Syphar napisał:
Spokojnie myślę, że można na podstawie tzw. doświadczenia życiowego uznać, że wyrwanie klamki w czasie otwierania drzwi jest przyłożeniem niewspółmiernej do potrzeb siły. To z kolei wskazuje raczej na mało pokojowe zamiary.
Co
konkretnie wskazuje na mało pokojowe zamiary? Autor wątku nie podał żadnych
konkretnych okoliczności, które mogłyby uprawniać taki wniosek. Nie wiadomo również, czy siła użyta do otwarcia drzwi rzeczywiście była niewspółmierna, czy też np. klamka trzymała się "na słowo honoru". Autor napisał jedynie:
gtsunamim napisał:
Jechalem do kolegi i szukalem wlasciwego adresu gdy sie zatrzymalem podszedl do mnie lysy mezczyzna otwierajac drzwi wyrwal klamke i je otworzyl, ja w tym czasie niewiele myslac wrzucielem wsteczny bieg i odjechalem( nie moglem do przodu bo droge zagradzal mi inny pojazd ) zgarniajac go drzwiami i ciagnac po asfalcie, nastepnie odjechalem
Nie wiemy, jak wcześniej zachowywał się ten mężczyzna, co mówił, jak wyglądał, w jakim był wieku, co się wcześniej stało, jaka była pora dnia, czy miejsce było ruchliwe, czy odludne, czy "napastnik" miał jakiś niebezpieczny przedmiot, czy towarzyszyły mu inne osoby itp. itd.
Dopiero znając te okoliczności można się zastanawiać, czy niebezpieczeństwo dokonania zamachu było realne i bezpośrednie.
Stąd też relacja autora sprowadzająca się jedynie do tego, że "łysy mężczyzna podszedł do jego samochodu i usiłując otworzyć drzwi wyrwał klamkę" w żadnym wypadku - sama w sobie - nie uprawnia kategorycznych wniosków o istnieniu warunków obrony koniecznej.
Syphar napisał:
Więc po pierwsze napastnik dokonał zamachu na dobro prawnie chronione (klamka w drzwiach), czyli własność, po drugie kierujący mógł przypuszczać, że istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zamach zostanie powtórzony.
Ponowię pytanie - na czym konkretnie opierasz wniosek, że istniał wysoki stopień prawdopodobieństwa, skoro autor nie podał elementarnych okoliczności zdarzenia, ani nawet nie wiemy, czy wyrwanie klamki było umyślne, czy nie?
Syphar napisał:
Podjął więc decyzję o ucieczce przed napastnikiem, a nie jak próbujecie tu wmawiać o próbę rozjechania napastnika.
I tu właśnie sam się zapętliłeś - skoro (jak sam twierdzisz) autor podjął decyzję
o ucieczce, to tym samym
nie sposób mówić o stosowaniu przez niego obrony koniecznej, ta bowiem polega na
świadomym stosowaniu przemocy wobec napastnika, a nie na nieumyślnym potrąceniu go podczas oddalania się z miejsca zdarzenia...
Syphar napisał:
Napastnik mógł odejść od drzwi, ale nie chciał
To już sam sobie dopowiedziałeś, bowiem z relacji autora wątku nic takiego nie wynika. Wręcz przeciwnie - sformułowanie:
gtsunamim napisał:
ja w tym czasie niewiele myslac wrzucielem wsteczny bieg i odjechalem
sugeruje raczej, że "napastnik" nie miał nawet szans odejść od samochodu...
Syphar napisał:
I zdenerwowany facet, który dokonał zamachu na dobro prawem chronione - czyli własność - na pewno nie spełnia przesłanki z wyroku SN "wysoki stopień prawdopodobieństwa", że wk**** spróbuje uderzyć kierującego?
Może spełnia, a może nie spełnia, co zależy od szeregu szczegółowych okoliczności, których nie znamy.
Kluczowe jest tu właśnie sformułowanie "na pewno". Ty na podstawie jednozdaniowego opisu twierdzisz, że "na pewno" mieliśmy do czynienia z obroną konieczną, ja natomiast twierdzę, że gdyby całość ustaleń w sprawie miała się sprowadzić do podanego przez autora opisu: "łysy facet podszedł, szarpnął za klamkę, oderwał ją, więc niewiele myśląc go rozjechałem" nie jest wystarczające do przyjęcia, że zaistniały warunki z art. 25 kk.