Prawo autorskie, gry i konsole

  • Autor wątku Autor wątku KJN
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

KJN

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
26
Witam, tak sobie czytam już od wczoraj poszczególne tematy i jest parę rzeczy które mnie zastanawiają a nie bardzo znajduje na nie odpowiedzi.

Zaczynając zatem od początku:

1. Nośnik a licencja.

Rozumiem że gra komputerowa jest programem, a zatem kupując grę, wbrew powszechnemu przekonaniu, kupuję nie tyle grę jako taką, co nabywam prawo do jej użytkowania. Zdaje się że podobnie sprawa ma się również z innymi mediami - filmy, muzyka, książki (?). Rozumiem zatem, że nośnik na jakim pierwotnie gra została zakupiona, tak na prawdę nie ma większego znaczenia, co było by nawet całkiem logiczne w dobie postępującej dystrybucji cyfrowej. W którymś z tematów spotkałem się ze stwierdzeniem, iż w razie uszkodzenia oryginalnego nośnika, mam prawo domagać się od producenta udostępnienia mi danej (w tym wypadku) gry, na nośniku, po koszcie wytworzenia takowego. Również logiczne, bo za licencję opłatę już uiściłem, z jakiej racji zatem miałbym to robić raz jeszcze? Moje pytanie w tej kwestii jest zatem o podstawę prawną takiego postępowania. Nie będzie to przecież niezgodność towaru z opisem/rękojmia. Chciałbym tutaj poznać podstawę prawną, ponieważ nie chciałbym w takiej sytuacji zostać odesłanym z kwitkiem, dowiadując się że producent przewiduje jedynie 3 miesięczną gwarancję na nośnik, jak to już w którymś z tematów opisywał jeden z użytkowników. Dodatkowo, zakupiona gra, o ile nie zdecyduje się jej zbyć, jako licencja, jest ważna... no właśnie, przez ile? I co jeżeli w taką grę zachce mi się zagrać po dajmy na to 10-15 latach. Nośnik uszkodzony, producent zasłania się wycofaniem z produkcji. I co jeżeli oryginalny nośnik uległ uszkodzeniu z mojej winy, bo np niechcący na nim usiadłem. Czy tutaj producent, również ma obowiązek zapewnić mi nowy nośnik?

2. Kopia zapasowa.

Rozumiem że zgodnie z prawem, na własny, osobisty i wyłączny użytek, mogę wykonać jedną kopię zapasową takiej gry, która dodatkowo nie będzie używana w tym czasie na drugiej konsoli. Problem w tym że niemal każda konsola dostępna na rynku, bazowo posiada zabezpieczenia, uniemożliwiające uruchomienie takiej kopii, co z kolei wymusza konieczność przerobienia konsoli, w wypadku uszkodzenia oryginalnego nośnika (bądź "na zapas"). Pytanie zatem, czy już sam fakt istnienia takich zabezpieczeń, nie jest przesłanką świadczącą o tym iż należałoby się zastanowić, czy taka konsola w ogóle powinna być do sprzedaży na terenie Polski dopuszczona? Bo co mi kopii, jeżeli w razie potrzeby, de facto nie mogę z niej skorzystać?

3. Przeróbka konsoli

A konkretnie artykuł:

Art. 1181.

1. Kto wytwarza urządzenia lub ich komponenty przeznaczone do niedozwolonego usuwania lub obchodzenia skutecznych technicznych zabezpieczeń przed odtwarzaniem, przegrywaniem lub zwielokrotnianiem utworów lub przedmiotów praw pokrewnych albo dokonuje obrotu takimi urządzeniami lub ich komponentami,
albo reklamuje je w celu sprzedaży lub najmu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

