PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Zwłaszcza w starzejącym się społeczeństwie bardziej potrzeba będzie lekarza niż informatyka, nie mówiąc o prawniku.

Idąc takim tokiem rozumowania najlepiej zostać grabarzem. W końcu ludzie zawsze będą umierali, a trumny sprzedać trzeba. :D

Poważnie rzecz biorąc to masz trochę racji, ale od postępu technologicznego nie uciekniesz, a prawo będzie musiało nadążyć za postępem nawet w Polsce. Świat przyspiesza.

A tacy informatycy to spokojnie znajdą robotę, jeśli są dobrzy, chociażby przy tworzeniu gier komputerowych. O informatyków to ja bym się nie martwił, raczej o to, że prawników będzie za dużo. ;)
 
Klingon napisał:
Idąc takim tokiem rozumowania najlepiej zostać grabarzem. W końcu ludzie zawsze będą umierali, a trumny sprzedać trzeba. :D
niezła myśl, ale ja jednak pisałem o perspektywach dla ludzi po studiach :) a tutaj zdecydowanie medschool na czele :)

Klingon napisał:
Poważnie rzecz biorąc to masz trochę racji, ale od postępu technologicznego nie uciekniesz, a prawo będzie musiało nadążyć za postępem nawet w Polsce. Świat przyspiesza.
świat przyspiesza ale co tu za zajęcie w związku z tym dla prawników ? dla garstki na pewno ale dla tych mas ?
Klingon napisał:
A tacy informatycy to spokojnie znajdą robotę, jeśli są dobrzy, chociażby przy tworzeniu gier komputerowych. O informatyków to ja bym się nie martwił, raczej o to, że prawników będzie za dużo. ;)

toteż wyraźnie napisałem, że informatycy mają się nieźle, od prawników dzieli ich przepaść na plus. Choć znowu - ilu informatyków nada się do tworzenia gier i ilu będzie do tego potrzebnych ? nie aż tak dużo jak się zdaje.
 
Coś mi się wydaje że ten liczny rocznik który zdał niedawno egzaminy adwokackie i radcowskie , zasili w znacznym stopniu szeregi bezrobotnych.
 
Czy pracodawcy patrzą na oceny w indeksie i średnią ze studiów? ;) Lepiej skupić się na nauce, czy można odpuścić pewne nieprzydatne, śmieciowe przedmioty (nieprawne)?
 
stachanow napisał:
Czy pracodawcy patrzą na oceny w indeksie i średnią ze studiów? ;) Lepiej skupić się na nauce, czy można odpuścić pewne nieprzydatne, śmieciowe przedmioty (nieprawne)?

bardzo rzadko oglądają, mnie nikt indeksu nie oglądał, wierzyli raczej na słowo co do tego co napisałem w dokumentach aplikacyjnych. A weryfikację przeprowadzali własną - rozmowa, testy językowe, jakieś kazusy itd.
Jeśli mowa o radach - nie koncentruj się w ogóle na przedmiotach i ocenach. Klucz do jakiegokolwiek sukcesu jest jeden: doświadczenie. Czyli załapać się gdziekolwiek już na studiach i próbować się utrzymać, coś robić, pracować tak żeby kończąc studia mieć już ten rok - dwa lata doświadczenia. Inaczej to w zasadzie kaplica.
Choć to łatwo napisać pracuj, gdy rynek w ogóle nikogo prawie już nie przyjmuje. Oczywiście innym kluczem są mocne znajomości, ale zakładam, że skoro ktoś pyta na forum jak się ustawiać to żadnych znajomości nie ma i musi liczyć na siebie...

Pipino napisał:
Coś mi się wydaje że ten liczny rocznik który zdał niedawno egzaminy adwokackie i radcowskie , zasili w znacznym stopniu szeregi bezrobotnych.
bezrobotnych to może nie, ale widząc po starszych kolegach nie wygląda to za wesoło. Większość została po prostu tam gdzie do tej pory była, z tą samą lub nieznacznie większą pensją, dalej w zasadzie jako asystenci radców/adwokatów. Znam też kilka przypadków, gdzie po zdanym egzaminie w ogóle rozstano się z człowiekiem i został na lodzie....A otwierać w tych czasach coś własnego to już w ogóle heroizm, jak się komuś powiedzie to od razu dozgonny szacunek (i zazdrość :)) bliźnich -młodych mecenasów ;)
 
