Pozbawienie czynnego udziału w sprawie karnej

  • Autor wątku Autor wątku sokół111
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

sokół111

Użytkownik
Dołączył
11.2006
Odpowiedzi
34
Witam wszystkich na Forum.
Bardzo proszę o pomoc i informację, co mogę lub powinienem zrobić w sytuacji, gdy jako osoba poszkodowana w sprawie karnej nie uczestniczyłem w rozprawie przed Sądem, dlatego, że nie zostałem przez Sąd powiadomiony o terminie rozprawy? O tym, że rozprawa się odbyła 28 maja br., i o wydanym przez Sąd wyroku dowiedziałem się w dniu dzisiejszym przez przypadek. Zależy mi bardzo na tym jak mógłbym doprowadzić do uchylenia wyroku I instancji, bo w procesie chciałem wystąpić w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Dlatego, że moim zdaniem i tak wynika materiału dowodowego zgromadzonego w śledztwie, że prokurator zarzut przedstawił niewłaściwej osobie. W majestacie prawa doszło do sytuacji, że Sąd na karę grzywny skazał bogu ducha winną osobę, a faktyczny sprawca uniknął kary.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszystkie rady.
 
Art. 54. § 1. Jeżeli akt oskarżenia wniósł oskarżyciel publiczny, pokrzywdzony może aż do czasu rozpoczęcia przewodu sądowego na rozprawie głównej złożyć oświadczenie, że będzie działał w charakterze oskarżyciela posiłkowego.

Jeśli nie złożyłeś oświadczenia do tego czasu - przepadło. Jesteś traktowany jako zwykły świadek.
 
Jasne. Ale wydaje się mi, że Sąd powinien mnie powiadomić o miejscu i terminie rozprawy.
Czy jako pokrzywdzony nie przysługaje mi prawo czynnego udziału w rozprawie sądowej?
Moim zdaniem to jakaś paranoja. Konkretnie na stronie internetowej UM umieszczeno moje dane osobowe urzędnik zrobił to na polecenie Burmistrza. Potwierdzają to też inni świadkowie, potwierdzają, też że byli świadkami mojego żądania - usunięcia tych danych. Potwierdzają, że sami też takie żądania skłądali. Prokurator jednak stawia zarzuty urzędnikowi. Natomiast Sąd prowadzi rozprawę nie powiadamiając mnie.
Czy to było OK.?
 
Więcej. Oficjalnie nic nie wiem, że odbyła się rozprawa. Mogę więc jutro wystaić z wnioskiem o udział w rozprawie w charakterze oskarżyciela posiłkowego?
 
[cytat="MMPM":3qjs0clg]Jeśli nie złożyłeś oświadczenia do tego czasu - przepadło. Jesteś traktowany jako zwykły świadek.[/cytat:3qjs0clg]

Nie do końca się zgodzę.
Pokrzywdzony który nie został oskarżycielem posiłkowym ma nieco więcej uprawnień niż świadek (w kontekście zawidamiania o rozprawie zob. np. art. 384 par 2 k.p.k.
 
[cytat="sokół111":1dkng5x4]Więcej. Oficjalnie nic nie wiem, że odbyła się rozprawa. Mogę więc jutro wystaić z wnioskiem o udział w rozprawie w charakterze oskarżyciela posiłkowego?[/cytat:1dkng5x4]

Przed zlożeniem jakiegokolwiek wniosku proponowalbym najpierw udanie się do Sądu, zajrzenie do akt postępowania, i ustalenie czy Sąd faktycznie nie wysłał zawiadomienia do Pana.
Może się bowiem okazać, iz powiadomienie zostało wysłane, a Pan go po prostu nie odebrał.
 
Jest to praktycznie nie możliwe. Zawsze jest ktoś w domu. I wykluczam aby ktokolwiek z domowników odebrał pocztę i nie przekazał mi jej. Natomiast listonosz wydaje się być uczciwym i solidnym człowiekiem. Wogle to moim zdaniem powiadomienie powinno być przekazane za listem poleconym, a awiza też nie było. Dlatego chyba nie będę pytał o nic w sądzie, a po prostu złożę wniosek o udział w sprawie w charakteże oskarżyciela posiłkowego. Bo ja oficjalnie nic nie wiem, że sprawa się odbyła. I właśnie niech Prezes Sądu Rejonowego mi wyjaśni jak to się stało, że już jest po i jak się to ma do obowiązującego prawa?