2. Kto posiada, przechowuje lub wykorzystuje urządzenia lub ich komponenty, o których mowa w ust. 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Nie bardzo rozumiem jak ma się to do zgodnego przecież z prawem, używania kopii zapasowej, jeżeli dysponuję oryginałem/opłaciłem licencję.
Po pierwsze, w wymienionych artykułach jest przecież mowa o urządzeniach przeznaczonych... Weźmy takie np Playstation Portable, którego przeróbka odbywa się na zasadzie wgrania tzw Custom Firmware, czyli wersji oprogramowania, ówcześnie przez kogoś spreparowanej. Dzięki temu, konsola nie tylko jest w stanie odtwarzać obrazy płyty (zważywszy na nośnik w postaci UMD, nie jest możliwym wykonanie kopii na fizycznym, przeznaczonym dla tej konsoli, nośniku, bo takowy nie znajduje się w normalnej sprzedaży), ale też umożliwia uruchamianie licznych darmowych gier i programów (tzw. hombrew) oraz w znaczącym stopniu poszerza funkcjonalność samej konsoli (lepsze zarządzanie plikami, szerszy dostęp do wbudowanej pamięci konsoli, poszerzenie funkcjonalności przeglądarki internetowej, zrzuty ekranu, odtwarzanie plików txt, pdf i wiele wiele innych). Dość oczywistym jest zatem że taki Custom Firmware, nie może być traktowany jako urządzenie bądź komponent przeznaczone do niedozwolonego (...).
Co więcej, w cytowanym artykule, mowa jest o skutecznych zabezpieczeniach technicznych. A zatem drugie pytanie. Co autor miał na myśli? Co należy rozumieć przez skuteczne zabezpieczenia techniczne? Zabezpieczenia techniczne w ogóle? Chyba nie...? Wówczas o skutecznych nie było by mowy, bo był by to jedynie zbędny przymiotnik, a takowych w prawie się raczej nie stosuje. Co więcej, czy zabezpieczenia które przy użyciu komputera z dostępem do internetu, jest w stanie obejść średnio rozgarnięty (przepraszam za kolokwializm) nastolatek, można uznać za skuteczne? A może takie sprawy jak ta (http://forumprawne.org/prawo-autors...eszukaniu-z-art-118-1-o-prawie-autorskim.html), są tylko efektem nadinterpretacji prawa, a poprzez skuteczne rozumieć należy, takie które nie zostały złamane, tudzież ich łamanie jest wysoce nieopłacalnym z punktu widzenia ekonomicznego?

4. Emulacja, licencja i przeznaczenie programu

Jak w świetle prawa wygląda kwestia emulacji starszych gier, na nowszej platformie? W przypadku emulacji gier z Playstation na Playstation 2, za sprawą sprzętowej wstecznej kompatybilności, nie było z tym problemu. Ale już z grami z Playstation na Playstation Portable, takowy się pojawia. Zarówno oficjalny firmware Sony, jak i wspomniany wyżej Custom Firmware, umożliwiają emulację gier ze starego Playstation. Sęk w tym, że gry te muszą być wcześniej odpowiednio przygotowane, co głównie wynika z kwestii oryginalnego nośnika. Gry takowe, chociaż wciąż jedynie nieliczne z pokaźnej biblioteki, udostępnia za drobną opłatą, Sony. Te same gry, posiadając oczywiście oryginał (chociaż tak na dobrą sprawę wystarczy sam obraz płyty), można (przynajmniej technicznie, bo czy zgodnie z prawem to już nie jest takie oczywiste i tego też dotyczy moje pytanie) za sprawą darmowego, aczkolwiek nie firmowanego przez Sony, oprogramowania, przerobić we własnym zakresie, tak aby działały na Playstation Portable. I tu rodzi się moje kolejne pytanie. Jaki przepis sprawia że, gry z pierwszego Playstation, mogły być uruchamiane na Playstation 2, a już te same gry, nie mogą być uruchamiane na Playstation Portable? Przecież zapisy licencyjne tych leciwych już gier, nie zmieniły się. Warto także nadmienić że przerobienie gry (obrazu płyty), we własnym zakresie przy użyciu któregoś z wspomnianych programów, nie ingeruje w kod gry, bo gdyby ingerowało, nie było by mowy o emulacji a o portowaniu. Cała przeróbka o której tutaj mowa, polega zatem na skopiowaniu całości gry i potraktowaniu jej algorytmem, dzięki któremu w rezultacie otrzymujemy nie zmieniony kod gry, zgodny ze specyfikacją konsoli PSP (bardziej po ludzku, konwersja *.ISO do *.PBP). Ze względu na licencję oprogramowania, również nie ma tutaj takiego zapisu jak w przypadku gier multiplatformowych (ta sama gra wychodząca jednocześnie np na Playstation 2 i Xboxa), gdzie widnieją zapisy

