O
obecnaxx
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2008
- Odpowiedzi
- 4
Witam!
Sprawa wygląda następująco: zostałam uderzona przez męzczyznę, który złożył doniesienie na Policji, że to on został pobity :!:
Ów mężczyzna wisi mi kase ( jest to konkubent mojej siostry, mają razem dziecko i żyją razem). Ja prowadzę własną działalność i niespełna rok temu pożyczył ode mnie pieniądze i do dziś nie oddał. Mniejsza z tym. Ostatnio zaczęłam się upominać o kasę, bo zobaczyłam jaki z niego typ (żyje nad stan, wszędzie zadłużony, niezapłacone mandaty, ostatnio rozwalił samochód mojego taty). Zaczął mnie straszyć, żebym się nie upominała o kasę bo "dostanę w wpier***". Zaczął unikać kontaktu z moją rodziną, żeby mu nikt nic nie wypominał... tak było wygodniej. Trzy tygodnie temu był jednak zmuszony przyjechać do mnie, tzn. do mojej siostry, która mieszka obok. Ja, korzystając z okazji, że go widzę zapytałam o kasę.... ten się zdenerwował i zaczął wychodzić z budynku. Rozmowa z nim trwała parę minut na zewnątrz... wnerwił się okropnie, zaczął się trząść, ubliżać mi, aż w końcu mnie uderzył z pięści w twarz...byłam w szoku. Podbiegł mój facet, który stał za mna...a ten typek strącił mu okulary i zaczął uciekać. Przewrócił się przed samochodem i nieco się poturbował... jeszcze krzyczał, że wezwie Policje. Miałam iść na obdukcję, miałam pękniętą wargę i bolał mnie ząb. Olałam jednak sprawę, bo stwierdziłam, że to moja niby rodzina i nie będę robić syfu... Dziś otrzymuję pismo z policji o tym, że jestem oskarżona, razem z moim facetem, o pobicie. Ten, który mnie uderzył śmieje mi się w twarz, że jeszcze zażąda odszkodowania.... nie wiem co robić, nie byłam nigdy karana... :roll:
PROSZE O JAKĄŚ RADĘ!
Pozdrawiam...
Sprawa wygląda następująco: zostałam uderzona przez męzczyznę, który złożył doniesienie na Policji, że to on został pobity :!:
Ów mężczyzna wisi mi kase ( jest to konkubent mojej siostry, mają razem dziecko i żyją razem). Ja prowadzę własną działalność i niespełna rok temu pożyczył ode mnie pieniądze i do dziś nie oddał. Mniejsza z tym. Ostatnio zaczęłam się upominać o kasę, bo zobaczyłam jaki z niego typ (żyje nad stan, wszędzie zadłużony, niezapłacone mandaty, ostatnio rozwalił samochód mojego taty). Zaczął mnie straszyć, żebym się nie upominała o kasę bo "dostanę w wpier***". Zaczął unikać kontaktu z moją rodziną, żeby mu nikt nic nie wypominał... tak było wygodniej. Trzy tygodnie temu był jednak zmuszony przyjechać do mnie, tzn. do mojej siostry, która mieszka obok. Ja, korzystając z okazji, że go widzę zapytałam o kasę.... ten się zdenerwował i zaczął wychodzić z budynku. Rozmowa z nim trwała parę minut na zewnątrz... wnerwił się okropnie, zaczął się trząść, ubliżać mi, aż w końcu mnie uderzył z pięści w twarz...byłam w szoku. Podbiegł mój facet, który stał za mna...a ten typek strącił mu okulary i zaczął uciekać. Przewrócił się przed samochodem i nieco się poturbował... jeszcze krzyczał, że wezwie Policje. Miałam iść na obdukcję, miałam pękniętą wargę i bolał mnie ząb. Olałam jednak sprawę, bo stwierdziłam, że to moja niby rodzina i nie będę robić syfu... Dziś otrzymuję pismo z policji o tym, że jestem oskarżona, razem z moim facetem, o pobicie. Ten, który mnie uderzył śmieje mi się w twarz, że jeszcze zażąda odszkodowania.... nie wiem co robić, nie byłam nigdy karana... :roll:
PROSZE O JAKĄŚ RADĘ!
Pozdrawiam...