Interesuje mnie jednak bardziej co i jak zrobić, aby konsekwencje poniusł faktyczny winowajca, a nie bogu ducha winny urzędnik, który wykonywał tylko polecenie. Stan taki potwierdzają też inni świadkowie. Czy naprzykład gdyby się okazało, że wyrok jest prawomocny i nie do wzrószenia, mogę ponownie zwrócić się do prokuratora rejonowego, z informacją, że jestem poszkodowanym w sprawie, a domniemany sprawca nie poniusł kary, ze względu na skierowanie przez oskarżyciela publicznego pozwu w stosunku do niewłąściwej osoby?
 
[cytat="sokół111":1bcn30uf]Jest to praktycznie nie mozliwe. Zawsze jest ktoś w domu. Natomiast listonosz wydaje się być uczciwym i solidnym. Wogle to moim zdaniem powiadomienie powinno być skuteczne i za listem poleconym.[/cytat:1bcn30uf]

Jak to się ładnie mówi:
[cytat:1bcn30uf] Historia zna bardziej nieprawdopodobne historie... [/cytat:1bcn30uf] :ok:

A tak swoją drogą - to otrzymał Pan powiadomienie o zakończeniu postępowania przygotowawczego?
Pytam, bo zastanawiam się czy np nie cofnięto Panu uprawnień pokrzywdzonego. Zaznaczam - są to tylko luźne przemyślenia.
 
Tak otrzymywałem na bieżąco informacje i powiadomienia. Ostatnie pod koniec kwietnia, że prokurator zakończył postepowanie i skierował sprawę do sądu. Znalazło się tam zdanie .... w stosunku do podejżanego i tu padło nazwisko urzędnika... oraz w dalszej części pisma, zotałem pouczony, że jako pokrzywdzonemu w sprawie w trybie art. 54 aż do czasu rozpoczęcia rozprawy głównej przysługuje mi prawo złożenia wniosku o wystapienie w charaktaże oskarżyciela posiłkowego. Dlatego niezrozumiałe jest dla mnie dlaczego nie zostałem powiadomiony przez sąd o terminie rozprawy.
Bardzo proszę o informację co powinienem dalej w tej sytuacjo zrobić. Czy wskazane okliczności dają nadzieję na uchylenie wyrokun po upływie 1 miesiąca od jego wydania?
Jeżeli nie to, jak powinienem postąpić by winnemu się nie upiekło, a niewinnie ukarany grzywną urzędnik został oczyszczony z zarzutów?
 
[cytat="sokół111":5toni7ve]
Interesuje mnie jednak bardziej co i jak zrobić, aby konsekwencje poniusł faktyczny winowajca, a nie bogu ducha winny urzędnik, który wykonywał tylko polecenie. Stan taki potwierdzają też inni świadkowie. Czy naprzykład gdyby się okazało, że wyrok jest prawomocny i nie do wzrószenia, mogę ponownie zwrócić się do prokuratora rejonowego, z informacją, że jestem poszkodowanym w sprawie, a domniemany sprawca nie poniusł kary, ze względu na skierowanie przez oskarżyciela publicznego pozwu w stosunku do niewłąściwej osoby?[/cytat:5toni7ve]

Skoro Sąd uznał argumentację Prokuratury i skazał urzędnika, to oznacza że uznał jego winę. Sąd rozpatruje sprawę tylko i wyłącznie w zakresie objętym aktem oskarżenia. Skoro zarzuty zostały przedstawione urzednikowi, to oznacza że zebrany materiał dowodowy wskzywał na tego urzędnika jako sprawcę. To że ktoś popełnia przestępstwo na podstawie polecenia innej osoby, nie zwalnia sprawcy z odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwo.

