Problem ze sprzedanych autem - PILNE !

  • Autor wątku Autor wątku kargul90
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie, nie uważam. Przecież przekazał uwagi o rdzy.
Uważasz, że jak ktoś chce ode mnie kupić 19letniego trupa to mam przed sprzedażą zrobić na swój koszt szczegółową inspekcję?? Chyba źle Ci się wydaje. Są fachowcy, którzy sprzedają takie usługi. Robią inspekcję auta przed jego kupnem. Tyle że gdyby ta pani skorzystała z inspekcji to .... ta pani nie kupiłaby żadnego auta. Skoro stać ją było tylko na samochód "pełnoletni".
Wskaż zapis prawny mówiący o tym, że przed sprzedażą używanego przedmiotu sprzedający ma zrobić szczegółowe badanie tego przedmiotu.

Kobieta kupiła auto i po kupnie pojechała do mechanika. Zrobiła źle i teraz ma problem. Powinna pojechać przed kupnem.
 
I dlatego...ja w przeciągu ostatnich kilkunastu lat DWA razy zezłomowałem auta. Wizja orania i ciągania mnie za ewentualnie znalezione wady była niewarta tych pieniedzy jakie mogłbym uzyskać ze sprzedaży 20-sto i 22-dwulatka.

A wystarczyło podjechać z panią na szybkie/typowe "badanie techniczne" do stacji kontroli (i odżałować te 150zł) i później wpisać wszystko do umowy.

Generalnie warto żeby w powyższej sytuacji wypowiedział się rzeczoznawca z uprawnieniami.
 
twardoglowy napisał:
A wystarczyło podjechać z panią na szybkie/typowe "badanie techniczne" do stacji kontroli (i odżałować te 150zł) i później wpisać wszystko do umowy.
ALe komu powinno na tym zależeć? Sprzedawcy czy kupującemu? Kupującemu. To pani powinna sprawdzić. A sprzedawca powinien napisać, że przedmiotem sprzedaży jest (Marka, model, numer VIN) zużyty, prawdopodobnie zepsuty, jeżdżący jeszcze dziś o godzinie xyz.

Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie przepisem zakazać sprzedaży i kupca przedmiotów używanych starszych niż 10lat (i to jeszcze w zależności od rodzaju sprzętu).

Ktoś kupuje stary złom. Dlaczego to robi? Przecież wiadomo, że to coś jeśli nawet jeździ to zaraz przestanie. I z tego powodu jest sprzedawne. Naprawdę - i teraz pytam szczerze - ktoś, kto kupuje 19letnie auto oczekuje bezproblemowej jazdy przez następne .... no właśnie. Dni? Miesiące? Lata?
Ja kupiłbym 20letni pojazd tylko po to, by go rozwalić.

twardoglowy napisał:
A wystarczyło podjechać z panią na szybkie/typowe "badanie techniczne" do stacji kontroli (i odżałować te 150zł) i później wpisać wszystko do umowy.
Ba - a jeśli po takiej wizycie za tydzień wyszłoby coś innego to kto winien?
 
@forg: mnie jako sprzedającemu zależałoby na sprawdzeniu w obecności kupującego żeby później takich cyrków właśnie nie było. Ale ja mam inne podejście. Staram się ograniczać w miarę możliwości takie akcje w kazdej dziedzinie życia [tak żeby nikt do mnie nie miał o coś pretensji - bo wiadomo jak bywa - po co mi nachodzenie w domu i zakłócanie mojego świętego spokoju]. Dlatego jak wspomniałem wcześniej dwa auta złomowałem. Sam proces sprzedaży zapewne doprowadziłby mnie do palpitacji serca (wydziwianie, badanie miernikiem, wynajdywanie usterek zeby zbić cenę).

Jak planowalem kupic auto spoza miasta to zawsze byl problem zeby podjechać do mojego mechanika. Bo czas i koszty. Zawsze stawialem sprawe jasno: skoro w ogloszeniu jest stan techniczny bdb i auto nie wymaga wkladu i moj mechanik to potwierdzi to zwracam koszty paliwa i sprawdzenia. Jesli bedzie cos do zrobienia i auto kupię to koszty pol na pol. A jesli auto okaze sie szrotem to koszty sa po stronie sprzedajacego. I zaden nie przyjechal do mojego miasta (nawet jak mial 20km).
 
Powrót
Góra