Z tego,co pisze Karina, wynika, że jej mąż podejrzany jest o popełnienie zbrodni z § 30 ust. 1 , pkt. 1 i 2 BtMG (Betäubungsmittelgesetz = Ustawa o środkach odurzających); zbrodni, a nie występku, ponieważ dolna granica kary pozbawienia wolności wg. tego przepisu wynosi 2 lata pozbawienia wolności, a zgodnie z § 12 ust. 1 StGB (Strafgesetzbuch = kodeks karny), zbrodnią (inaczej niż wg. polskiego kk) jest czyn zagrożony karą pozbawienia wolności nie niższą niż 1 rok. Wynika z tego zatem, że mąż Kariny ma obrońcę, ponieważ spełnione są dwie przesłanki wg. § 140 StPO (Strafprozessordnung = kodeks postępowania karnego) tzw. "Pflichtverteidigung", tj. obligatoryjnej obrony adwokackiej (Pflichtverteidiger to po niem. obrońca z urzędu. Jeśli mąż Kariny nie wybrał sobie adwokata obrońcy sam, to będzie (albo już został) mu przydzielony obrońca z urzędu. Na podstawie tego, co Karina pisze przypuszczam, że jakiś obrońca już działa, bo tylko tym mogę sobie wytłumaczyć jej twierdzenia, że "prokurator zgadza się na 3 lata więzienia". To twierdzenie jest chyba pewnym przekłamaniem w trakcie komunikowania się, ponieważ prawdopodobnie chodzi o jakieś próby uzyskania przyznania się jej męża do zarzucanego mu czynu. I tu konieczne jest następujące wyjaśnienie: Niemiecka procedura karna nie zna dobrowolnego poddania się karze, jakie przewiduje art. 387 kpk. Od wielu, wielu lat jednak miały miejsce uzgodnienia pomiędzy oskarżonym, jego obrońcą, prokuratorem i sędzią w sprawie wymiaru kary; w pewnym zakresie wzorem były amerykańskie deals powszechne w amerykańskich procesach karnych. Ostatecznie, nigdy te amerykańskie wzory się nie przyjęły w Niemczech w tym sensie, że sądy niemieckie nigdy nie zrezygnowały z formalnego badania prawdopodobieństwa prawidłowości przyznania oskarżonego. Ostatecznie, nie tak dawno bo 29.07.2009 Bundestag uchwalił ustawę "O regulacji porozumień w postępowaniu karnym" (Gesetz zur Regelung der Verstąndigung im Strafverfahren). Wprowadzony został do niemieckiego kpk (StPO) przepis 257 c StPO. Przepis ten legalizuje i formalizuje te karnoprocesowe porozumienia pomiędzy stronami i uczestnikami, i stanowi, że porozumienia te dotyczyć mogą tylko wysokości kary oraz że warunkiem jest przyznanie się oskarżonegodo połenienia zarzucanego mu czynu. Nawet jeśli wyrok zapadnie w wyniku takiego porozumienia, oskarżony może go zaskarżyć do wyższej instancji, jeśli się środka odwoławczego nie zrzekł, a zrzeczenie nastąpiło po zgodnym z § 35 a StPO pouczeniu.
Mężowi Kariny grozi kara pozbawienia wolności, która nawet jeśli miałaby wynosić trzy lata, to jej wykonanie nie może być zawieszone, ponieważ zawiesić wykonanie można tylko,jeśli kara pozbawienia wolności nie przekracza 2 lat, co wynika z §§ 63, 67 StGB (Strafgesetzbuch = niem.kodeks karny).
W tej całej sytuacji, w jakiej znalazł się mąż Kariny widzę dwie możliwości: Bronić się przy pomocy dobrego, aktywnego i inteligentnego obrońcy, przez co rozumiemiem na tym etapie permanetne sprawdzanie, na ile i jakimi dowodami przeciwko niemu dysponuje prokuratura, a także poszukiwanie dowodów na fakty, które go odciążają. Jeśli jednak w jego rozsądnej ocenie, te dowody, którymi dysponuje prokuratura, wystarczają, aby uznać go winnym, to jego obowiązkiem będzie wyjaśnić to "aż do bólu" klientowi i wskazać mu na możliwość ułożenia się z prokuratorem i z sądem co do wysokości kary, czego możliwość daje wspomniany wyżej § 257 c StPO (Strafprozessordnung).