H
HunterLOL
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2007
- Odpowiedzi
- 11
Proszę o pomoc.
Witam.Jestem Tu nowy, a to mój pierwszy post.chciałbym prosić doświadczonych użytkowników o radę.
3 misiące temu moj brat(wowczas 17 letni, 16 maja skonczy 18lat) Trafil do Aresztu śledczego. był podejrzanym o udział w podpalaniu altanek, które wyceniono na 15 000zł.Niestety był ochotnikiem straży pożarnej, co rzuca na niego zle swiatlo. wczoraj była sprawa o przedłuzenie aresztu-przedluzyli mu o kolejne trzy miesiące. Altanek tych nie podpalał, i prawdopodobnie nie istnieją zadne dowody jego winy.Dwoje winnych którzy sie przyznali to dwaj koledzy z jego klasy.przyznali się, zeznawali też że B był z nimi. jeden gdy dowiedzial sie ze to nie on ich "wsypal" zeznal ze klamał i ze go tam nie było. drugi kręcił straszliwie i cięzko powiedziec co zeznał na koniec.Tamci dwoje sa na wolności mogą normalnie chodzić do szkoly.
Z Bratem nie ma zadnego kontaktu, tylko listy.nie ma mozliwosci widzeń.
Równiez propozycja kaucji została odrzucona.Zupełnie nie wiem dlaczego.
Jego pani adwokat, ktora byla na sprawie o przedluzenie mowila ze powodem przedluzenia byla obawa o matactwa i to co pisal w listach, uwaga: "czy znajomi zle o mnie gadają?" pierwsza sankcje dostał uzasadnieniem "nie przyznał sie do winy"
Końca sprawy nie widać, choć akta są już w mocy sądu.
Prosze o każdy sposob wyjscia z tej sytuacji bo sytuacja w domu jest nie do wytrzymania. od 3 miesiecy widze załamana rodzine, i jego samego po tresci listow.
Z góry dziękuję za każdą odpowiedź.
Witam.Jestem Tu nowy, a to mój pierwszy post.chciałbym prosić doświadczonych użytkowników o radę.
3 misiące temu moj brat(wowczas 17 letni, 16 maja skonczy 18lat) Trafil do Aresztu śledczego. był podejrzanym o udział w podpalaniu altanek, które wyceniono na 15 000zł.Niestety był ochotnikiem straży pożarnej, co rzuca na niego zle swiatlo. wczoraj była sprawa o przedłuzenie aresztu-przedluzyli mu o kolejne trzy miesiące. Altanek tych nie podpalał, i prawdopodobnie nie istnieją zadne dowody jego winy.Dwoje winnych którzy sie przyznali to dwaj koledzy z jego klasy.przyznali się, zeznawali też że B był z nimi. jeden gdy dowiedzial sie ze to nie on ich "wsypal" zeznal ze klamał i ze go tam nie było. drugi kręcił straszliwie i cięzko powiedziec co zeznał na koniec.Tamci dwoje sa na wolności mogą normalnie chodzić do szkoly.
Z Bratem nie ma zadnego kontaktu, tylko listy.nie ma mozliwosci widzeń.
Równiez propozycja kaucji została odrzucona.Zupełnie nie wiem dlaczego.
Jego pani adwokat, ktora byla na sprawie o przedluzenie mowila ze powodem przedluzenia byla obawa o matactwa i to co pisal w listach, uwaga: "czy znajomi zle o mnie gadają?" pierwsza sankcje dostał uzasadnieniem "nie przyznał sie do winy"
Końca sprawy nie widać, choć akta są już w mocy sądu.
Prosze o każdy sposob wyjscia z tej sytuacji bo sytuacja w domu jest nie do wytrzymania. od 3 miesiecy widze załamana rodzine, i jego samego po tresci listow.
Z góry dziękuję za każdą odpowiedź.