Pożyczkobiorca nie spłaca pożyczki - jak odzyskać pieniądze

  • Autor wątku Autor wątku corses
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Przedsądowe wezwanie do zapłaty będzie wystarczającym pismem.
Jeśli dojdzie do złożenia pozwu - żądaj w nim odsetek ustawowych, liczonych dla każdej raty z osobna + od pozostałego długu, licząc od terminu zapłaty, który wskażesz w wezwaniu. Masz do tego pełne prawo.
 
Dziekuję bardzo. Ostatnie pytanie... chyba ;)

Ile mam dać dni na spłatę? Panują tu jakieś zasady? 3 dni, 7, 14?
 
Kwestia twojego wyczucia i relacji między wami. Ja "swoim" dawałem 7 dni od daty otrzymania pisma. Banki mają obowiązek dać minimum 30 dni od daty wymagalności wypowiedzianej umowy, ale one termin mają narzucony ustawą.
Wysyłaj poleconym, ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

P.S. Dzisiaj mnie już tu nie będzie - kończę "zabiurkową" część dnia.
 
Ostatnia edycja:
DZiękuję, wysłałam. Dałam 7 dni. I tak wystarczająco długo czekałam...
 
Ok. Mówiłem że bardzo upierać się nie będę, ale to zmienia sytuację nieznacznie, odsetek za normalny okres spłaty domagać się nie będzie można.
10 zaległych rat... to już niezłą cierpliwością się wykazałaś.
 
Afrykańczyk napisał:
10 zaległych rat... to już niezłą cierpliwością się wykazałaś.
Bo nie chciałam wyjść na naiwną idiotkę. Było mi wstyd... I ciągle miałam nadzieję, że w tym miesiącu wpłynie rata i pomimo zaległości pozyczka od tej chwili będzie spłacana regularnie.
 
Witam ponownie!

Po pierwszym wezwaniu dostałam odpowiedź od pożyczkobiorcy, że będzie regularnie spłacał raty. Niestety do dnia dzisiejszego na moje konto nie wpłynęła żadna kwota. Wysłałam więc ponowne wezwanie, tym razem opatrując je tytułem" Ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty". Moje pytanie jest następujące:
1. Czy jeśli pożyczkobiorca zacznie spłacać regularnie to czi i tak mogę iść z tym do sądu?
2. Czy jeśli nie zdecyduję się na pójście do sądu a pożyczkobiorca będzie regulował zobowiązania czy np. za kilka miesięcy gdy pożyczkobiorca znowu zaprzestanie spłacania rat powinnam wysyłać mu wezwania do zapłaty?
 
