Problem ze sprzedanym autem

  • Autor wątku Autor wątku fazzi55
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

fazzi55

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2012
Odpowiedzi
9
Witam

Dokładnie dziesięć dni temu sprzedałem swoje auto. Kupiec był z nim na stacji diagnostycznej dekry, gdzie był sprawdzany. Podczas diagnostyki Pan powiedział kupującemu, iż auto było całe malowane na nowo i 2 elementy miało szpachlowane, i że naprawdopodobniej było bite. Klient przyjąl to do wiadomości. Ustalilismy cene, nowy uzytkownik pojechał. Dziś przyjechał do mnie i powiedział że był w serwisie Volvo który mu powiedział że auto było spawane. Kupujący powiedział, że chce zwrot gotówki. Ja nie byłem świadomy, że auto było spawane, ponieważ bez wahania zgodziłem się na badania na stacji diagnostycznej. Dodam że na umowie kupna sprzedaży jest zapis iż stan techniczny pojazdu jest kupującemu znany... I co teraz ?
 
No i co z tego że było spawane? Można spawać 1 cm długości i też będzie spawane...
 
Domyślam się, że chodzi o geometrię, ale ponieważ kupujący sprawdzał samochód przed zakupem, można uznać, że wiedział o wadzie. Moim zdaniem jego roszczenia są niezasadne.

Art. 557. [Zwolnienie od odpowiedzialności] § 1. Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy.

Poczekaj na inne opinie.
 
cedwah napisał:
Przecież był na stacji diagnostycznej
Raczysz żartować? Ja co roku jestem i jakoś nie sprawdzają mi czy samochód jest spawany. Mało tego. Wielu innych elementów nie sprawdzają mimo, że są do tego zobowiązani. Jeśli nie było specjalnego badania w tym kierunku to sama bytność na stacji diagnostycznej nie stanowi o tym, że zostało ono przeprowadzone.
 
Nie wiem. co Ci sprawdzają, ale tu sprawdzili i kupujący został poinformowany

fazzi55 napisał:
Podczas diagnostyki Pan powiedział kupującemu, iż auto było całe malowane na nowo i 2 elementy miało szpachlowane, i że naprawdopodobniej było bite
 
Pozwolę się wtrącić...

kilka miesięcy temu czytałem o samochodzie m-ki B*W które było sprawdzane w ASO B*W i wszystko było o.k. Nawet raport klient otrzymał.

Potem pojechał do swojego mechanika... leciutka rozbiórka auta w celu sprawdzenia rzeczy do wymiany [eksploatacja] i ... okazało się, że był spawany :-(

Też kupiłem całe auto, które po kolizji okazało się zkładakiem z 3 części [połówka i 2 ćwiartki]

--------------------------
znalazlem link w bookmarkach:

http://www.autokrata.pl/uzywane/kupil-bmw-zespawane-z-dwoch-aso-to-auto-jest-ok_a20308/2
 
Ostatnia edycja:
cedwah napisał:
ale tu sprawdzili i kupujący został poinformowany
Co sprawdzili? To raz, a dwa: dostrzegasz różnicę między "najprawdopodobniej bite" vs. "było spawane"? Jeśli nie to skąd wiesz gdzie było "bite" a gdzie "spawane"?
 
Kupujący miał możliwość zbadania samochodu, wybrał specjalistę. Uzyskał informacje o tym, że auto jest szpachlowane i było prawdopodobnie bite. Informacje te uznał za wystarczające, a auto za dobre o czym świadczy decyzja o zakupie. Chyba nie ma wątpliwości, że wiedział o wadzie.
 
cedwah napisał:
Chyba nie ma wątpliwości, że wiedział o wadzie.
No to może jeszcze raz: wiedział o jakiej wadzie? Bo raz: "najprawdopodobniej" to je jest stwierdzenie "tak jest bite"; dwa: naprawdę nie dostrzegasz różnicy między bite+szpachla a spawane?? Naprawdę twierdzisz, że dotyczy to tej samej wady skoro nie wiesz czy nie występują one w różnych miejscach pojazdu? :o
 
u tego pierwszego diagnosty ani kupujący ani sprzedający nie dowiedzieli się o spawaniu - fazzi55: "Ja nie byłem świadomy, że auto było spawane".
No i zakładanie że kupujący dowiedział się o tym że auto jet spawane po usłyszeniu "najpawdopodobniej bite i malowane" jest conajmniej problematyczne.
 
Ludzie zapominacie że kupujący pojechał na przegląd do DEKRY, a nie do Pana Heńka ze stodoły. Tam nie pracuje zwykły diagnosta czy mechanik tylko ludzie którzy są ekspertami w tej dziedzinie wiec porównanie ich przeglądu do zwykłego przeglądu ze stacji diagnostycznej zakrawa na śmieszność :o
 
dekra, aso, czy Pan Mietek - jeżeli wada nie została wykryta - czytaj kupujący o niej nie wiedział - to sprzedawca nie jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi
 
fazzi55 napisał:
Witam
Podczas diagnostyki Pan powiedział kupującemu, iż auto było całe malowane na nowo i 2 elementy miało szpachlowane, i że naprawdopodobniej było bite. Klient przyjąl to do wiadomości.

Żadna wada ukryta według mnie
 
I dla czystego sumienia sprzedający powinien przyjąć auto z powrotem.

A jak kupujący podczas jazdy/kolizji odniesie ciężkie obrażenia z powodu spawania auta?
Mało było opisywanych przypadków?
Ktoś komuś wjeżdża w tył auta, a samochód rozpada się na części bo był spawany a poszkodowany ginie w wypadku.

