[cytat:1zcsupl5]
Gdybyś miał takiego ojca jak ja to byś wiedział co przezywam.
[/cytat:1zcsupl5]
Rozumiem to rozgoryczenie, ale o pewnych sprawach stanowi spełnienie przesłanek, a nie indywidualne odczucia każdego z członków rodziny.
Kro stanowi:
[lex:1zcsupl5]Art. 56. § 1. Jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia, każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd rozwiązał małżeństwo przez rozwód.[/lex:1zcsupl5][lex:1zcsupl5]Art. 57. § 1. Orzekając rozwód sąd orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia.
§ 2. Jednakże na zgodne żądanie małżonków sąd zaniecha orzekania o winie. W tym wypadku następują skutki takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy.[/lex:1zcsupl5]
Tyle prawo, więc jakie okoliczności określają winę strony, decyduje sąd, a nie konkretne zapisy prawa.
Jednakowoż trzeba zauważyć, że sąd z urzędu bada, kto zawinił, a tylko na zgodny wniosek stron (a takiego przecież nie będzie) odstępuje od tej czynności, więc w najgorszym wypadku wszelkie okoliczności wskazujące na winę ojca i tak wypłyną na sprawie.
Mama musi szczerze określić, jakie zarzuty stawia ojcu wnosząc o rozwód, a zadaniem sądu jest analiza przytoczonych faktów i stwierdzenie, czy są to przesłanki do rozowodu oraz przypisania ojcu winy za ten stan rzeczy.
Nie możemy podrzucać - moim zdaniem - tutaj pomysłów na najlepsze powody, tylko sami musicie sobie odpowiedzieć, czy takowe istnieją.