Proces cywilny przed sądem w Niemczech

  • Autor wątku Autor wątku hajasz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hajasz

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2013
Odpowiedzi
16
Przekazuję pytanie od firmy przyjaciela -"Zamierzamy pozwać firmę niemiecką o zapłatę ok. 95 tys. euro za dostawy naszych produktów. Narazie kompletujemy dokumenty. Jak wygląda i przebiega taki proces? Czy są jakieś zasadnicze różnice pomiędzy procesem cywilnym w Polsce, a procesem w Niemczech? Czy może przed sądem niemieckim jako pełnomocnik występować nasz polski radca prawny?
 
Przede wszystkim ważne jest wiedzieć, że w Niemczech w sądowych procesach cywilnych obowiązuje tzw. Przymus adwokacki (niem.= Anwaltszwang). Reguluje to § 78 ZPO (Zivilprozessordung = niem. Kodeks postępowania), zgodnie z którym strony w sprawach toczących się przed „Landgericht”-ami (pol. „sąd krajowy”) muszą być reprezentowane przez adwokatów. A ponieważ rzeczowo właściwym w sprawie będzie Landgericht, bo wartość przedmiotu sporu wynosi 95 tys. Euro (dla sporów o wartość do 5 tys. Euro właściwy jest Amtsgericht), musicie sprawę wniesienia pozwu i wytoczenia procesu zlecić adwokatowi. I to jest pierwsza ważna różnica pomiędzy polskim, a niemieckim procesem cywilnym. Czy polski radca prawny może reprezentować stronę w procesie cywilnym w Niemczech? Tak, może. Zgodnie z § 25 EuRG (ustawa o europejskich adwokatach), która reguluje transgraniczne usługi prawnicze w Unii Europejskiej, polski adwokat lub polski radca prawny mogą być pełnomocnikami stron w niemieckim procesie cywilnym zgodnie ze wspomnianym wyżej § 78 ZPO. Warunkiem jest, że znajdzie sobie jakiegoś adwokata niemieckiego, który będzie wiedział o tym, że jakiś polski kolega radca prawny lub adwokat prowadzi proces przed sądem niemieckim i poświadczy to na piśmie, o które sąd przy pierszwszej czynności zapyta. Wyjaśniam, że ten niemiecki adwokat w samym procesie nie będzie miał żadnych praw i nie staje się pełnomocnikiem strony; jego rola ogranicza się najwyżej do koleżeńskiego wspierania zagranicznego kolegi w prowadzeniu procesu w Niemczech. (dla informacji: niemiecki adwokat w Polsce musiałby zgłosić swoje działanie przed polskim sądem właściwej miejscowo Izbie Adwokackiej. A zatem polski adwokat lub radca prawny, na identycznych prawach jak adwokat niemiecki, może występować w niemieckim sądowym procesie cywilnym (w prawie do występowania przed sądami polski radca prawny ograniczony jest przepisami polskimi, i nie może np. być obrońcą w sprawach karnych; to ograniczenie wkrótce, tj. chyba z 1.01.2015, odpadnie). Czy polski radca prawny jest w stanie być pełnomocnikiem w niemieckim procesie, to sprawa jego umiejętności; oczywiście przede wszystkim językowych (potrzebn mu jest umiejętność komunikowania się na takim samym poziomie, na jakim komunikuje się prowadząc sprawy w Polsce), ale to nie wszystko. I tu przechodzę do tej chyba największej różnicy pomiędzy polskim i niemieckim procesem cywilnym: W Niemczech żaden sąd nie oczekuje od adwokata jakichś wywodów prawniczych; sąd wie jakie jest prawo i jak je należy zastosować; oczywiście, nikt nikomu nie zabrania prezentować w pismach procesowych jakichś poglądów prawniczych i cytować przepisy i orzeczenia sądów wyższych. Jednak najważniejszą sprawą i wielką sztuką jest podawanie sądowi stanu faktycznego w ten sposób, żeby już z samego sposobu przedstawienia stanu faktycznego narzucało się rozstrzygnięcie. Może przykład, który – kto wie ?- może być także w Waszej sprawie istotny: W sprzedaży i dostawach produktów odgrywa wielką rolę reklamacja kupującego, i ta reklamacja to pewne zdarzenie, pewna czynność; przeważnie pismo lub bez pisma przekazana sprzedającemu informacja o jakości dostarczonego towaru. Jeśli adwokat przedstawiając, czyli opisując tę zaszłość całej reklamacji nie zna wymogów minimalnych reklamacji i "po macoszemu", nieprecyzyjnie ją opisze, coś przeoczy z jej treści, to o swoim niedbalstwie dowie się dopiero z wyroku. Słowem: nic „na okrągło”, niedokładnie, powierzchownie, lecz w najwyższym stopniu precyzyjnie. Krótki przykład ze szkoleń dla początkujących: Ten, który pozywa kogoś o zwrot pożyczki, przytacza w pozwie zawartą umowę, kładzie ją na stół sędziowski, wskazuje na umówiony termin zwrotu pożyczki i wylicza odsteki, przegra ten proces, jeśli pozwany wniesie o oddalenie powództwa, a powód zapomniał napisać w pozwie lub uzupełnić to później, że pozwany kwotę pożyczki faktycznie otrzymał. I tu cały problem niemieckiego procesu cywilnego: Niemiecki sędzia nie ma prawa pomóc powodowi i jego pełnomocnikowi i po prostu zapytać: „Panie mecenasie, a czy pan powód wypłacił panu pozwanemu kwotę tej umówionej pożyczki?” Sąd nie pomaga lub pomaga bardzo rzadko, bo musi równo traktować obie strony. I ten sąd w Niemczech nie ma prawa się czegokolwiek domyślać i coś uznawać "za oczywiste" na korzyść jednej ze stron. Czyste "dabo mihi facta ......" Na szczęście to tylko przykład z „nauczania początkowego” prawników w Niemczech.
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za tak bardzo wyczerpującą odpowiedź.serdecznie pozdrawiam
 
