roku dług zmarłego nabywa jakiś fundusz zamknięty i domaga się spłaty jakiejś kwoty od rodziny zmarłego. Jedyny dokument jaki istnieje to wyżej wspomniana umowa kredytowa. Nie istnieją jakiekolwiek wyciągi ani w archiwach banku, ani w funduszu zamkniętym. Czy umowa zawarcia kredytu jest decydującym dowodem na istnienie długu? Jakie inne możliwości jego udowodnienia ma fundusz? Nie jestem w stanie stwierdzić rzeczywistej wysokości długu, a przez telefon nie usłyszałem żadnej informacji i odpowiedzi na moje pytania.
W moim odczuciu roszczenie jest bezzasadne, a brak dowodów na istnienie długu wyklucza rozpoczynanie sprawy w sądzie.
Co o tej sprawie sądzą tęgie głowy z tego forum?
Czy i jakie możliwości istnienia długu ma fundusz?
W jaki sposób bronić się przed czymś takim?
Dziękuję i pozdrawiam
Sprawa wygląda następująco. Istnieje dług w banku (karta kredytowa) na kwotę rzekomo 3 tyś w 2008 roku. Umowa kredytowa stanowi, że kredytobiorca poddaje się egzekucji na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego. Wniosek o nadanie klauzuli wykonalności może być złożony w przeciągu 7 lat od zawarcia umowy. Oprócz tego nie wiadomo czy zawarto ubezpieczenie gdyż na umowie zaznaczone są obie pozycje tj. rezygnacja z ubezpieczenia jak i korzystanie z niego. Kredytobiorca umiera w styczniu 2009 roku. W 2016 roku dług zmarłego nabywa jakiś fundusz zamknięty i domaga się spłaty jakiejś kwoty od rodziny zmarłego. Jedyny dokument jaki istnieje to wyżej wspomniana umowa kredytowa. Nie istnieją jakiekolwiek wyciągi ani w archiwach banku, ani w funduszu zamkniętym. Czy umowa zawarcia kredytu jest decydującym dowodem na istnienie długu? Jakie inne możliwości jego udowodnienia ma fundusz? Nie jestem w stanie stwierdzić rzeczywistej wysokości długu, a przez telefon nie usłyszałem żadnej informacji i odpowiedzi na moje pytania.
W moim odczuciu roszczenie jest bezzasadne, a brak dowodów na istnienie długu wyklucza rozpoczynanie sprawy w sądzie.
Co o tej sprawie sądzą tęgie głowy z tego forum?
Czy i jakie możliwości istnienia długu ma fundusz?
W jaki sposób bronić się przed czymś takim?
Dziękuję i pozdrawiam