Na pytanie dotyczące ew. ponownego zawiadomienia Prokuratury, nie można odpowiedzieć nie znając materiałów sprawy. Nie wiemy np jaka byla treść wyjaśnień oskarżonego (który np mógł powiedzieć że nikt mu niczego nie kazał), treść zeznań świadków etc. Nie wiemy czy w swoich zeznaniach wskazywał Pan tego "faktycznego sprawcę", oraz czy np Prokuratura nie wyłączyła wątku dotyczącego tego "faktycznego sprawcy" do odrębnego prowadzenia, jak również jak ten wątek został ew. zakończony.
 
Wyjaśniam,
sprawa dotyczy umieszczenia moich danych osobowych (adresu zamieszkania oraz prywatnych numerów telefonów) na stronie internetowej BIP UM bez mojej zgody. W czasie śledztwa wskazałem, na przesłuchaniu wskazałem, że wielokrotnie zwracałem się do kierownika jednostki, która dysponowała moimi danymi osobowymi by zaprzestała ich udostępniania przetwarzania wbrew mojej woli.
Jako poszkodowany zapoznałem się z aktami przed skierowaniem ich wraz z pozwem do sądu i z zeznań innych świadków wynikało, że potwierdzają fakt 3 krotnego mojego żądania usunięcia moich danych osobowych z BIP UM.
Potwierdził to nawet przewodniczący Rady Miejskie, który również żądał usunięcia danych osobowych ze strony BIP.

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych za przechowywanie, udostępnianie i przetwarzanie danych osobowych odpowiada nie pracownik a kierownik jednostki w której dyspozycji dane sie znajdują, w tym przypadku Burmistrz. Jeżeli z akt sprawy wynika, że żądałem usunięcia danych od Burmistrza i to wielokrotnie, potwierdza to nawet Przewodniczący organu stanowiącego, to jak można mówić o winie tylko urzędnika. Więcej urzędnik nie mógł nawet usunąć ich z BIP – u bo nie był do tego upoważniony, więc jak można go karać za coś za co nie odpowiada, albo za coś czego nie mógł wykonać?
 
A czy ten urzędnik nie został przypadkiem skazany za przetwarzanie danych osobowych? Czyli za ich umieszczenie na stronie a nie za ich nieusunięcie?
 
Prawdę mówiąc nie mam pojecia, o rozprawie i wyroku dowiedziałem sie przypadkowo w dniu dzisiejszym. Wydaje się mi to jednak bez większego znaczenia. Na stronie głównej BIP UM jest nawet informacja, że za dane umieszczone na stronie i upowaznionym do ich przetwarzania jest Viceburmistrz. W tym konkretnym przypadku - Burmistrz nakazał przygotowanie informacji, która później została umieszczona na BIP UM. Na dobrą sprawę to został ukarany urzędnik, który przygotował informacje, a nie ten kto kazał przygotować ta informacje, ani ten który ją umieścił na necie, czy też ten kto odpowiada za te sprawy zgodnie z ustawą. Ukarano moim zdaniem "koziołka" czy bteż jak kto woli "cygana". Na dobrą sprawę to na miejscu tego "gryzipiórka"bym sie wykpił, że naawet nie wiedziałem po co przygotowywałem informacje iże nawet zielonego pojęcia nie miałem, że wylądowały na necie na stronie BIP UM. Przestępstwem zgodnie z ustawą jest niezgodne z wolą włąściciela przetwarzanie danych, a skoro żądałem usunięcia danych to osoba odpowiedzialna (Ustawowo _ Burmistrz: Zgodnie z informacja na naszy BIP - Viceburmistrz), a nie urzędnik.
 
Wygląda na to że nie znasz szczegółów sprawy, a snujesz bardzo daleko idące dywagacje.
Prtoponuję najpierw zapoznać się ze sprawą, a potem oceniać.
 