This software is only compatible with the PlayStation 2 computer entertainment system (...)
czy
For use only with Xbox game consoles (...)
W przypadku gier z pierwszego Playstation, na ogół widnieje
This software is only compatible with hardware displaying [i w cudzysłowiu znak graficzny reprezentujący logo marki Playstation] (...)
Mimo to, spotkałem się z opiniami, jakoby taka przeróbka gry, nie była uprawniona. Czy faktycznie? Na jakiej podstawie? Mogę mieć jedną kopię, której w tym wypadku używać będę na PSP, podczas gdy oryginał leży na półce. Sama licencja mówi natomiast "Unauthorised copying, adaptation, rental, lending, re-sale, arcade transmission, public performance, distribution or extraction of this product (...) are prohibited". Prawdę mówiąc nie wiem w ogóle w jakiej kategorii traktować taką licencję, jeżeli przynajmniej 3 (kopiowanie, odsprzedaż, pożyczanie) spośród powyższych 9 ograniczeń są niezgodne z Polskim prawem. A właśnie... skoro już przy licencji jestem, napisałem trochę na wyrost o tym pożyczaniu, chociaż jakby się tak zastanowić to sam nie wiem. Są jakieś paragrafy zabraniające pożyczania? Bo przecież Photoshopa pożyczyć znajomemu nie mogę, a to w rozumieniu prawa, taki sam program jak dajmy na to, najnowszy Far Cry. Albo np. tryb multiplayer. Jakoś nigdzie w licencji nie widziałem zapisu nt. gry w kilka osób, mimo że są gry które umożliwiają grę nawet 16 osób na raz na jednej konsoli. Ale przecież gra jako program komputerowy jest wyłączona z dozwolonego użytku, więc czy aby przypadkiem zapraszając znajomych na wspólną sesję Halo przed konsolą, nie łamię prawa?

Dobra, kończę już. To mój pierwszy post tutaj i obawiam się że jak ktoś to zacznie czytać to mu ręce do samej ziemi opadną i prewencyjnie bana zarobię ;)
Mam nadzieję że ktoś znajdzie chwilę aby przebrnąć przez tą ścianę tekstu i odpowie na moje, zarówno te mniej jak i bardziej pokręcone pytania.

Pozdrawiam, KJN
 
Dyskusja (niewątpliwie ciekawa) na ten temat toczyła się na forum już kilkakrotnie a w niektórych miejscach dalej się tli np. tu: http://forumprawne.org/prawo-autors...eszukaniu-z-art-118-1-o-prawie-autorskim.html.
Nie tak dawno stanąłem przed praktycznym wymiarem tego problemu. Znajoma miała w komputerach biurowych zainstalowanego, wielostanowiskowego Autocada2000. Legalnego, kupionego na fakturę. Swego czasu to była kupa kasy. Komputery zostały wymienione bo sypały się ze starości. Autocad oryginalny był na....dyskietkach. Oczywiście po 9 latach diabli wzięli zapis. Polski przedstawiciel pomimo wielu listów "wypiął się" proponując tylko kupno nowej wersji za kilkanaście tysięcy. Znajoma nie miała czasu by temat wdrażać na drogę sądową.
Niestety pzyznaję ze wstydem, że jak słyszę o wrednych piratach okradających "biedne" firmy software'owe to nie znajduję w sobie właściwego poziomu dezaprobaty w obliczu takich wydarzeń.
 
Ad.1. duplikat nośnika - nie ma uregulowania ustawowego.
Jeśli umowa nie określa czasu trwania licencji uznaje się, że licencja jest bezterminowa.

Ad.2. temat kontrowersyjny, ale nie ma bezwarunkowego dozwolonego użytku, w postaci możliwości wykonania kopii zapasowej bez uprawnień - w stosunku do programów komputerowych wyłączone są Art. 23 oraz 23^1 upaipp, a zamiast tego jest warunkowy Art.75. Kwestia indywidualnej sytuacji.

Posiadanie konsoli, a wykorzystywanie posiadanej gry to dwie różne kwestie, a zwłaszcza, jeśli gra pochodzi od innego producenta.

Ad.3. Usuwanie czy obchodzenie zabezpieczenia to de facto działania nielegalne i nic tego nie zmieni, żadne kuglowanie słowne...

Ad.4. Różne typy konsol stanowiły będą różne pola eksploatacji - więc jeśli licencja zezwala na używaniu na tylko na jednym, konkretnym typie, nie oznacza to w ogólności możliwości używania na innym typie. Ale temat jest szeroki i znowu niejednoznaczny.
Co do zapisów 'is only compatible' czy 'for use only' to oczywiście będzie to zależało również od kontekstu - albo informacja, do jakich typów platform sprzętowych gra jest przeznaczona, albo określenie pola eksploatacji.
"compatible" a "for use only" - zależy od kontekstu.
 
