parę tysięcy dla lekarza w Polsce ? człowieku, już dawno byś tu nikogo nie widział gdyby tak zarabiali. Kilka tysięcy to dostaje lekarz ZACZYNAJĄCY specjalizację w szpitalu czyli rok po studiach. Jeśli jest rezydentem - płaci mu państwo co w ogóle daje rewelacyjne szanse bo szpital chętnie weźmie darmowego pracownika. Po skończeniu specki zarabia się bez kłopotu od 10 - 15 000 wzwyż, zależnie od potrzeb, chęci wysiadywania w szpitalu i zrobionej specjalizacji.
Znajomości na specjalizacje ? kto ci takich bredni naopowiadał ? popytaj lepiej tych co naprawdę studiowali medycynę jeśli w rodzinie nikogo takiego nie masz. Zdaje się LEP - test państwowy, jak nasz wstępny na aplikację, od jego wyników zależy czy dostaniesz się na wymarzoną speckę czy (jeśli wypadasz słabo) musisz brać co zostało - ale gdzie tu znajomości ? albo jesteś dobry i łapiesz się na co chcesz albo jesteś słaby i czekasz dalej. Narzekać na znajomości akurat przy naborze na specki mogą kompletni nieudacznicy którym wstyd powiedzieć że sami zawalili.
LEP daje ci po prostu ograniczone uprawnienia zawodowe, przy czym wielu wtedy odpada, a egzaminy sa chyba co pol roku i w tym czasie nie moga robic nic zwiazanego z zawodem. po skonczeniu specki faktycznie zarabia sie duzo, ale to jest w wieku 30 lat, wczesniej lekarze wcale nie maja rozowo. nie wierzysz to sobie poczytaj forum mlodych lekarzy/medycyny i zobaczysz ze mnostwo rzeczy pokrywa sie z narzekaniami tutejszych.
ale ja tu pisalem o absolwencie medycyny, kims kto dopiero co skonczyl studia. tam sytuacja jest bardzo zla, bo trzeba tyrac mase godzin za 3-3.5 tys na pogotowiach na kilku etatach (tylko ze tutaj tyranie oznacza np 70h w tygodniu lub ciagi 50h na nogach z rzedu) lub miec ~2 tys na praktykach "panstwowych". nic dziwnego - na dobra sprawe lekarz tuz po studiach niewiele potrafi, totez nic dziwnego ze nie ma kokosow. dopiero gdy sie czegos konkretnego nauczy w trakcie specjalizacji, mozna mowic o grubych pieniadzach o ktorych wspominales. nie widzialem na tym forum prawnikow z 7 letnim doswiadczeniem narzekajacych na niskie zarobki.
natomiast tuz po studiach po obu kierunkach nierealne jest ustatkowanie sie zupelnie samemu. a co do specjalizacji to ktos cie jeszcze musi na nia przyjac. na niektorych sekcjach (np neurochirurgia) ilosc miejsc to cos w stylu 4-5 rocznie z tego co pamietam. LEP a przyjecie na specke to dwie odrebne sprawy i pokazuja, ze naprawde nie wiesz o czym mowisz. zreszta co ja ci bede pisal - popytaj sie na forum medycyny, albo najlepiej wyglos swoje madre poglady to zobaczysz jakie dostaniesz odpowiedzi. specka bez znajomosci ? zapomnij.
a twoje wiadomosci co do informatykow to juz w ogole sa smiesznie niedokladne. w przeciwienstwie do ciebie doskonale orientuje sie gdzie ida ludzie. 3% wszystkich studentow dzisiaj konczy informatyke (np 26% ekonomie i jej pochodne). jesli chodzi o zarobki to wystarczy zobaczyc srednie z poszczegolnych branz, ktore sa ogolnodostepne. informatyk zarabiajacy ponizej 4000 to abstrakcja, wlaczam w to ludzi bedacych tuz po studiach. moi znajomi wszyscy szli na prawo, ekonomie, filologie, stosunki miedzynarodowe, budownictwo (niedosc ze strasznie trudno to po euro koniunktura spadnie), ochrone srodowiska, ratownictwo medyczne, medycyne, architekture, ale mam tylko 2 rowiesnikow, ktorzy wlasnie poszli studiowac infe. to byloby moze ... 0.5% z badanej grupy ... informatyka jest tak popularna, ze zeby sie dostac na informatyke na UJ wystarczy zalosne 42% z matury, nie mowiac o tym ze nawet mozna sie dostac zdawajac geografie i angielski. informatyka analityczna na UJ byla w tym roku tak oblegana ze zrobiono 4 nabory, ostatni w polowie wrzesnia. pamietajmy ze sa to kierunki zamawiane, gdzie stypendia wynosza po 1000 zl... to wszystko sa fakty i mozna je sobie sprawdzic na internecie.