Znam przebieg wydarzeń związanych z zamieszczeniem swoich danych osobowych oraz zeznania świadków złozone w toku sledztwa. Dane na stronie BIP UM były dostępne przez ponad 6 miesięcy. Usunięcia tych informacji żądałem beskutecznie nie od urzędnika, a od Burmistra słownie w obecności świadków i w formie pisemnej, do czasu powiadomienia prokuratury bezskutecznie. Dopiero w dniu złozenia pisma w prokuraturze dane zostały usunięte. Moje żądania do usunięcia danych potwierdza w śledztwie wielu świadków. Zapoznawałem się z aktami sprawy przed skierowaniem ich przez prokuratora do sadu. Natomiast nie powiadomienie mnie o terminie sprawy jako poszkodowanego chyba nie jest za bardzo normalne?
 
być moze burmistrz zlecił usunięcie danych,ale polecenia nie wykonał urzędnik ...

ps. ale tak jak powiedział przedmówca - najpierw proszę zapoznać się z ustaleniami postępowania a później dywagować czy wyrok był zgodny z jego (postępowania) ustaleniami czy nie...
 
[cytat="sokół111":2ky983xu]Zapoznawałem się z aktami sprawy przed skierowaniem ich przez prokuratora do sadu. [/cytat:2ky983xu]

Jaki więc był zarzut postawiony w sprawie? (o co, z jakiego przepisu?)
 
Urzednikowi postawiono zarzut nieumyslnego przetwarzania i udostepniania na szkodę i bez zgody włąsciciela danych osobowych.
 
Jeśli to on wrzucił te dane na stronę to wychodzi że właśnie on je przetwarzał.
Przepis, który to penalizuje stanowi że odpowiedzialności podlega "Kto przetwarza..." (czyli każda osoba która to faktycznie robi) a nie "Administrator który przetwarza..." bądź "Osoba odpowiedzialna która przetwarza..."

Niewykluczone więc, że wyrok może być prawidłowy. Odpowiedzialność osoby, która poleciła zrobić to o czym piszesz, nie jest wykluczona ale jest kwestią osobnego procesu jeśli w tym postępowaniu osoba ta nie była oskarżona.

Jeśli uważasz, że burmistrz czy jakiś inny funkcyjny popełnił przestępstwo (i ten czyn tej konkretnej osoby nie był dotąd przedmiotem prawomocnie zakończonego procesu karnego) to masz prawo złożyć zawiadomienie o tym np. do Prokuratury, a ta będzie miała obowiązek tym zawiadomieniem się zająć.
 
Bardzo dziekuję za odpowiedzi. Własnie chodziło mi o upewnienie sie czy mogę zawiadomić prokuraturę o tym, że podejrzewam funkcjunariusza publicznego (Burmistrza) mimo mojego wezwania (słownie w obecności swiadków i na piśmie) o dysponowanie i przetwarzanie moich danych osobowych wbrew mojej woli.
Z akt sprawy wynika, że Burmistrz kazał przygotować urzędnikowi nr 1 informacje o mnie i przekazać urzędnikowi nr 2, a on miał je umieścić na necie. I tak też się stało. Urzędnik nr 2 zeznawał, że przed umieszczeniem danych konsultował się z Burmistrzem czy zakres informacji i sam dokument są prawidłowo sporządzone. Burmistrz nie miał zastrzeżeń. Jak zauważyłem, te informacje natychmiast zażądałem usunięcia informacji w części dotyczącej mojego miejsca zamieszkania i o numerach moich prywatnych telefonów. W śledztwie Burmistrz zeznał, że takiego żądania nie przedstawiałem, natomiast świadkowie potwierdzają, że mówię prawdę oraz że Burmistrz twierdził, że nie usunie danych bo ma prawo do ich przetwarzania w takiej włąśnie formie. Jest też potwierdzony przez sekretariat UM papier w któryw wzywam Burmistrza do natychmiastowego usunięcia z BIP informacji w sprawie mojego prywatnego adresu oraz nr telefonu. Tak, że trudno zasłaniać się niewiedzą lub poddawać w wątpliwość brak żądania.

A może to ma znaczenie, ze nasz Burmistrz kilkanaście lat temu skończył studia prawnicze, a od paru miesięcy po zakończonej aplikacji zrezygnował z funkcji Burmistrza i został radcą prawnym?

Tego samego dnia jak powiadomiłem prokuratora o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dane zostały usuniętę po kilku godzinach od złożenia dokumentu w biurze podawczym.
 
Powrót
Góra