próba samobójcza

  • Autor wątku Autor wątku beata99
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie muszą jeżeli nie będą chcieć udzielić informacji, ja mam obecnie podobny problem, bo mój mąz jest na oddziale szpitalnym i mi powiedzieli, że jeżeli chory nie zakominikuje, że informacje na temat jego stanu zdrowia mogą byc przekazywane np. żonie to lekarze, psycholog nie mi nie powie! Powołuja się na ochrone danych osobowych i na tajemnice lekarską. Niestety, nie wiem jak to jest jeżeli osoba jest na silnych psychotropowych lekach.

Warto jednak próbować, ale tylko osobiście rozmawiać z lekarzem prowadzącym na oddziale szpitalnym na którym sie znalazł. Najpierw jednak musisz się dowiedzieć gdzie go umieścili a tych informacji udzieli ci jedynie kierownik dziełu penitencjarnego. On w komputerze ma wszystkie dane na temat twojego męża. Dzwonisz na centrale i prosisz o przekierowanie do kierownika, jemu przedstawiasz sytuację i prosisz o informacje czy możesz sie z nim spotkać i gdzie jest.

Życze dużo cierpliwości aby się dodzwonić i powodzenia. Tylko przez wytrwałość dowiesz się czegoś. Mnie odsyłali około 7 razy do kogoś innego ale sie nie poddałam w końcu udało sie dotrzeć do właściwej osoby.
 
jak moj Misio byl w potulicach to faktycznie podpisal taki swistek ze wszystkie inf na temat jego osoby maja byc mi udostepniane i musieli mi wszystko mowic podawac wszelkie info
 
Beaty mąż jest aresztowany to raczej w AŚ jej info nie udzielą.
Beatko idź do prokuratora i poproś o zgodę na widzenie. Wytłumacz p. prok. jaka jest sytuacja i w tej chwili musisz się zobaczyć z mężem. Myślę że nie powinien teraz robić problemów tym bardziej po tym co się stało. Możesz jeszcze na piśmie złożyć prośbę o widzenie i solidnie uzasadnić.
Próbuj myślę że się uda :ok:
 
ja napewno porozmawialabym tak jak pisaly dziewczyny z prokuratorem , a co do wychowawcy to na as tez nie chca gadac , ale zawsze mozesz isc do dyr aresztu, powiedziec o calej sprawie, zazyczaj pomagaja, probuj.
 
o ile czytanie o samobójstwie i motywach może byc ciekawe dla "szarego" człowieka?! Tak naprawde co to kogo obchodzi w ZK czy AŚ dlaczego osoba targa sie na swoje życie. Chcesz pomocy a dostajesz cios w plecy od psychologa czy SW. Taka jest prawda.
 
byłem "świadkiem" trzech takich przypadków, widziałem ból, smutek, żal w oczach współosadzonych, pamiętam, że terapeuci (pracownicy cywilni) byli niezastąpieni...
To oczywiście moje (może subiektywne) odczucie...
 
No ja mam zgola inne doświadczenia. Nie siedziałam ale mój mąz ma problemy w tym temacie, raczej miał. prosił o pomoc to go zbywano, mówili " zgłoś sie tam gdzie docelowo dotrzesz, masz mały wyrok, nie świruj"! Jak teraz sie zgłosił do lekarza że nie może spać w nocy tylko mysli i mysli (nie dopowiedzial ze o tym co bedzie robil jak wyjdzie). Lekarz go od razu do szpitala i faszeruje prochami z grupy benzdodiazepin. SW zamiast dac zajęcie to sama wykończy człowieka. Słów mi brak. :mad: :mad: :mad: Jak masz problem to siedz cicho i módl się żarliwie o doczekanie do końca kary.
 
ansark napisał:
No ja mam zgola inne doświadczenia. Nie siedziałam ale mój mąz ma problemy w tym temacie, raczej miał. prosił o pomoc to go zbywano, mówili " zgłoś sie tam gdzie docelowo dotrzesz, masz mały wyrok, nie świruj"! Jak teraz sie zgłosił do lekarza że nie może spać w nocy tylko mysli i mysli (nie dopowiedzial ze o tym co bedzie robil jak wyjdzie). Lekarz go od razu do szpitala i faszeruje prochami z grupy benzdodiazepin. SW zamiast dac zajęcie to sama wykończy człowieka. Słów mi brak. :mad: :mad: :mad: Jak masz problem to siedz cicho i módl się żarliwie o doczekanie do końca kary.

Rozumiem Twoją gorycz! Twój przykład (a raczej przeżycia Twojego męża) kolejny raz dowodzą tego (o czym już wielokrotnie było na forum), że takie sytuacje różnie są "rozwiązywane" w poszczególnych zk czy aś na terenie naszego kraju. Szkoda, że w temacie "prób samobójczych" i całej z tym związanej "otoczki", SW nie wypracowala jednolitego postępowania w przypadku osadzonych potrzebujących wyjątkowej pomocy, zainteresowania, podania "bratniej ręki" a nie tylko faszerowania prochami...
 
Byłam u jego wychowawcy rozmawiałam z nim prosiłam by mu przekazał że bardzo go kocham i że boję sie o niego obiecał że mu powie jak myślicie kochani?przekaże mu?:(
 
przekaze napewno jeśli z nim rozmawiałaś bo wie jakie te słowa są waże dla Twojego meżą
 
chiałbym żeby tak było, bo to WAŻNE dla osadzonego! Pomoc (szeroko rozumiana), bratnia dłoń, rozmowa czy wysłuchanie drugiej osoby - to czynniki które (jak sądzę) pomagają przeżyć okres takich czy innych załamań...;)
 
Powrót
Góra