pogryzienie psa przez psa- mój pogryzł

  • Autor wątku Autor wątku alwa84
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
wychodzi na to że jest coraz fajniejsza, zaczyna sie wypierac ze cos zrobila lub powiedziala i teraz ta kasa 1500/2000pln

zastanawialam sie wlasnie czy kase dawac jej do reki z pismem w 2 kopiach z jej podpisem ze je dostala czy jednak przelewy

ale chyba Twoja wersja jest lepsza :), tylko że w rozmowie powiedziala ze jesli nie oddam jej 800pln w ciagu miesiaca to kwestia rat jej nie interesuje

na razie moj jedyny zarobek to 400pln ktore mam dostac w przyszlym tygodniu wiec nijak sie ma do jej oczekiwan

poza tym oczekuje ode mnie tylko kasy a nie mowi nic o wstrzymaniu sie chociazby z kolejnymi zgloszeniami na policje, lub ich wycofaniem

ale cyba rzeczywiscie zgloszenie na pismie checi rozlozenia na raty bedzie najlepszym wyjsciem
przynajmniej bedzie slad ze ja probuje cos robic

dziekuje
 
nie doczytałem się czy pies sąsiadki był przez nią trzymany na smyczy i w kagańcu ?
 
man62 napisał:
Cóż każdy może postąpić według własnego uznania.
Poznałaś nasze opinie.
Zrobisz co zechcesz.

Zwróć uwagę na fakty.
Brak świadków, Twój pies, pogryzienie poza posesją.
A że pies nie mógł sam otworzyć furtki (bramy)?
Że ustawiony był tak a nie inaczej w stosunku do drugiego psa?
Że zaatakował od jakiegoś tam kierunku?

Rozumiem rozgoryczenie zachowaniem sąsiadki ale
nie można w tym przypadku zapewnić Ciebie, że Twoje wątpliwości świadczą na Twoją korzyść.
Ale skąd wiesz, że sąsiadka w tym momencie nie chciała wyłudzić pieniędzy bo zazdrosna? Sama swojej ręki nie dała tylko psa... a pies i tak stary
 
kipeer napisał:
Ale skąd wiesz, że sąsiadka w tym momencie nie chciała wyłudzić pieniędzy bo zazdrosna? Sama swojej ręki nie dała tylko psa... a pies i tak stary
A ty skąd wiesz że tak było?
 
pies jej byla na smyczy nie miał kagańca

to wie tylko ona
ale stwierdzenie ze moim praktycznie obowiazkiem w zaistnialej sytuacji jest polozenie 1500pln na stol w dniu zdarzenia moze swiadczyc o tym ze chciala wyludzic kase
czyli poza tym ze zaplacilam 800pln to jeszcze 1500pln...
wygadala sie przypadkiem, ze kolejne 800pln ktore ode mnie teraz wymaga to nie jest naprawde 800pln tylko mniej, ale ugryzla sie w jezyk i nie powiedziala nic wiecej
czyli ja place 2300pln a ona poniesie 700pln to chyba troche zarobi- gdyby nie ten tekst ze tyle powinnam jej wtedy dac , nie stawialabym na wyludzenie z jej strony, ale teraz sama nie wiem

teraz z czasem zaczynam rozkladac na czesci pierwsze jak moglo dojsc do otwoerzenia furtki
najbardziej podejrzane jest dla mnie to, ze furtka na dzialce otwiera sie do srodka i przy otwierajacej sie furtce jest plotek z kwiatami wysoki i stabilny tym bardziej utrudniajacy otworzenie furtki , chyba ze zrobil to kot- chyba maja bardziej zwinne lapy
furtke otrzeba otwrzyc do polowy zeby pies przeszedl, czyli musiala byc otwarta na prawie na osciez lub kiedy byla uchylona ktos od strony alejki ja musial popchnac

moje psy nie wyszly z domu kiedy byly uchylone drzwi domu na ogrod a wystarczylo popchnac i to przez cala noc, a teraz otworzyl pies furtke do siebie??
 
Nie kombinuj kto furtkę mógł otworzyć bo nic nie wykombinujesz a poza tym, nie ma to żadnego znaczenia. Nikt tego nie widział, nie ma innych świadków, kombinacje żadnego sądu nie obchodzą.

czyli ja place 2300pln a ona poniesie 700pln to chyba troche zarobi
Teraz ty zaczynasz cwaniakować, te 800zł które poszło na weterynarza to nie jest jej "zarobek", to zarobił weterynarz, żeby psa doprowadzić do stanu poprzedniego, który naruszył twój pies.

Masz obowiązek naprawić szkodę i nie jest to niczyj zarobek.
 