Kochani! nie wiem nawet jak to zatytułować ani gdzie umieścić ten post (wklejam go tutak bo nie otrzymałam odpowiedzi) wiec z góry przepraszam za ewentualne problemy z przeklejaniem i nie wiem czym jeszcze. Musze koniecznie opisać to co ostatnio spotkało mnie i mojego narzeczonego bo kompletnie nie mam pomysłu jak się z tego wyplątać. A sprawa wygląda następująco...
3lata temu siostra mojego narzeczonego miała wesele na które matka wzięła kredyt w wysokości 8 tys. zł a mój przyszły mąż podpisał się pod tym jako żyrant. Kochana mamusia utwierdzała go w przekonaniu że kredyt dawno spłaciła i nie informowała syna a mojego narzeczonego o tym że ma już stos pism z banku i wizyte komornika czy windykatora za sobą
17 lutego tego roku (chyba w ramach prezentu a ur;]) dostaliśmy sms którego treść wyglądała mniej więcej tak: proszę o pilny kontakt pod nr tel......nr sprawy....i tu nazwa biura. Skora mi ścierpła bo myślałam ze to rata za nasz samochód nie dotarła jakimś cudem do banku co było mało prawdopodobne ale bądź co bądź jednak możliwe. Sprawa wyszła na jaw. Okazało się na nasze nieszczęście że chodziło o coś zupełnie innego, a mianowicie o kredyt szanownej przyszłej teściowej! od jakiś 2 lat nie spłacała rat i kwota urosła do 16tys zł zostaliśmy z moim narzeczonym na lodzie bo ona stwierdziła ze "nie ma teraz pieniędzy i nie zamierza spłacać!" i wywaliła nas za drzwi. Kobieta czuje się zupełnie bezkarna i zachowuje tak jakby wszystko było ok i tak miało być łącznie ze świniowatym (wybaczcie) rodzeństwem narzeczonego które również się wypisuje z tej "imprezy".
Mój facet niedawno stracił pracę na szczęście teraz coś ruszyło z miejsca ale to nie zmienia faktu ze część zobowiązań na siebie wzięłam ja i nie ukrywam, że wobec takiej postawy winowajców nie zamierzam zostawić tej sprawy samej sobie. Pomogę w spłacie ale jak już wyjdziemy z tego długu chcę odzyskać pieniądze. Nie zamierzam płacić za czyjeś wesele i głupotę bo to czego się dowiedziałam w tym domu i czego się nasłuchałam to po prostu poraża i przekracza ludzkie pojęcie. Nie mogę pojąć jak można nie płacić przez 2 lata swoich zobowiązań ale bawić się np. w remonty mieszkania;] mniejsza z tym...jeśli ktoś z Was wie jak mogę starać się o zwrot pieniędzy od tych (mówiąc delikatnie) dziwnych ludzi to proszę uprzejmie o wszystkie informacje. Chce zwrotu całej kwoty którą spłacę. To miały być pieniądze które chcieliśmy odkładać na nasze wesele ale dzięki tej kobiecie i reszcie jej rodziny będziemy musieli przez rok czasu oddawać prawie cała wypłatę mojego narzeczonego na raty...gdybyśmy jeszcze sami zaciągnęli ten kredyt i z niego skorzystali to płaciłabym bez żalu co miesiąc każdą ratę ale w takiej sytuacji nie mogę tego puścić w niepamięć i chce to jakoś rozwiązać. Wiem że możemy zwrócić się do sądu z tą sprawą ale chciałabym wiedzieć jak to w ogóle ruszyć ile mamy na to czasu i co jest potrzebne tzn jakie dokumenty papiery będą potrzebne. Z góry dziękuję za odpowiedź. Liczę na to że ktoś nas pokieruje... Nie mam już siły na tych ludzi i nie wiek jak to wszystko ogarnąć bo nigdy nie spotkałam się z taka bezmyślnością, chamstwem i nie wiem czym jeszcze! Możnaby napisać na ten temat książkę...jeszcze raz dziękuję!
 
kochani....prosze niech ktos mi odp bo juz nie wiem co robic iczy ja w ogole moge cos zrobic skoro nie jestem jeszcze zona ale wzielam na siebie splate tego dlugu zrobionego przez matke mojego przyszlego meza...on nie dostal jeszcze 1 wyplaty a komornikowi zaplacic trzeba...nie wiem jak to ogarnac i co z tym zrobic gdzie sie udac jak co napisac czego moge zadac i czy w ogole moge jak zmusic ta kobiete do splaty bo do tej pory jedyne co uslyszelismy od niej to slowa "ja nie mam za co" i dlaczego ona odeslala komornika do mojegoprzyszlego meza powiedziala mu przez drzwi "niczego nie dam zabrac jest jeszcze zyrant" i podala nasz nr tel..ratujcie bo chyba wykonczymy sie nerwowo chcemy odzyskac pieniazki ale nie wiemy jak sie za to zabrac jeszcze raz dziekuje!
 
Martyna204 napisał:
Możnaby napisać na ten temat książkę...
Można by? Myślałem, że właśnie ją napisałaś... Uważasz, że komukolwiek zechce się w to zagłębiać?

Cały twój problem można streścić w 2 punktach, reszta jest zbędnym powieściopisarstwem:
1) mój partner jest poręczycielem;
2) kredytobiorca nie spłaca kredytu w związku z czym grozi mu konieczność spłacania kredytu.

Poręczycielowi który spłaci zobowiązanie kredytobiorcy, ma prawo dochodzić od niego zwrotu zapłaconych kwot.
W ogóle o jakim komorniku piszesz - z opisu sytuacji wynika, że w grę wchodzi raczej windykacja.
 
Baba Jaga a mógłbyś odpowiedzieć na moje wątpliwości, proszę.
 
Pomożecie??
Jak sformułować pismo do Sądu o nakaz spłaty długu?
 
minimini napisał:
Niestety do dnia dzisiejszego na moje konto nie wpłynęła żadna kwota. Wysłałam więc ponowne wezwanie, tym razem opatrując je tytułem" Ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty". Moje pytanie jest następujące:
1. Czy jeśli pożyczkobiorca zacznie spłacać regularnie to czi i tak mogę iść z tym do sądu?
2. Czy jeśli nie zdecyduję się na pójście do sądu a pożyczkobiorca będzie regulował zobowiązania czy np. za kilka miesięcy gdy pożyczkobiorca znowu zaprzestanie spłacania rat powinnam wysyłać mu wezwania do zapłaty?
Minimini, wywołując mnie do tablicy okazujesz nadmierne zaufanie do mojej osoby. To miłe, ale niekoniecznie uzasadnione. Nie jestem prawnikiem, moja wiedza wynika z doświadczeń zawodowych, które spowodowały, że zacząłem się tymi zagadnieniami interesować szerzej. Ale i tak jest to wiedza fragmentaryczna, która nijak nie może się równać z poradą profesjonalisty, których na tym forum jest niemało.
Wg mnie:
Ad.1.: jeśli nie spłaci całej zaległości we wskazanym terminie, to możesz iść do sądu;
Ad.2.: IMHO - jeśli ureguluje całą zaległość, a później znowu przestanie płacić - wydaje mi się, że będziesz musiała całą procedurę rozpocząć od nowa.
 
Baba Jaga napisał:
Minimini, wywołując mnie do tablicy okazujesz nadmierne zaufanie do mojej osoby. To miłe, ale niekoniecznie uzasadnione. Nie jestem prawnikiem, moja wiedza wynika z doświadczeń zawodowych, które spowodowały, że zacząłem się tymi zagadnieniami interesować szerzej. Ale i tak jest to wiedza fragmentaryczna, która nijak nie może się równać z poradą profesjonalisty, których na tym forum jest niemało.
Wg mnie:
Ad.1.: jeśli nie spłaci całej zaległości we wskazanym terminie, to możesz iść do sądu;
Ad.2.: IMHO - jeśli ureguluje całą zaległość, a później znowu przestanie płacić - wydaje mi się, że będziesz musiała całą procedurę rozpocząć od nowa.
Dziękuję, pomogłeś mi poprzednio więc teraz od razu zwróciłam się do Ciebie :)

Nie wydaje mi się aby cała zaległa kwota została od razu wpłacona, chodziło mi raczej o regulowanie bieżących rat i częściową spłatę zaległości. Ale ok, podjęłam decyzję, że nawet jeśli wpłynie jakakolwiek rata to i tak oddam sprawę do sądu.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za pomoc :) szczególnie Tobie Baba Jaga ;)
 
po 1 dziekuje serdecznie za odp a po 2 stres nerwy i szok niestety zmusily mnie do napisania tej "ksiazki" i bardzo przepraszam za to ze tak zestresowana az tak bardzo, bardzo znuzylam pana/pania swoja wypowiedzia;] szukam pomocy bo nie znam sie na prawie i nigdy w zyciu nie bylam w takiej sytuacji jaka mnie spotkala.
pieniadze wplacane sa na konto komornika przy sadzie rejonowym w szczecinku.
 
Witam ponownie :)

Wysłałam już dwa wezwania do zapłaty. Chciałabym złożyć pozew do sądu. Co powinnam teraz zrobić? Jak napisac pozew? Czy jest do tego jakiś "druk" czy piszę to odręcznie? Ile kosztuje złożenie takiego pozwu?

Będę wdzięczna za odpowiedź.
 
Powrót
Góra