Popełnienie przestępstwa/wykroczenia w czasie nauki jazdy

  • Autor wątku Autor wątku Amelia200
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Amelia200

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
15
(nie jestem, czy dobry dział ;/)

Mam takie czysto hipotetyczne pytanie.
Jeśli kursant popełni jakieś przestępstwo na drodze w czasie nauki (np. przejedzie kogoś), to odpowiada instruktor, prawda?
Tam przynajmniej sądzę, tylko nie wiem jaki to art ;/
Mógłby mi ktoś podpowiedzieć? (b.pilne)
 
Amelia200 napisał:
Jeśli kursant popełni jakieś przestępstwo na drodze w czasie nauki (np. przejedzie kogoś), to odpowiada instruktor, prawda?

Odpowie ten kto faktycznie popełni przestępstwo. Jeśli spowoduje je kursant - to kursant. Jeśli spowoduje je instruktor - to instruktor. Jeśli oboje się przyczynią w sposób zawiniony - to mogą odpowiedzieć oboje.

Kursant w peni odpowiada za swoje czyny za kierownicą i nic go z góry z odpowiedzialności nie zwalnia.
 
serio?? a nie jest tak, że za wszystko odpowiada instruktor? bo w końcu kursant dopiero się uczy..
 
Amelia200 napisał:
serio?? a nie jest tak, że za wszystko odpowiada instruktor?

Nie, nie jest tak. Jeśli nagle, zupełnie niespodziewanie kursant gwałtownie skręci kierownicą i kogoś potrąci to wytłumacz mi, jak miał temu instruktor zapobiec??

Gdybyśmy mieli rozumować tak jak chcesz Ty to kursy praktyczne powinny odbywać się na symulatorach jazdy.
 
o lol...
A ja już się cieszyłam, że nie muszę się jutro martwić, jak kogoś/coś uszkodze ;/
 
Amelia200 napisał:
o lol...
A ja już się cieszyłam, że nie muszę się jutro martwić, jak kogoś/coś uszkodze ;/
-
Jak masz wsiadać do samochodu z takim podejściem, to daruj sobie w ogóle ten kurs prawa jazdy.
 
Ale to było bardzo uspokajace twierdzenie.

Niestety rodzice zapłacili i już nie mogę sobie darować :P

Na szczęście w tej szkole, jeszcze nikt nikogo nie przejechał na kursie, ale przy moim szczęściu..
 
Wyrok ten wtedy trochę mnie zdziwił, ale wiem o sprawie tyle, co z mediów, więc trudno o wiarygodne szczegóły - natomiast uzasadnienie wyroku kursantki, jeżeli to, co napisano w w artykule jest prawdą, jest co najmniej osobliwe.
Z tym, że od razu piszę, że jestem w tej kwestii skrzywiony - o instruktorach nauki jazdy, przynajmniej w moim mieście, mam jak najgorsze zdanie. Zimny pot mnie oblewa na samą myśl, że ludzie "nauczeni" przez tych instruktorów będą niedługo samodzielnie poruszać się autami po ulicach.
 
To temat rzeka ;). Ja osobiście jestem zdania takiego - jeśli ktoś nie czuje się dobrze za kółkiem, niech wsiada do auta. Niech nie robi pj dlatego, że "wszyscy mają", czy kurs był prezentem na urodziny. Przecież to,że ktoś nie zdał egzaminu po raz kolejny nie świadczy o pechu. Nie mówię tu o 2 , 3 oblanym egzaminie, ale zdawanie egzaminu po raz 7, 8 czy 13 (takie przypadki też znam) - litości ! Nie zdajesz egzaminu po raz np. 5 z rzędu - wróć za 3 lata. Pewnie zaraz zostanę tu "zlinczowana" ;) za swoje poglądy, ale myślę, że jest też spora część osób,która podzieli moje zdanie.
A instruktorzy, to inna bajka. W moim mieście kursant jadący L-ką zbliżając się do sygnalizatora, który pokazał pomarańczowe światło, zerknął w lusterko,zobaczył,że jedzie za nim ze sporą prędkością betoniarka (z tego co pamiętam), stwierdził, że przejedzie na tym nieszczęsnym pomarańczowym świetle, bo pojazd z tyłu nie ma szans wyhamowania, instruktor ( de facto - dziadek przed 70tką) - zahamował. Efekt - wszyscy odnieśli obrażenia.
 
Ripper napisał:
Z tym, że od razu piszę, że jestem w tej kwestii skrzywiony - o instruktorach nauki jazdy, przynajmniej w moim mieście, mam jak najgorsze zdanie. Zimny pot mnie oblewa na samą myśl, że ludzie "nauczeni" przez tych instruktorów będą niedługo samodzielnie poruszać się autami po ulicach.

Czyli idąc dalej - egzaminatorzy popełniają przestępstwa?? Czy może jednak tak "nauczeni" ludzie nie zdają egzaminów?
 
Nie mam pojęcia, jak to teraz wygląda na egzaminach.
Ja na prawo jazdy zdawałem już dawno i za tych zamierzchłych czasów było tak, że była ustalona nieoficjalna kwota - na 12 miało zdać 2-3 i z dokładnością +-1 tak zdawało. Także, jeżeli trafiło się na słabą grupę, jechało się na miasto na końcu, a wcześniej na 11 osób 10 nie zdało, to była duża szansa, że egzaminator będzie bardziej wyrozumiały.
Tak, jak piszę - nie mam pojęcia, jak to wygląda teraz, ale to, jak jeżdżą kierowcy na szkoleniach, to jest jakieś nieporozumienie. 95% eLek porusza się po mieście z prędkością nie przekraczającą 30km/h. Instruktorzy nie panują nad szkolonymi - w ciągu ostatnich kilku miesięcy trzykrotnie eLka wymusiła na mnie pierwszeństwo - dwa razy wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej, raz podczas zawracania na ruchliwej ulicy. Dodatkowo instruktorzy wykazują się kompletnym brakiem wyobraźni, wyjeżdżając z najwyraźniej niczego jeszcze nie potrafiącymi kursantami na uczęszczane ulice w godzinach szczytu, gdzie utrudniają bądź blokują ruch, powodując stres i dodatkowe zagrożenie na drodze.
Nie chcę tutaj generalizować - jestem pewien, że jest mnóstwo odpowiedzialnych i doświadczonych instruktorów, którzy potrafią zachować się na drodze i panować nad pojazdem kierowanym przez kursanta. Jednak ogólne wrażenie mam takie, że jest źle i z roku na rok, coraz gorzej.
 
Powrót
Góra