Ostatnia edycja:
aplikoko napisał:
bezrobotnych to może nie, ale widząc po starszych kolegach nie wygląda to za wesoło. Większość została po prostu tam gdzie do tej pory była, z tą samą lub nieznacznie większą pensją, dalej w zasadzie jako asystenci radców/adwokatów. Znam też kilka przypadków, gdzie po zdanym egzaminie w ogóle rozstano się z człowiekiem i został na lodzie....A otwierać w tych czasach coś własnego to już w ogóle heroizm, jak się komuś powiedzie to od razu dozgonny szacunek (i zazdrość :)) bliźnich -młodych mecenasów ;)

A to ciekawe. Wszyscy moi znajomi (no zdecydowana większość) po wpisie na listę, awansowała, więcej zarabia, otwiera kancelarię, itp.

Patrzę na siebie i mogę śmiało powiedzieć - jest bardzo dobrze, a perspektywy jeszcze lepsze ..... (choć faktem jest, że jestem w zawodzie już prawie 10 lat).
 
parę tysięcy dla lekarza w Polsce ? człowieku, już dawno byś tu nikogo nie widział gdyby tak zarabiali. Kilka tysięcy to dostaje lekarz ZACZYNAJĄCY specjalizację w szpitalu czyli rok po studiach. Jeśli jest rezydentem - płaci mu państwo co w ogóle daje rewelacyjne szanse bo szpital chętnie weźmie darmowego pracownika. Po skończeniu specki zarabia się bez kłopotu od 10 - 15 000 wzwyż, zależnie od potrzeb, chęci wysiadywania w szpitalu i zrobionej specjalizacji.
Znajomości na specjalizacje ? kto ci takich bredni naopowiadał ? popytaj lepiej tych co naprawdę studiowali medycynę jeśli w rodzinie nikogo takiego nie masz. Zdaje się LEP - test państwowy, jak nasz wstępny na aplikację, od jego wyników zależy czy dostaniesz się na wymarzoną speckę czy (jeśli wypadasz słabo) musisz brać co zostało - ale gdzie tu znajomości ? albo jesteś dobry i łapiesz się na co chcesz albo jesteś słaby i czekasz dalej. Narzekać na znajomości akurat przy naborze na specki mogą kompletni nieudacznicy którym wstyd powiedzieć że sami zawalili.

LEP daje ci po prostu ograniczone uprawnienia zawodowe, przy czym wielu wtedy odpada, a egzaminy sa chyba co pol roku i w tym czasie nie moga robic nic zwiazanego z zawodem. po skonczeniu specki faktycznie zarabia sie duzo, ale to jest w wieku 30 lat, wczesniej lekarze wcale nie maja rozowo. nie wierzysz to sobie poczytaj forum mlodych lekarzy/medycyny i zobaczysz ze mnostwo rzeczy pokrywa sie z narzekaniami tutejszych.

ale ja tu pisalem o absolwencie medycyny, kims kto dopiero co skonczyl studia. tam sytuacja jest bardzo zla, bo trzeba tyrac mase godzin za 3-3.5 tys na pogotowiach na kilku etatach (tylko ze tutaj tyranie oznacza np 70h w tygodniu lub ciagi 50h na nogach z rzedu) lub miec ~2 tys na praktykach "panstwowych". nic dziwnego - na dobra sprawe lekarz tuz po studiach niewiele potrafi, totez nic dziwnego ze nie ma kokosow. dopiero gdy sie czegos konkretnego nauczy w trakcie specjalizacji, mozna mowic o grubych pieniadzach o ktorych wspominales. nie widzialem na tym forum prawnikow z 7 letnim doswiadczeniem narzekajacych na niskie zarobki.

natomiast tuz po studiach po obu kierunkach nierealne jest ustatkowanie sie zupelnie samemu. a co do specjalizacji to ktos cie jeszcze musi na nia przyjac. na niektorych sekcjach (np neurochirurgia) ilosc miejsc to cos w stylu 4-5 rocznie z tego co pamietam. LEP a przyjecie na specke to dwie odrebne sprawy i pokazuja, ze naprawde nie wiesz o czym mowisz. zreszta co ja ci bede pisal - popytaj sie na forum medycyny, albo najlepiej wyglos swoje madre poglady to zobaczysz jakie dostaniesz odpowiedzi. specka bez znajomosci ? zapomnij.

