Witam,
prawo jazdy mam od 1992r. Żadnego mandatu nawet za tzw "nieprawidłowe parkowanie" czy niedozwoloną prędkość. Żadnej nawet stłuczki z własnej winy chociaż rozbito mi czterokrotnie moje samochody.
04.09.2016 (niedziela) piłem alkohol. W godz. od 15-te do 17-tej. Wypiłem łącznie 100ml wódki. Nie piłem więcej, bo wiedziałem, że następnego dnia będę jeździł samochodem.
Następnego dnia czyli w poniedziałek ok. godz. 6;30 (czyli ponad 14 godzin po) zostałem zatrzymany do rutynowej kontroli i okazało się, że mam jeszcze w sobie ok. 0,26mg/l.
Byłem tym absolutnie zaskoczony, bo byłem pewien, że jestem już trzeźwy.
Mieszkam na dzielnicy od ponad trzydziestu lat i wiem, że co poniedziałek stoi tam patrol drogówki. Pchałbym się w ręce policji nie będąc pewnym trzeźwości?
Biorę leki na nadciśnienie i środki przeciwbólowe na stawy i kręgosłup. Dopiero teraz już po zdarzeniu dowiedziałem się, że środki te znacznie obniżają szybkość spalania alkoholu o czym żaden lekarz nawet nie wspomniał.
Ale do rzeczy.
Właśnie dostałem pismo z prokuratury, w którym p. prokurator oskarża mnie z art. 178a par.1kk.
W Pouczeniu pisze, że mogę złożyć zażalenie do Sądu rejonowego właściwego dla sprawy w terminie 7-miu dni od doręczenia poprzez prokuratora prowadzącego dochodzenie.
Jak mam złożyć jakieś zażalenie do Sądu skoro Sąd nie nadał mu jeszcze numeru?
Jak mam dalej postąpiś skoro w Postanowieniu nie ma ani słowa o dalszym przebiegu postępowania? Czy kieruje sprawę do Sądu czy coś innego?
Jakie mam szanse na pozytywne rozwiązanie sprawy? (w miarę). Najbardziej chodzi mi o zwrot prawa jazdy.