Witam wszystkich.
Zaczęło się wszystko 30/12/2019 , zostałem zatrzymany w godzinach prannych do rutynowej kontroli wyszło 0.46 mg/l, tendencja spadkowa. Przesłuchanie miałem 02/01/2020 , policjantka która mnie przesłuchiwała , powiedział, może nie dosłownie, ale dała mi do zrozumienia, żeby się nie poddawać dobrowolnie karze, że względu na to że jestem jedynym żywicielem rodziny, czwórka dzieci małych, żona nie pracuje, może to być okoliczności łagodzące ale nie muszę. Dostałem zawiadomienie o zabezpieczeniu majątku czyli samochód , grzywny w 80 stawek dziennych po 20 zł., kara 7 tyś. i koszta sądowe ile to nie wiem, nic nie pisze na ile Pani prokurator chce mi zabrać PJ, tylko kasa , nie wiem czy tak ma być. Postanowienie o zatrzymaniu PJ i przekazanie ich do starosty - celem ich zdeponowania. Również dostałem zawiadomienie o tym że akt oskarżenia został dostarczony do sądu 24/01/2020, złożyłem wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, byłem u adwokat i krzyknął 3 tyś. brutto minimum za prowadzenie sprawy, nie skorzystałem z usługi gdyż nie stać mnie na niego i zobaczymy co z tego wyjdzie. Niestety za głupotę trzeba płacić.
Pozdrawiam