a twoje wiadomosci co do informatykow to juz w ogole sa smiesznie niedokladne. w przeciwienstwie do ciebie doskonale orientuje sie gdzie ida ludzie. 3% wszystkich studentow dzisiaj konczy informatyke (np 26% ekonomie i jej pochodne). jesli chodzi o zarobki to wystarczy zobaczyc srednie z poszczegolnych branz, ktore sa ogolnodostepne. informatyk zarabiajacy ponizej 4000 to abstrakcja, wlaczam w to ludzi bedacych tuz po studiach. moi znajomi wszyscy szli na prawo, ekonomie, filologie, stosunki miedzynarodowe, budownictwo (niedosc ze strasznie trudno to po euro koniunktura spadnie), ochrone srodowiska, ratownictwo medyczne, medycyne, architekture, ale mam tylko 2 rowiesnikow, ktorzy wlasnie poszli studiowac infe. to byloby moze ... 0.5% z badanej grupy ... informatyka jest tak popularna, ze zeby sie dostac na informatyke na UJ wystarczy zalosne 42% z matury, nie mowiac o tym ze nawet mozna sie dostac zdawajac geografie i angielski. informatyka analityczna na UJ byla w tym roku tak oblegana ze zrobiono 4 nabory, ostatni w polowie wrzesnia. pamietajmy ze sa to kierunki zamawiane, gdzie stypendia wynosza po 1000 zl... to wszystko sa fakty i mozna je sobie sprawdzic na internecie.

dlaczego ludzie NIE IDA (bo to ze ida jest wierutnym klamstwem/elementarnym brakiem wiedzy) na informatyke ? bo nie zdaja sobie sprawe z jej perspektyw. nie wiedza ze jest to jedyny kierunek dajacy umiejetnosci zawodowe. nie wiedza ze na studiach z powodzeniem mozna pracowac. nie wiedza ze nie ma bezrobotnych informatykow. nie wiedza ze zatrudnienie czeka na nich doslownie na calym swiecie. nie wiedza ze zarobki informatyka odpowiedzialnego za kluczowe dzialy firm sa wielokroc na poziomie dobrego lekarza. nie wiedza ze jest to kierunek na tyle nowy i rozwijajacy sie, ze znajomosci nie odgrywaja wiekszej roli.

poza tym, z jakiegos powodu ludzie kojarza informatyke ze szkoly ze smiesznym nauczaniem na wordzie i excellu, to ich bardzo zraza. edukacja informatyki na poziomie szkoly sredniej stoi z kolei na mizernym poziomie, bo nikt majacy wyksztalcenie informatyczne nie uczy w szkole, tylko zarabia po kilka-kilkanascie tysiecy siedzac sobie w pracy kilka godzin dziennie, juz nie mowiac o tym ze sobie czesto graja w Call of Duty czy inne strzelanki podczas pracy. sam z nimi gralem nieraz ;]

mizerna edukacja na poziomie srednim, bardzo slaba swiadomosc spoleczenstwa dla ktorego najlepszymi kierunkami sa medycyna i prawo, malo studentow majacych zainteresowania informatyczne - oto glowne powody dla ktorych tak malo osob konczy ten kierunek.

a twoje dane aplikoko sa po prostu ewidentnie falszywe - 5-6 tys to mozna zarobic majac 2 lata doswiadczenia i dobra specjalizacje (tzn ze umiesz robic jakies bardziej zaawansowane rzeczy, a nie te podstawowe - dla chcacego nic trudnego).

zreszta latwo zweryfikowac jaki trudny jest rynek IT - kazdy z was moze sobie wpisac "praca IT" na jakims serwisie. nie mowiac juz nawet o tym, ze mozna bez problemu odnalezc sie na zachodzie, majac zarobki na poziomie tamtejszych informatykow... czyli wiadomo jak to wychodzi w przeliczeniu na zlotowki.

ilosc studentow informatyki, ich zarobki w branzy, dostepnosc pracy, kwalifikacje wymagane przez pracodawcow, popyt na absolwentow - takie rzeczy mozesz sobie z latwoscia sprawdzic i zapewniam cie, ze to co mowisz jest bardzo dalekie od prawdy.

