M
Morino
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2010
- Odpowiedzi
- 7
Witam
Postanowiałm tu napisać ponieważ potrzebuję pomocy.
Jestem w szczęśliwym związku od 8 lat. Mój partner jest po rozwodzie. Płacił alimenty na dziecko. Niestety jakiś czas temu wpadliśmy w straszliwe kłopoty finansowe. Syn mojego partnera jest już pełnoletni, więc nie chodzi tu o małe dziecko.
Ostatnio zaczęlismy dostawać pisma z opieki społecznej. Partner pojechał złożyć zeznanie majątkowe. Teraz przyszło pismo, że w ciągu dwóch tygdoni musi zapłacić opiece społecznej 6 tysięcy złotych, ponieważ opieka społeczna wypłaciła taką kwotę byłej żonie mojego partnera, z tytułu urzędu alimentacyjnego.
Mamy zamiar napisać pismo z prośbą o rozłożenie tego na raty.
Chodzi mi o inny problem.
Ja jestem całkowicie zależna od mojego partnera, ponieważ cierpię na zaburzenia psychiczne. Nie mogę podjąć pracy, często potrzebuję opieki gdyż nie mogę długo sama przebywać w domu. Przez to nasze problemy są jeszcze większe. Nie mamy prawie żadnych środków do życia. Mąż bardzo mało zarabia, bo pracuje tylko na pół etatu. Nie mamy żadnej rodziny, która mogłaby się mną zająć kiedy on pracuje. Jesteśmy tylko we dwoje.
Mamy też długi związane z codziennym życiem. Nie opłacone rachunki itp. Panicznie boję się wizyty komornika. Nie mamy w domu żadnych wartościowych przedmniotów, jedynie komputer. Komputer jest moim jedynym oknem na świat, ponieważ nie wyszłam z domu od maja tego roku, a choruję od 7 lat. Nie mamy pieniędzy na moje leczenie, przez co objawy się pogłebiają, nie jestem ubezpieczona, więc nie mogę się leczyć państowo. Nie jestem zarejestrowana jako bezrobotna z powodu agorafobii, która jest jednym z wielu moich zaburzeń psychicznych. Nie mamy żadnych perspektyw na lepsze życie. Starałam się o dofinansowanie z opieki społecznej na moje leczenie, lecz nie udało mi się nic uzyskać, ponieważ musiałabym wszystko załatwiać osobiście, czego nie jestem w stanie zrobić. Baa nie jestem nawet w stanie przyjąć w domu kobiety z opieki społecznej, która by przyszła na wywiad środowiskowy. Mam bardzo silną fobię społeczną.
Martwię się, że nie będziemy mogli spłacić tych 6 tysięcy. Co powinniśmy zrobić w takiej sytuacji? Czy mojemu partnerowi grozi zakład karny? Czy to, że musi się mną opiekować w tym wypadku naprawdę nikogo nie obchodzi? I zabiorą mi moją jedyną podporę i wsadzą do więzienia? Jestem bez niego skazana na śmierć, ponieważ nie mam żadnych dochodów, nie jestem w stanie zorbić sama zakupów, ani zająć się domem.
Czy komornik może przyjść do mojego domu i zabrać wszystko z niego, nawet gdy partner nie jest tu zameldowany? Czy komornik może zabrać mi rzeczy potrzebne do życia w tym komputer, kiedy ja jestem osobą z zaburzeniami psychicznymi?
Nigdy nie uciekaliśmy od odpowiedzialności. Chcemy wszystko spłacić, tylko po prostu nie mamy z czego. Proszę o pomoc, bo nie wiem co robić. Gdzie mogę się zwrócić, żeby uzyskać darmową pomoc psychologiczną dla siebie? I jak rozwiązać problem tych 6 tysięcy?
Liczę się z tym, że zaraz zostanę zmieszana z błotem. W naszym kraju ludzie z zaburzeniami psychicznymi są dyskryminowani, tak samo jak osoby nie płacące alimentów.
Dodam jeszcze tylko to, że mój mąż jest bardzo pracowitym, dobrym człowiekiem. Nie ukrywa żadnych dochodów, zawsze płacił alimenty i dbał o dziecko. Moja choroba doprowadziła do takiego stanu rzeczy. Mam tylko mojego pratnera, a on ma tylko mnie. Pracuje na pół etatu ponieważ ja wymagam stałej opieki. Czy jakiś lekarz za darmo przyjedzie do nas do domu żeby wydać opinię o moim stanie zdrowia? Ja nie jestem w stanie udać się na żadną komisję lekarską. Chciałabym jeszcze dodać, że jestem w pełni poczytalna umysłowo, i nie latam nago z siekierą za sąsiadami, więc proszę o nie wygłaszanie stereotypowych potępiających mnie haseł.
Nie wiedziałam gdzie zamieścić ten temat, jeśli został źle zamieszczony to proszę o przeniesienie.