dlaczego ludzie NIE IDA (bo to ze ida jest wierutnym klamstwem/elementarnym brakiem wiedzy) na informatyke ? bo nie zdaja sobie sprawe z jej perspektyw. nie wiedza ze jest to jedyny kierunek dajacy umiejetnosci zawodowe. nie wiedza ze na studiach z powodzeniem mozna pracowac. nie wiedza ze nie ma bezrobotnych informatykow. nie wiedza ze zatrudnienie czeka na nich doslownie na calym swiecie. nie wiedza ze zarobki informatyka odpowiedzialnego za kluczowe dzialy firm sa wielokroc na poziomie dobrego lekarza. nie wiedza ze jest to kierunek na tyle nowy i rozwijajacy sie, ze znajomosci nie odgrywaja wiekszej roli.
poza tym, z jakiegos powodu ludzie kojarza informatyke ze szkoly ze smiesznym nauczaniem na wordzie i excellu, to ich bardzo zraza. edukacja informatyki na poziomie szkoly sredniej stoi z kolei na mizernym poziomie, bo nikt majacy wyksztalcenie informatyczne nie uczy w szkole, tylko zarabia po kilka-kilkanascie tysiecy siedzac sobie w pracy kilka godzin dziennie, juz nie mowiac o tym ze sobie czesto graja w Call of Duty czy inne strzelanki podczas pracy. sam z nimi gralem nieraz ;]
mizerna edukacja na poziomie srednim, bardzo slaba swiadomosc spoleczenstwa dla ktorego najlepszymi kierunkami sa medycyna i prawo, malo studentow majacych zainteresowania informatyczne - oto glowne powody dla ktorych tak malo osob konczy ten kierunek.
a twoje dane aplikoko sa po prostu ewidentnie falszywe - 5-6 tys to mozna zarobic majac 2 lata doswiadczenia i dobra specjalizacje (tzn ze umiesz robic jakies bardziej zaawansowane rzeczy, a nie te podstawowe - dla chcacego nic trudnego).
zreszta latwo zweryfikowac jaki trudny jest rynek IT - kazdy z was moze sobie wpisac "praca IT" na jakims serwisie. nie mowiac juz nawet o tym, ze mozna bez problemu odnalezc sie na zachodzie, majac zarobki na poziomie tamtejszych informatykow... czyli wiadomo jak to wychodzi w przeliczeniu na zlotowki.
ilosc studentow informatyki, ich zarobki w branzy, dostepnosc pracy, kwalifikacje wymagane przez pracodawcow, popyt na absolwentow - takie rzeczy mozesz sobie z latwoscia sprawdzic i zapewniam cie, ze to co mowisz jest bardzo dalekie od prawdy.
podsumowanie:
nie kierunki techniczne zapewniaja kokosy, nie medycyna gdzie do 30-stki sie jest nikim i pracuje sie milion godzin w spartanskich warunkach, a to informatyka daje okno na przyszlosc. pracy uczymy sie na studiach, zatrudnienie jest na calym swiecie, studiujac mozna juz zarabiac na rodzine, godziny sa przyjemne, "urzednicze" wrecz moznaby powiedziec. medycyna moze i dla prawnikow wydaje sie eldorado, ale wystarczy wejsc na forum medycyny a oni te same steoretypowe myslenie stosuja wobec prawnikow. i kazdy narzeka ze ma najgorzej - tego nie przyjma na aplikacje, tego na specke, ten musi czekac na LEP kilka miesiecy podczas ktorych ma zerowe pole manewru jesli chodzi o wykonywanie zawodu, tamten znowu jeczy ze mu patron zadaje mnostwo roboty za grosze, pozniej obaj narzekaja ze nie mozna zalozyc rodziny od razu po studiach i na nia samodzielnie i bezproblemowo zarabiac. taka juz jest rzeczywistosc - nigdzie nie ma latwo, jak chcesz duzo zarabiac to najpierw przez lata kujesz do egzaminow, pozniej przez lata zdobywasz doswiadczenie zawodowe, a pozniej robisz kokosy i opowiadaja o tobie znajomi swoim dzieciom, ktorzy rowniez maja marzenie zostac adwokatem i lekarzem. jesli chcesz bezproblemowo miec wysokie zarobki, a jednoczesnie nie narobic sie 10 lat studiow, praktyk i specjalizacji, to idz na informatyke - mozna zaczac sie uczyc w liceum na wlasna reke, znam ludzi ktorzy w srodku studiow zarabiaja po kilka tysiecy. ale juz prestiz nie ten sam i nikt nie powie... ooooo a ten to jest informatykiem, ale szycha. wiec mozesz zostac adwokatem bedac na trudnym rynku i dlugo zarabiac grosze czy zostac lekarzem ktory ma bardzo trudna robote i jesli sie tego nie lubi to odpada sie psychicznie i wtedy prestiz bedzie, a z czasem przyjda rowniez zarobki.