MarceliSzpak napisał:
Nie kombinuj kto furtkę mógł otworzyć bo nic nie wykombinujesz a poza tym, nie ma to żadnego znaczenia. Nikt tego nie widział, nie ma innych świadków, kombinacje żadnego sądu nie obchodzą.

czyli ja place 2300pln a ona poniesie 700pln to chyba troche zarobi
Teraz ty zaczynasz cwaniakować, te 800zł które poszło na weterynarza to nie jest jej "zarobek", to zarobił weterynarz, żeby psa doprowadzić do stanu poprzedniego, który naruszył twój pies.

Masz obowiązek naprawić szkodę i nie jest to niczyj zarobek.

Ale własciciel obowiązek ma trzymać psa w zamkniętej strefie tak by nie miał styczności z innymi ludźmi. Wine poniosła osoba która otwórzyła drzwi. Sąd nie może zarzucić pani, że to pani otworzyła więc tutaj wyrok powinien zapaść taki:
A) max 1000zł rekompesaty "psychicznej" + opłata za weterynarza + koszta sądowe
B) Opłata za weterynaża nic więcej, odniose się do tego w taki sposób "Gdy w pani domu nawali rura którą pani sama zamontowała i w efekcie zalała pani czyjeś mieszkanie musi Pani ponieść konsekwencje inaczej gdyby rura należała do spółdzielni" Rzeczy mają tendencje do niszczenia i uprzykrzania komuś życia a psy do bycia agresywnym.

Można było by przewidzieć - lub nie można. Biegły by musiał sprawdzić czy:
- Pies nie przeskoczy przez ogrodzenie
- Pies nie otworzy sobie sam furtki
- Czy jest agresywny - Czy się słucha itd :-)

Do tego wiek, rasa psa też gra role. Radze słuchaj sie szpaka, to bedziesz miała dobre czereśnie.

Co do wersji wydażeń może być wiele.
- Kobieta otworzyła furtke, spuściła psa gdy widziała męża spieła go gdy przybiegł
- Kobieta otworzyła furtkę, miała spuszczonego psa, związała go
- Pies z zewnątrz popchnął furtkę gdy ta zagapiona w lustereczko... i tak w kółko, piszę z tego powodu żeby nastawić Ci jedno które jest pewne, że bedziesz musiała zapłacić za leczenie. Ps. jaka to rasa ( nie ta godzina, i literki mi sie przewalają )
 
Ostatnia edycja:
max 1000zł rekompesaty "psychicznej"

Oho, nocne upiory się obudziły i rozrabiają.
 
MarceliSzpak napisał:
max 1000zł rekompesaty "psychicznej"

Oho, nocne upiory się obudziły i rozrabiają.

A jak można nazwać inaczej rekompensate dla osoby której się płaci, płaci i jeszcze później powie, że jej "Psychoza i Mitoza" się naruszyła w głowie :D... Chodziło oczywiście o zadośćuczynienie.
 
to, że psisko wylazło za posesję to Twoja wina, niezależnie od tego, kto furtkę otworzył. może jakiś przypadkowy przechodzień po prostu ze zwykłej złośliwości to zrobił? nie wiadomo, dlatego trzeba wszystko zamykać na klucz jak się psa samego na podwórku zostawia.
a z babą się skontaktuj i powiedz, ze wszystko będzie zapłacone, niech psa spokojnie zabiera, ale lecznica niech wystawia rachunki na Ciebie (z lecznicą też się skontaktuj w tej sprawie), a jej do ręki ani przelewem żadnych pieniędzy nie dawaj. może ona faktycznie nie ma tyle, żeby zapłacić za psie leczenie, a potem żebyś Ty jej to w ratach oddawała i dlatego się zdenerwowała i tak zareagowała?
 
wiem ze moje wina, nie chce sie wykrecic z placenia za leczenie- i mowilam jej to nie raz, ale kiedy ona uslyszala ze nie mamy tyle i nie jestesmy w stanie skombinowac w ciagu 24 godzin to sie zaczelo

w sumie to kundel bo nie jest rasowy ale blisko ma do akity inu

nir chce " cwaniakowac" ale od kiedy zaczela mnie traktowac jak gorsza i glupsza kategorie , poprostu zaczynam sie zastanawiac skad jej sie to wzielo a kiedy puczyla mnie ile powinnam jej zaplacic na samym poczatku gotowka to wyludzenie samo sie nasunelo

nie jestem pewna czy kazdy wlasciciel psa ma odlozone na taka sytuacje ktora nigdy wczesniej sie nie zdarzyla ok 2000pln

powiedziala niby ze pozyczyla kase (800pln) od siostry- zaluję wobec tego ze jestem jedynaczka
ja zaproponowalam jej splte w ratach ale dla niej to nic nie znaczy 800pln w miesiac

od 3 miesiecy nie mam pracy i zasilku- sama pozyczam na zycie , nie mam skad wziac jeszcze 800pln- twierdzila ze tej kwoty nie ma , ale tez ze to nie majatek wiec splata tego w ciagu miesiaca to i tak dosc czasu


podsumowujac , chce zaplacic za leczenie (od samego poczatku), ale nie moge jednorazowo

czyli najlepiej w pismie do niej wystosowanym poprosic o przedstawienie rachunkow za leczenie jakie poniosla i w oparciu o nie zaproponowac splate w ratach przelewem- czy ktos ma jeszcze jakies sugestie?
 
