Potrzebny mu jest inteligentny i zaangażowany obrońca, który by go odpowiednio ustawił w tym postępowaniu, i który potrafiłby porozumieć się z prokuratorem. W Niemczech jest tak, że jeśli oskarżony jasno i bez kombinowania wyjaśni cały przebieg tych zdarzeń, to jest wówczas mocno premiowany przy wymiarze kary; np. sądy przyjmują wówczas "tzw. minderschwerer Fall, podobnie jak przy polskim "przypadku mniejszej wagi", a to oznaczałoby, że za ten najcięższy czyn, tzn. § 250 StGB, dolna granica kary mogłaby wynosić 1 rok pozbawienia wolności, a nie 5 lat.
Z Twojego opisu tych wydarzeń nie wynika, że twój narzeczony należał do jakiejś od dłuższego czasu operującej bandy gangsterów. Raczej wygląda na to, że upili się i wszystkie hamulce puściły. Nie sądzę, abyś była na jakiejś "czarnej liście", ponieważ nie miałaś w tym jakiegokolwiek udziału. A poza poza tym nawet jeśli jest Twoim narzecznym, to przecież nie możesz odpowiadać za jego postępowanie. To, że jako jego najbliższa osoba, solidaryzujesz się z jego losem, na pewno nie jest podstawą, aby robić Ci jakikolwiek zarzut. Po prostu stoisz do niego w trudnym czasie, i każdy rozsądny to rozumie. A ta uwaga policjanta? Ano chłopak postawił Cię w nienajlepszą sytuację, zamiast pomyśleć o Tobie choć przez chwilę, kiedy zebrało mu się na takie wybryki.