Postanowiałm tu napisać ponieważ potrzebuję pomocy.
Jestem w szczęśliwym związku od 8 lat. Mój partner jest po rozwodzie. Płacił alimenty na dziecko. Niestety jakiś czas temu wpadliśmy w straszliwe kłopoty finansowe. Syn mojego partnera jest już pełnoletni, więc nie chodzi tu o małe dziecko.
Ostatnio zaczęlismy dostawać pisma z opieki społecznej. Partner pojechał złożyć zeznanie majątkowe. Teraz przyszło pismo, że w ciągu dwóch tygdoni musi zapłacić opiece społecznej 6 tysięcy złotych, ponieważ opieka społeczna wypłaciła taką kwotę byłej żonie mojego partnera, z tytułu urzędu alimentacyjnego.
Mamy zamiar napisać pismo z prośbą o rozłożenie tego na raty.
Chodzi mi o inny problem.
Ja jestem całkowicie zależna od mojego partnera, ponieważ cierpię na zaburzenia psychiczne. Nie mogę podjąć pracy, często potrzebuję opieki gdyż nie mogę długo sama przebywać w domu. Przez to nasze problemy są jeszcze większe. Nie mamy prawie żadnych środków do życia. Mąż bardzo mało zarabia, bo pracuje tylko na pół etatu. Nie mamy żadnej rodziny, która mogłaby się mną zająć kiedy on pracuje. Jesteśmy tylko we dwoje.
Mamy też długi związane z codziennym życiem. Nie opłacone rachunki itp. Panicznie boję się wizyty komornika. Nie mamy w domu żadnych wartościowych przedmniotów, jedynie komputer. Komputer jest moim jedynym oknem na świat, ponieważ nie wyszłam z domu od maja tego roku, a choruję od 7 lat. Nie mamy pieniędzy na moje leczenie, przez co objawy się pogłebiają, nie jestem ubezpieczona, więc nie mogę się leczyć państowo. Nie jestem zarejestrowana jako bezrobotna z powodu agorafobii, która jest jednym z wielu moich zaburzeń psychicznych. Nie mamy żadnych perspektyw na lepsze życie. Starałam się o dofinansowanie z opieki społecznej na moje leczenie, lecz nie udało mi się nic uzyskać, ponieważ musiałabym wszystko załatwiać osobiście, czego nie jestem w stanie zrobić. Baa nie jestem nawet w stanie przyjąć w domu kobiety z opieki społecznej, która by przyszła na wywiad środowiskowy. Mam bardzo silną fobię społeczną.
Martwię się, że nie będziemy mogli spłacić tych 6 tysięcy. Co powinniśmy zrobić w takiej sytuacji? Czy mojemu partnerowi grozi zakład karny? Czy to, że musi się mną opiekować w tym wypadku naprawdę nikogo nie obchodzi? I zabiorą mi moją jedyną podporę i wsadzą do więzienia? Jestem bez niego skazana na śmierć, ponieważ nie mam żadnych dochodów, nie jestem w stanie zorbić sama zakupów, ani zająć się domem.
Czy komornik może przyjść do mojego domu i zabrać wszystko z niego, nawet gdy partner nie jest tu zameldowany? Czy komornik może zabrać mi rzeczy potrzebne do życia w tym komputer, kiedy ja jestem osobą z zaburzeniami psychicznymi?
Nigdy nie uciekaliśmy od odpowiedzialności. Chcemy wszystko spłacić, tylko po prostu nie mamy z czego. Proszę o pomoc, bo nie wiem co robić. Gdzie mogę się zwrócić, żeby uzyskać darmową pomoc psychologiczną dla siebie? I jak rozwiązać problem tych 6 tysięcy?
Liczę się z tym, że zaraz zostanę zmieszana z błotem. W naszym kraju ludzie z zaburzeniami psychicznymi są dyskryminowani, tak samo jak osoby nie płacące alimentów.
Dodam jeszcze tylko to, że mój mąż jest bardzo pracowitym, dobrym człowiekiem. Nie ukrywa żadnych dochodów, zawsze płacił alimenty i dbał o dziecko. Moja choroba doprowadziła do takiego stanu rzeczy. Mam tylko mojego pratnera, a on ma tylko mnie. Pracuje na pół etatu ponieważ ja wymagam stałej opieki. Czy jakiś lekarz za darmo przyjedzie do nas do domu żeby wydać opinię o moim stanie zdrowia? Ja nie jestem w stanie udać się na żadną komisję lekarską. Chciałabym jeszcze dodać, że jestem w pełni poczytalna umysłowo, i nie latam nago z siekierą za sąsiadami, więc proszę o nie wygłaszanie stereotypowych potępiających mnie haseł.
Nie wiedziałam gdzie zamieścić ten temat, jeśli został źle zamieszczony to proszę o przeniesienie.