Witam wszystkich,
w sierpniu 2016 roku zostałem zatrzymany z rana za jazdę pod wpływem - 1 promil. Podczas kontroli - zgodnie ze stanem faktycznym przekazałem informację o zagubieniu prawa jazdy. Tą samą wersję przekazałem na komendzie. Następnie podczas przesłuchania dwa miesiące później u jednego policjanta (w sprawie nietrzeźwości) - nie oddałem dokuemntu prawa jazdy oraz u drugiego (w sprawie mandatu za przekroczenie wówczas prędkości) również nie zdałem dokumentu i dostałem mandat za brak dokumentu + prędkość. 30-31.01.2017 otrzymałem wyrok sądu 3 lata, grzywna + 5k, sąd kazał mi zwrócić dodatkowo prawo jazdy i po raz kolejny odpowiedziałem, że go nie posiadam. Po jakimś msc-dwóch dostałem pisma odnośnie skierowania na badania, zwrotu prawa jazdy itp. - olałem to.., pisma przyszły ponownie z treścią "w przypadku zwrotu straci pan uprawnienia" itp. Pomyślałem, że coś pomieszali bo przecież mam już wyrok. We wrześniu 2017 mój rodzic zdenerwowany tymi pismami, przedzwonił do wydziału komunikacji z pytaniem o co chodzi. Dostał wyjaśnienie, że do czasu braku zwrotu lub oświadczenia wyrok nie biegnie..


W ten sam dzień pojechałem, wytłumaczyłem sytuację, podpisałem oświadczenie. Pani poinformowała mnie, że oni opierają się na wyroku sądu i nic z tym nie zrobią bez informacji z sądu.
Przejrzałem akta sprawy w sądzie - trzykrotna informacja "prawo jazdy nie zwrócone", dodatkowo w wyroku "obowiązek zwrotu dokumentu".
Ściągnąłem z sądu zapis audio rozprawy ale jest pocięty i nie ma tam nic o zwrocie jak i mojego wytłumaczenia.
Napisałem pismo do sądu ale otrzymałem informacje, że na podstawie akt nie było tej informacji.
Mogę coś jeszcze zrobić w tej sprawie? Teoretycznie mój wyrok minąłby już pod koniec stycznia, a praktycznie będzie to trwać ponad 4 lata...

Każdy miesiąc jest dla mnie ważny, bo od prawka zależy zmiana obecnej pracy.