podsumowanie:
nie kierunki techniczne zapewniaja kokosy, nie medycyna gdzie do 30-stki sie jest nikim i pracuje sie milion godzin w spartanskich warunkach, a to informatyka daje okno na przyszlosc. pracy uczymy sie na studiach, zatrudnienie jest na calym swiecie, studiujac mozna juz zarabiac na rodzine, godziny sa przyjemne, "urzednicze" wrecz moznaby powiedziec. medycyna moze i dla prawnikow wydaje sie eldorado, ale wystarczy wejsc na forum medycyny a oni te same steoretypowe myslenie stosuja wobec prawnikow. i kazdy narzeka ze ma najgorzej - tego nie przyjma na aplikacje, tego na specke, ten musi czekac na LEP kilka miesiecy podczas ktorych ma zerowe pole manewru jesli chodzi o wykonywanie zawodu, tamten znowu jeczy ze mu patron zadaje mnostwo roboty za grosze, pozniej obaj narzekaja ze nie mozna zalozyc rodziny od razu po studiach i na nia samodzielnie i bezproblemowo zarabiac. taka juz jest rzeczywistosc - nigdzie nie ma latwo, jak chcesz duzo zarabiac to najpierw przez lata kujesz do egzaminow, pozniej przez lata zdobywasz doswiadczenie zawodowe, a pozniej robisz kokosy i opowiadaja o tobie znajomi swoim dzieciom, ktorzy rowniez maja marzenie zostac adwokatem i lekarzem. jesli chcesz bezproblemowo miec wysokie zarobki, a jednoczesnie nie narobic sie 10 lat studiow, praktyk i specjalizacji, to idz na informatyke - mozna zaczac sie uczyc w liceum na wlasna reke, znam ludzi ktorzy w srodku studiow zarabiaja po kilka tysiecy. ale juz prestiz nie ten sam i nikt nie powie... ooooo a ten to jest informatykiem, ale szycha. wiec mozesz zostac adwokatem bedac na trudnym rynku i dlugo zarabiac grosze czy zostac lekarzem ktory ma bardzo trudna robote i jesli sie tego nie lubi to odpada sie psychicznie i wtedy prestiz bedzie, a z czasem przyjda rowniez zarobki.
 
Ostatnia edycja:
Dajcie spokój. Skoro tak pali się wam do medycyny i informatyki to tam startujcie. Droga wolna, a przebranżowić można się zawsze. Tutaj jest forum prawa- i wcale nie mam zamiaru nikogo uciszać, od tego jest kto inny, tylko wrócić do hmm... dość specyficznego tematu.
 
Dostałem ostatni kilka cv i listów motywacyjnych od osób które zdały egzamin na aplikacje adwokacką.
Poprosiłem kandydatów na aplikantów o udzielenie bliższych informacji odnośnie:
gotowości poddania się weryfikacji posiadanej wiedzy z zakresu kc, kpc, kro, ukwih, ksh oraz znajomość jęz. angielskiego.

Zapytałem także o oczekiwania finansowe.

Odpowiedzi na te zapytania nie otrzymałem.
Czy moje wymagania są za duże ( jak śmiem egzaminować już przeegzaminowanych ), czy też poziom zdających egzamin tak żałosny, że boja się kompromitacji, a może szukają mniej wymagającego patrona ?
 
Hanys_1964 napisał:
Tak się składa, że raz w tygodniu gram w piłkę z pracownikami jednego sądu rejonowego i według ich opinii to praca referendarza jest najmniej atrakcyjna.

Zatem ciekawe, dlaczego wielu asystentów po apl. sądowej porzuca etaty asystenckie, aby zostać referendarzami, natomiast wypadków przechodzenia z refa na asa w ogóle nie ma? Interesujące ;)
Czy trudno o awans na sędziego - tak, trudno, ale zarazem chyba najłatwiej w porównaniu do innych grup zawodowych ubiegających się o wakaty sędziowskie. Wg danych za ubiegły rok, najliczniejszą grupę wśród powołanych na stanowisko sędziego sądu rejonowego stanowili właśnie referendarze sądowi (następni w kolejności wg liczby powołań byli asystenci).
Byłem przez parę lat asem, dziś jestem refem i powiem tylko tyle, że ani przez chwilę nie żałuję zmiany.
Wynagrodzenie ponad 4000 netto, rosnące automatycznie wraz ze wzrostem średniego miesięcznego wynagrodzenia, samodzielne stanowisko, godziny pracy 7:30-15:30 (czyli brak "siedzenia wieczorami", czy pracy w weekendy) no i stabilność zawodowa - możliwość rozwiązania stosunku zatrudnienia tylko w przypadkach określonych w ustawie.
Dla wielu tutaj to wszystko to pewnie mało, ja nie narzekam ;)
 
Z ciekawości, skusiłbyś się teraz na etat sędziowski czy bardziej cenisz sobie spokój? Wiem, że niektórzy, będąc ref-ami, celowo sobie odpuszczają. Innymi słowy, czy trochę wyższe wynagrodzenie i bardziej, że się tak wyrażę, przebojowa praca są dla Ciebie warte więcej od świętego spokoju?
 
