Ja, że tak powiem już mam drugi raz taką przygodę pierwszy raz w 2012 roku badania ( pytam bo z tych kruczków nie wiele wiem), ale jeśli chodzi o badania to psychotesty robiłem gdzie indziej, a lekarskie w WOMPIE w Sosnowcu. Psychotesty gdzie indziej, nie że nie chciałem w WOMPIE, ale wtedy na skierowaniu miałem jakąś przychodnię w Katowicach. Mi na badaniach lekarskich nie robili badań krwi, ale gościu co wchodził do lekarza przede mną, jak wychodził słyszałem jak mu lekarka gadała gdzie ma iść na pobranie krwi, ale ziomek wyglądał, jakby pił z 20 lat i wczoraj skończył, bo dziś miał iść na badania, twarz typowo pijacka, trząsł się ( nie bym go oceniał, ale widać było, że alkohol go zniszczył ), bardzo się bałem, że po takim kliencie lekarka się wkurzy i mi też każe iść, a tydzień wcześniej ostro pobalowałem na imprezie. Jedyny problem, miałem u neurologa, niestety jestem po dziecięcym porażeniu mózgowym i mam fakt faktem bardzo umiarkowany stopień niepełnosprawności, lekko utykam na prawą nogę i prawą ręką nie zagrałbym tak dobrze na fortepianie jak lewą

, ale neurolog drążyła, dlaczego mam chudszą lewą nogę, powiedziałem, jak jest i że zdałem prawo jazdy jak zdrowy człowiek, jeżdżę od ponad 10 lat i to w niczym nie przeszkadza, ale i tak mi dała zdolność na 20 lat. Nie wiem czy każdemu tak dają z urzędu, że z bezterminowego dają terminowe?? Lekarze w WOMPIE w SOSNOWCU, są bardzo nieprzyjemni, ja miałem niecałe pół promila za pierwszym razem, a traktowali mnie jakbym wjechał w przystanek pełen ludzi, zabił wszystkich w pijackim amoku... ja wiem, że nie ma usprawiedliwienia do siadania po alko do auta, ale tam te badania bardzo nieprzyjemne....
Szczerze duża niesprawiedliwość, bo nie dość że człowieka ukarał sąd, zabrał prawko, kazał zapłacił, pies drapał to wszystko, ale po tamtych doświadczeniach jak pamiętam badania lekarskie jak zapisywałem się na kurs to był śmiech na sali, każdy debil mógł przejść i po egzaminie puszczali takich na ulice, jak np. moja kuzynka, która gdzieś jadąc jak widziała rondo to parkowała auto i nie jechała dalej. A tu człowiek ma doświadczenie to jeszcze sprawdzają czy alkoholik, a co ma alkoholizm do nie podbicia mi papierów, skoro fizycznie mogę auto prowadzić, bo mam dobry, wzrok, słuch, umiejętności manualne. A to, że ktoś lubi pić to powinna być jego prywatna sprawa, powinni karać za jazdę po pijanemu, jak każą, recydywistą zabierać dożywotnio prawko, ale osobie, która po piwie wsiadła (fakt nie powinna) nic nikomu nie zrobiła, która odpokutowała swoje winy, bo zapłaciła zgodnie z wyrokiem kaskę, nie złamała zakazu sądowego, powinna według mnie z dniem zakończenia kary iść po prostu odebrać dokument i tyle... Jak ją złapią kolejny raz to wedle prawa znów egzekwować...Ja za pierwszym razem, tak samo jak i za tym, dostałem rok zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, więc grzecznie auto stoi w garażu, od czasu do czasu je odpalę, by się nie zastało i uczciwie czekam na 21.04.2017. Na razie do pracy śmigam busem... Więc nie rozumiem dlaczego ja mam przechodzić jakieś badania wątroby itp. skoro to moje prywatna sprawa czy chleje czy nie... I ktoś mi nie da pozytywnej opinii bo mam coś nie tak w krwi... A ilu czynnych alkoholików idzie na kurs, później robi egzamin i taki może, bo niestety nie wpadł... Chore prawo...
Nic rozpisałem się...W poniedziałek będę dzwonić do Sosnowca by się umówić na termin, dam znać ile obecnie tam się czeka...
Pozdrawiam TZW