Na siłę to niewiele zrobisz. Jeśli poszkodowana nie jest zainteresowana płatnościami w ratach jakie jej proponujesz (w tym momencie nie ma znaczenia czy masz pieniądze: liczy się, że odmawiasz opłacenia leczenia) może wezwać się do zapłaty i skierować sprawę do sądu. Ten zaś jeśli się nie sprzeciwisz (a nie zapowiada się na to skoro uznajesz swoją winę?) wystawi nakaz zapłaty i później przyjdzie komornik ściągając dodatkowo koszty postępowania i egzekucji.
 
alwa, postaw się na jej miejscu. sama na chwilę obecną nie masz tych pieniędzy, pomyśl, że to Twój pies został pogryziony i trzeba mu ratować życie. będzie Cię interesowało to, ze ktoś kasy na leczenie nie ma? bo mnie by nie interesowało. tylko ja bym od początku mówiła, że wszelkie formalności klinika ma załatwiać z osobą, której pies pogryzł mojego, żebym nie była posądzona o próby wyłudzenia.
 
pittka napisał:
alwa, postaw się na jej miejscu. sama na chwilę obecną nie masz tych pieniędzy, pomyśl, że to Twój pies został pogryziony i trzeba mu ratować życie. będzie Cię interesowało to, ze ktoś kasy na leczenie nie ma? bo mnie by nie interesowało. tylko ja bym od początku mówiła, że wszelkie formalności klinika ma załatwiać z osobą, której pies pogryzł mojego, żebym nie była posądzona o próby wyłudzenia.
Ciebie by to nie interesowało, ale jako osoba rozumna byś poprosiła kredytowy rachunek. A kobieta starsza tego nie rozumi.

Napisane było: Zapłać za leczenie, żadnych pieniędzy do ręki nie dawaj bez sądu
 
kipeer napisał:
Ciebie by to nie interesowało, ale jako osoba rozumna byś poprosiła kredytowy rachunek.
ja bym poprosiła, aby właściciel agresora załatwiał z lecznicą sprawy rachunku, żeby nie być posądzoną o wyłudzenie. a to, w jaki sposób zapłata byłaby załatwiona to nie moja sprawa.
 
tylko ze my podalismy numer lekarzowi, zeby nas informowal o kosztach na bieżąco , sasiadka sie o tym dowiedziala i zrobila lekarzom o to jazde
przez to do nas informacje przestaly przychodzic i musialam sie o wszystko prosic- nie olalam sprawy

ja rozumiem ale tylko w pewnym sensie jej zachowanie
tylko jesli ktos chcialby splacic na raty nie odmowilabym mu, jesli wydaje jej sie ze sad sciagnie ode mnie obecnie pieniadze ktorych nie mam to sie myli, bo przeciez jak wezma mi pieniadze ktorych nie ma?- poprostu jej msciwosc (moim zdanie bezzasadna- bo spowodowana tym ze nie mam pieniedzy) doprowadzi do tego ze sciaganie ode mnie pieniedzy bedzie trwac dluzej i bedzie to wiecej pieniedzy
nie wiem czy taka msciwosc jest normalna
ja nie rzucilam pracy zeby siedziec w domu i tv ogladac
 
Nie ma pani pieniędzy, niech pani czeka na list od sądu :-) w tym czasie uzbiera pani pieniądze.
 
tylko ze my podalismy numer lekarzowi, zeby nas informowal o kosztach na bieżąco , sasiadka sie o tym dowiedziala i zrobila lekarzom o to jazde
przez to do nas informacje przestaly przychodzic i musialam sie o wszystko prosic- nie olalam sprawy

A nie slyszalas nigdy o czyms takim jak 'tajemnica lekarska'? Zasady etyki zawodowej obowiazuja wszystkie zawody, przy czym niektore maja je dodatkowo ugruntowane w postaci przepisow.

Ponadto w zadnym wypadku lekarz nie powinien zgodzic sie na to by placila osoba trzecia.
 
slyszalam o tajemnicy lekarskiej, ale sasiadka chciala zebysmy byli w gabinecie i jakos poki mielismy kase nie miala nic do tego czy wiemy o kwocie , wszystko bylo ok poki byla kasa

wole wplacac jak mam jakas kase od razu, bo w przypadku rozprawy w sadzie dojda koszty sadowe lub tez komornicze i wtedy bede sie bujac z wiekszymi kosztami, a poki moje zarobki sa powiedzmy smieszne wole placic to co moge od razu
 
Powrót
Góra