Dziękuje za odpowiedzi, aczkolwiek skłamałbym sromotnie twierdząc że rozwialiście moje wątpliwości ;)

Kwestia duplikatu nośnika (zwłaszcza na tle wypowiedzi xdcc) jest bardzo bolesna. Wychodzi bowiem na to że pomimo iż takowy nam się należy jak przysłowiowemu psu buda, tak na prawdę jesteśmy zdani tylko i wyłącznie na sądową batalię z molochem. Taki olewatyzm ze strony wielkich koncernów boli tym bardziej, że jako konsument jesteśmy dobrzy kiedy wykładamy pieniążki na stół, ale jeżeli już chcemy wyegzekwować to co się nam należy, jesteśmy najzwyczajniej w świecie olewani. W takiej sytuacji, jedynym rozwiązaniem było by chyba zwrócenie się o pomoc do UOKiKu (?).

_chris_, prawdę powiedziawszy zdziwiło mnie trochę Twoje zdecydowane stwierdzenie w sprawie punktu 3. Rozumiem że tak na prawdę w żadnej tego typu sprawie w naszym kraju, jak dotąd nie zapadł wyrok do którego można by się odnieść, ale kuglowanie słowne? Szczerze mówiąc to zawsze wydawało mi się że między innymi (jeżeli nie przede wszystkim), na tym polega praca adwokata. Bo przecież gdyby nie owe kuglowanie słowne i sprawne poruszanie się między przepisami, w świetle obecnego prawa (i zapotrzebowania pewnych instytucji), wszyscy ciągnący z sieci filmy i muzykę, byli by dziś złodziejami.
Tym bardziej że jeżeli wczytać się temat http://forumprawne.org/prawo-autors...zukaniu-z-art-118-1-o-prawie-autorskim-6.html jego autor wyraźnie piszę że sam biegły w sprawie stwierdza że urządzenie (niestety tutaj nie znam się na technikaliach, ale z wcześniejszych postów autora wnioskuję że jego działanie można odnieść do opisywanego przeze mnie powyżej Custom Firmware'u) może słuzyć, nie zaś jest przeznaczone do obchodzenia zabezpieczeń. Być może to zwykła nadinterpretacja z mojej strony ale pogrzebałem trochę dalej (tutejsze forum to na prawdę ciekawa lektura) i dotarłem do tematu http://forumprawne.org/prawo-autors...-legalnosci-jailbreak-uwalnianie-iphonow.html . Piszę o tym gdyż ów JailBreak jest chyba najbliższym odpowiednikiem Custom Firmware'u dla konsoli PSP.
Największym paradoksem w tej kwestii wydaje mi się natomiast fakt że prokuratura, na bazie samej tylko przesłanki o ewentualnej możliwości skutkowania takiego procederu, odpalaniem "pirackich" gier (mówię oczywiście o przerabianiu konsol, nie o JailBreak'u iPhone'a, chociaż i ten może tym skutkować), wnioskuje iż naraża to na straty producenta (tutaj akurat mowa o MS). Czy ktoś tutaj przypadkiem nie wybiega przed peleton? Równie dobrze można by przecież uznać że należało by zamknąć wszystkie gospodynie domowe w naszym kraju, bo ich kuchnie aż roją się od potencjalnie niebezpiecznych narzędzi zbrodni.

Ad. 4 - tutaj wychodziło by zatem na to że moje wątpliwości nie zostaną rozwiane tak długo, jak długo taka sprawa nie stanie się przedmiotem postępowania prawnego. A że jest to problem dość marginalny, obawiam się że nie prędko to nastąpi. Szczerze powiedziawszy męczą mnie takie niejasności i niedopowiedzenia w naszym prawie.
A jak wygląda sprawa pożyczania gier i multiplayera? Pisałem to co prawda z lekkim przymrużeniem oka, ale w zasadzie (o ile czegoś nie przeoczyłem) wychodzi na to że takowe zachowania faktycznie można by podciągnąć pod pewne paragrafy, co samo w sobie wydaje się absurdalne.
 
KJN napisał:
_chris_, prawdę powiedziawszy zdziwiło mnie trochę Twoje zdecydowane stwierdzenie w sprawie punktu 3. .
Ja też się nie zgadzam z ultymatywnym stanowiskiem chris'a w tej kwestii :)
 
W kwestii punktu 3, dotarłem jeszcze do tematu http://forumprawne.org/prawo-autorskie/61653-legalne-czy-nie-2.html w którym to pada bardzo ciekawe stwierdzenie

Rubisz napisał:
To ja znowu przelicytuję. Chris akurat zgadzam się tutaj z Ripperem, art. 118 prim nie dotyczy programów komputerowych, bo nie są one ani urządzeniami ani ich komponentami. Urządzeniem jest mechanizm, przyrząd czy też zespół technicznych części składowych, który w tym przypadku umożliwia nieskrępowane korzystanie z zabezpieczonych utworów lub przedmiotów praw pokrewnych. Komponent natomiast należy rozumieć jako element tego urządzenia, który również do takiego działania może być przeznaczony. Art.118.1 dotyczy więc jedynie przedmiotów, które mogłyby służyć do nielegalnych działań. Takie rozumienie komponentu jest przyjmowane w literaturze przedmiotu Chris. Przykładowo Z. Ćwiąkalski w J. Barta i in. Komentarz do ustawy... Kraków 2007, s. 861.