A może autko powinno sobie stać pod blokiem nieużywane?
 
Ostatnia edycja:
Podbijam! mam wśród znajomych taką historię, gdzie zginęli ludzie przez spawane auto. Moim zdaniem, jeżeli spawania/ przeróbek jest sporo, nie powinno być dopuszczone do ruchu i obiegu gospodarczego. Kasa kasą, sumienie sumieniem, jest jeszcze prawo, które takiej sytuacji może nie "przepuścić".
 
Jeśli fachowcy z Dekry nie zauważyli spawania, to jest to z całą pewnością wada ukryta. I odpowiada za nią sprzedający, bez względu czy o tym wiedział czy nie, bo niby jak udowodni że nie wiedział. Ale takie już jest teraz ryzyko sprzedawania używanych rzeczy. Kupujący są bardziej świadomi swoich praw, nie tak jak to było naście lat wstecz.
 
Witam


Przepraszam, że się nie odzywałem ale wynikły nowe okoliczności. Otóż zadzowniłem do ASO w których "był" nabywca mojego samochodu. Uzyskałem tam informację iż żadnego auta o tym Vin/nr rej nie było. Następnie zadzoniłem do nieautoryzowanego serwisu volvo gdzie rzekomo też auto było i owszem było ale pan w rozmowie telefonicznej stwierdził, iż nie podjął się naprawy/serwisu kilmy ze względu na to iż przód auta był źle spasowany ponieważ najprawdopodobniej był uderzony w przeszłości z przodu i powiedział że to za dużo roboty i się nie podejmuje. Oczywiście napisałem tą informację nabywcy który oznajmił że to przykre iż każdy warsztat się od nich odwraca. Następnie nabywca napisał do mnie iż znalazł warsztat który zrobi ekspertyzę która może potrawać nawet tydzień i zobaczy co z tego wyniknie.


Dziś dostałem sms o treści

Witam pana niestety wstępna ekspertya wykazała wady koniecznie do usunięcia aby samochodem jeździć bezpiecznie należy przygotować się na wydatki na pozionie 6264 zł i cyt " to jest początek " . Mam dokument na to możemy jechać do serwisu bla bla bla itd ....

Ja odpsiałem na to iż Co obejmują te koszty.


Oto odp
*Zbiornik płynu wspomagania nieszczelny ( podczas oględzin w dekrze diagnosta to powiedział, ja wspomniałem kupującemu że to normalne w Volvo - przyjął do wiadomości)
*korek spustu oleju spawany - nie będę tego komentować bo chyba nie trzeba
* maglownica (tylko tyle napisane )
* czyszczenie przepustnicy (chyba czasem trzeba to zrobić )
* spręzyna zawieszenia rdza ( nie wiem co to ma do funkcjonowania i bezpieczeństwa)
*podkładki pod sprężyny( nie wiem co to jest )
* hamulce tył komplet z linkami (niestety ale kupowałem osobiście linkę okładziny sprężynki, tarcze były nowe od poprzedniego właściciela ) - diagnosta w dekrze stwierdził - brak ręcznego z lewej strony ( najprawdopodobniej linka ) - kupujący przyjął do wiadomości.
* kratka wlotu powietrza- ( pewnie ta przy zderzaku, nie wiem jak to wpływa na bezpieczeństwo, a także kupującemu nie przeszkadzał fakt jej braku podczas zakupu)
* osłona zderzak dół - nie wiem o co chodzi ( ale w dalszym ciągu czy to wpływa na bezpieczeństwo ? )
* zabezpieczenie antykorozyjne ( auto po powodzi? tak napisał kupujący :D )- diagnosta w dekrze pokazał kupującemu jak wygląda podłoga powiedział że to normalne w takim wieku - kupujący przyjął do wiadomości .
* osłona silnika popękana - diagnosta w dekrze nic o tym nie mówił ja w dlaszym ciągu nie wiem jak to wpływa na bezpieczeństwo.
* amortyzatory tył i przód + odbój amortyzatora - diagnosta w dekrze badał amory wykazało 65 % przód 75 % tył i powiedział że to dobry+ i bardzo dobry wynik- sprzedający przyjąl do wiadomości
*poduszka kolumny- ( zapewne MCpersona ) zawieszenie było badane przez diagnoste dekry - nic takiego nie powiedział
*chłodnica klimatyzacji - diagnosta dekry oglądał auto z poziomu komory silnika jak i ze spodu nic o tym nie mówił - lecz na pytanie kupujący pytał się mnie czy klimatyzacja jest sprawna , ja odpowiedziałem mu że szczerze nie wiem bo nie używam .
*filtry- wymieniany oleju + paliwa (dałem faktury kupującemu ) ale co to ma do bezpieczeństwa ;)
*obudowa wentylatora chłodnicy - diagnostaw dekrze nic nie mówił...
*świeca zapłonowa - nie wiem jak do tego się odnieść
*pompa wspomagania krzywa - ale pasek klinowy jeszcze na niej działa ?
* wyciek z przewodu maglownicy - diagnosta ogądał auto nic nie mówił ...
* węzeł chłodniczy uszczelnienia - nie wiem jak do tego się ustosunkować ..


I to wszystko ...
Czy ktoś sobie ze mnie jaja robi czy jak ?
Bo najpierw wymyśla bajkę o przystanku autobusowym, a teraz punktuje rzeczy eksploatacyjne wynikające z ew. wieku i przebiegu auta ...

CO ja mam z tym fantem teraz zrobić ... Poradźcie bo mi już ręce dziś opadły...
Dla przypomnienia Volvo s60 2003 rok 252 tys przebiegu
 
Powrót
Góra