Czy sąd niemiecki w sprawie cywilnej akceptuje jako dowody kopie dokumentów, czy też muszą być to oryginały dokumentów? Czy trzeba te dokumenty dać przetłumaczyć? Czy koszty tłumaczenia będą kosztami procesu, które sąd także zasądzi od strony przegrywającej?
 
To nie muszą być oryginały; mogą być przez adwokata lub radcę prawnego uwierzytelnione kopie. Mogą być natwet tylko kopie bez uwierzytelnienia, i sam sąd tego nie zakwestionuje. Natomiast zakwestionawać, a nawet zarządać oryginałów, może strona przeciwna. Jeśli chodzi o sąd, to sąd chce mieć tłumaczenie, ponieważ językiem sądowym i rozprawy w Niemczech jest język niemiecki, i także treść dokumentów musi być znana sądowi w języku sądu, czyli w niemieckim. Koszty tłumaczeń są kosztami procesu i w ramach zwrotu kosztów sąd zasądzi koszty procesu, które zawierać bądą także koszty tłumaczeń. W Niemczech, inaczej niż w Polsce, sądy zasądzają koszty procesu od strony przegrywającej tylko co do zasady; tzn. ten punkt wyroku brzmi: "Zasądza od pozwanego na rzecz powoda koszty procesu."; żadna kwota kosztów nie jest podana w wyroku. Dopioru później, na wniosek wygrywajcego sąd wysokość tych kosztów ustala. We wniosku o ustalenie wysokości kosztów, które ma zwrócić strona przygrywająca, trzeba wszystkie swoje koszty podać; np. opłata sądowa, koszty adwokackie pełnomocnika, zaliczki na biegłego-rzeczoznawcę lub koszty świadków, koszty przejazdu, no i jeszcze np. koszty tłumaczeń. Sąd ustala wysokość tych kosztów i wydaje postanowienie, które jest podobnie jak wyrok tytułem wykonawczym (czyli papierem do komornika) na kwotę kosztów prpcesu, które winien jest przegrywający.
 
Powrót
Góra