Z powyższego wynikało by zatem że o ile w przypadku przeróbki hardware'owej konsoli, można by to podciągnąć pod art. 1181, o tyle w przypadku przeróbki software'owej, nie widzę tutaj punktu zaczepienia. W związku z tym, kwestię opisywanego w pierwszym poście Custom Firmware'u (jako rzekomej przeróbki) w ogóle bym wyłączył. Oprogramowanie nie jest bowiem urządzeniem, ani komponentem. Urządzeniem w tym wypadku byłby jedynie komputer PC.
Gorzej w przypadku modyfikowania/wgrywania innego biosu do napędu takiego np xboxa360 (bo o ile dobrze rozumiem, technicznie o to właśnie chodzi). Sam bios (jako program) oczywiście nie może być podciągnięty pod art 1181, ale wciąż pozostaje kwestia owego urządzenia które na wgranie go pozwala. Czyli wracam do punktu wyjścia - przeznaczenie, skuteczne zabezpieczenia techniczne.

No i jak z tym multiplayerem, bo bardzo mnie to zainteresowało. O tym że gier (oryginalnych oczywiście) w majestacie prawa pożyczać np kolegom nie można, już wiem, ale właśnie zastanawia mnie sprawa gry wieloosobowej na jednej konsoli. W zapisach licencyjnych nic na ten temat nie widziałem, a samo oznaczenie na opakowaniu mówiące że gra obsługuje tryb multi dla dajmy na to 4 osób, to chyba wciąż za mało ażeby uznać to za zapis licencyjny. I czy kupując grę z założeniem że będzie ona dla dziecka, przypadkiem znowu nie łamiemy jakiegoś prawa? Wiem że z codziennego punktu widzenia są to kwestie absurdalne, ale czyż nie tak właśnie stanowi prawo?
 
KJN napisał:
Bo przecież gdyby nie owe kuglowanie słowne i sprawne poruszanie się między przepisami, w świetle obecnego prawa (i zapotrzebowania pewnych instytucji), wszyscy ciągnący z sieci filmy i muzykę, byli by dziś złodziejami.
he, he i kto tu jest jastrzębiem... ale chyba na szczęście nie jest aż tak źle ;)

co do softu - jest on przecież w chwili obecnej nieodzownym składnikiem każdego urządzenia, a w szczególności czegoś takiego jak pecet - kwestią jest jedynie poziom użycia: firmware chipsetu, BIOS, system operacyjny czy oprogramowanie użytkowe. I wszytko ono razem z hardware'm stanowi w razie czego urządzenie... a jeśli ktoś twierdzi, że urządzenie to tylko hardware, to byłoby to może jeszcze prawdą gdzieś w początkach XX wieku... A tak na marginesie, to już na samym początku XIX w. Joseph Jacquard opracował krosna tkackie pracujące na bazie czegoś, co było protoplastą programowania... :D
 
Moim zdaniem oprogramowania nie można wliczać w urządzenie bo to jest coś co "wydaje" komendy komponentom urządzenia i otrzymuje dane z nich, przetwarza i powstaje jakaś wartość wynikowa, a urządzenie jest to maszyna która jest przez coś sterowana lub kontrolowana. I jeśli jest zapis że nie można modyfikować urządzenia to znaczy wymieniać wentylatorów czy czegoś podobnego, bo tego nie przewidział producent i nie jest przez niego takie coś uznawane czyli może to spowodować zniszczenie urządzenia.
Jakbyśmy wliczyli oprogramowanie w urządzenie to przyjmijmy że jest jakaś luka w kodzie, podczas użytkowania powstał jakiś błąd który spowodował zmianę w dalszym kodzie czyli co modyfikowaliśmy urządzenie? bez sensu dlatego podkreślam ze nie można wliczać oprogramowania w skład urządzenia :)
 
_chris_ napisał:
co do softu - jest on przecież w chwili obecnej nieodzownym składnikiem
To prawda ale w wielu przypadkach ten soft nie jest nierozerwalnie związany z urządzeniem. Są modyfikowane czy wręcz pisane od nowa: biosy płyt głównych, nagrywarek, samochodowych komputerów wtysku paliwa itd. - nawet gdy producent tego nie przewidywał.
 
Powrót
Góra