@ loyd30
Loyd30 ale mam rozumieć że już od 10 lat wykonujesz zawód radcy prawnego tak ?
A ci twoi znajomi to też sprzed 10 lat są i 10 lat temu robili taką karierę ?
 
Bycie referendarzem wydaje się coraz lepsze. Finansowo jak dla mnie bomba, perspektywa zostania sędzią i stabilność, można poświęcić się rodzinie i pasjom.

Jak to wygląda, referendarzem zostają ludzie, którzy nie dostali nominacji sędziowskiej? Jak wygląda rywalizacja o to stanowisko? Czy trzeba mieć bardzo dobrą ocenę z egzaminu?

Nie jestem typem osoby, która nadaje się do pracy w trybie, jaki podobno panuje w Big4. Nie nastawiam się, tylko badam możliwe opcje :)
 
-Referendarzem zostaje się np. po aplikacji referendarskiej (w teorii i z tytułu)
-Konkurencja? Ogromna. Jakby nie było, to sporo refów to sędziowie, ze zdanym bardzo dobrze egzaminem sędziowskim- tak, oni też mają prawo być refem, choć procedurę konkursową muszą przejść jak każdy inny.

Ogłoszenie o konkursie na referendarza sądowego - dla przykładu :)
 
Dziękuję Mittawitu, jesteś bardzo pomocny. :)

A co z ludźmi, którzy słabo zdają egzamin sędziowski? Mogą wylądować na bezrobociu?
 
Pipino napisał:
@ loyd30
Loyd30 ale mam rozumieć że już od 10 lat wykonujesz zawód radcy prawnego tak ?
A ci twoi znajomi to też sprzed 10 lat są i 10 lat temu robili taką karierę ?

Radcą jestem od tego roku. Od 10 lat (od 2 roku studiów) pracuję jako prawnik (w kancelariach, dziale prawnym SA).
 
raz w tygodniu gram w piłkę z pracownikami jednego sądu rejonowego
Kuzyn szwagra żony mojego przyjaciela, raz w miesiącu pije koniak z prezesem sądu rejonowego. Czy to oznacza, że moje wypowiedzi są nieomylne? :-D
 
Janusz M. napisał:
Kuzyn szwagra żony mojego przyjaciela, raz w miesiącu pije koniak z prezesem sądu rejonowego. Czy to oznacza, że moje wypowiedzi są nieomylne? :-D

Nie wiem do czego pijesz, w żadnym miejscu nie napisałem, że jest to jedyny słuszny pogląd. Takie zdanie wyraziły osoby, które pracują w sądownictwie, a więc które bezpośrednio w tym siedzą i mają trochę o tym pojęcia.

Smaczny kotlet jest referendarzem i wyraził swoją opinię, którą jak najbardziej szanuję, ponieważ on także osobiście w tym siedzi.

Wydaje mi się, że dużo zależy od tego co kto lubi robić i które stanowisko bardziej mu odpowiada. Natomiast to, że wielu asystentów przechodzi na stanowisko referendarza, podyktowane jest raczej względami finansowymi, niż atrakcyjnością tego stanowiska, tak samo wiele osób ze stanowiska asystenta sędziego odchodzi np. do adwokatury (wystarczy prześledzić kariery prawnicze na stronach niektórych kancelarii).

Jednakże tak jak napisałem wyżej, wiele zależy od tego co kto lubi robić i jakie stanowisko mu odpowiada. Smaczny kotlet lubi swoją pracę i chwała mu za to, jest szczęśliwym zawodowo człowiekiem :).
 
Nie wiem do czego pijesz, w żadnym miejscu nie napisałem, że jest to jedyny słuszny pogląd. Takie zdanie wyraziły osoby, które pracują w sądownictwie, a więc które bezpośrednio w tym siedzą i mają trochę o tym pojęcia.
A czy ja komuś coś zarzucam? Zadałem pytanie jako użytkownik. Bo nie bardzo rozumiem, co do wyrażania opinii ma fakt gry w piłkę z pracownikiem sądu, czy też picie koniaku lub wody sodowej z sędzią. No, co do wody, to niektórym uderza do głowy.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra