Pisemnie nie zgłaszałem, bo nikt mi tam nie powiedział nic, jak było spotkanie odnośnie podpisania umów to mówili, że w razie wszelkich kłopotów zgłosić osobiście u nich do danego pokoju oni się wszystkim zajmą no więc tak zrobiłem i nic.
Ale UP u mnie tak działa, np. moja znajoma zarejestrowała sie w UP skierowali ją na staż jako sprzedawca- fakturzysta ( a była po Ochronie Środowiska) dostała umowę na pół roku i takie akcje miała z pracodawcą że brak słów.Kazali jej przychodzić w soboty, a potem oddawać jej chcieli 4 godziny wolnego w tygodniu. W ogóle pracodawca ją straszył że jak nie będzie przyjeżdżała w soboty to ona będzie płaciła kare za zerwanie umowy stażowej bo nie wywiązuje się z tejże umowy. poszła więc do UP i zgłosiła to że jest zastraszana, każą jej przychodzić w soboty kiedy w tygodniu przepracowała 40 godzin, że sama zostaje w sklepie a powinna mieć kogoś odpowiedzialnego za sklep. Zapytali się tylko gdzie pracuje i kto jest pracodawcą i to było tylko tyle ze strony UP.
Następnego dnia szefowa wręcz znęcała się nad nią( kazała jej zrobić coś po czym zostawała stażystka "objechana" za to że to zrobiła, itp.) , że ośmieliła się pójść do UP i nagadać takich bzdur na nich, po czym sytuacja się pogorszyła nawet urlopu jej nie chcieli dać. Zaczęli ją oskarżać o kradzież, nigdy przy niej nie robili raportów dnia, jak szefowa stwierdziła to nie jest w jej zakresie obowiązków i mimo iż ta upierała się by raporty robili w jej obecności szefowa stanowczo protestowała.
Na sam koniec gdy już staż jej się kończył koleżanka chciała odebrać zaległy dni wolne ( 2 tygodnie) powiedzieli jej że jej zapłacą za urlop żeby tylko przychodziła bo nie mają zastępstwa, koleżanka sie nie zgodziła to powiedzieli że jak nie przyjdzie to zgłoszą do UP że nie stawiła się w pracy i bd płaciła karę, ta znowu poszła do UP że ją straszą że urlopu nie chcą jej dać, to pani z UP powiedziała jej żeby dla świętego spokoju poszła może jej za to zapłacą (choć już z góry wiedziała że pracodawca nie ma prawa płacić za urlop) koleżanka z ulgą odetchnęła gdy staż jej się skończył, że ma wszystko za sobą już. poszła złożyć sprawozdanie z przebiegu stażu i z ulga wyszła z pośredniaka.
Pi tygodniu dostała decyzje że została pozbawiona statusu osoby bezrobotnej. Poszła więc do UP by uzyskać jakieś wyjaśnienie, okazało się że byłe szefostwo jej powiedziało ze oferowali jej przedłużenie stażu, a ona się nie zgodziła na to i żądają od niej poniesienia konsekwencji za tą odmowę.
koleżanka napisała odwołanie od tej decyzji, ze nie chcieli jej dać urlopu, że panowała tam ciężka atmosfera itp że kilkakrotnie zgłaszała ten fakt w tutejszym UP no i przywrócili jej status osoby bezrobotnej.
koniec końcem okazało się ze mieli oni w UP znajomą, która tak się składa ze jest jedną z kierowniczek UP.