Pożyjesz, zobaczysz

W skrócie: albo zapłacisz 18% od "umorzonego długu", albo wykażesz na skutek powództwa z art. 189 k.p.c. że roszczenie jest bezzasadne.
Z tym że nie chodzi o zarzut przedawnienia. O ile bowiem powództwo oddalone na skutek przedawnienia "kasuje" sprawę, to tutaj powołanie się na to będzie nieskutczne. Pozostanie ci wykazać jedno z poniższych że :
- roszczenie nie istnieje
- Prokura nie kupiła wierzytelności mającej przysługiwać od ciebie
Po prostu zrozumieli że nic od ciebie nie wyciągna, więc zrobią ci na złość z tym PIT8C. Dlatego też ja zawsze uczulam na to, by cokolwiek o przedawnieniu po raz pierwszy napomknąć dopiero w piśmie po otwarciu rozprawy - kiedy już niemożliwe jest cofnięcie pozwu bez zrzeczenia sie roszczenia.
Niestety jesteś sztandarowym przykładem błednego myślenia: wypalę im przedawnieniem to się odczepią. Tak, może się odczepią ale problemów i tak narobią.
Prościej, sprawnie, bezboleśnie: cicho sza, pozew, sprzeciw bez zarzutu przedawnienia, otwarcie rozprawy, pismo procesowe z zarzutem przedawnienia. I voila!
