Przejazd bez biletu

  • Autor wątku Autor wątku Joanna Szczyk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Joanna Szczyk

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2015
Odpowiedzi
3
Oczywiście nic mnie nie usprawiedliwia, ale ogólnie mój przejazd wówczas bez ważnego biletu był zupełnym przypadkiem. Myślałam, że mam sieciówkę ważną DO dnia z kropką, a okazuje się, że jest ważna do dnia PRZED kropką. Tak dostałam mandat za jazdę bez ważnego biletu liniami tramwajowymi w moim mieście.

Nie zapłaciłam tego wówczas, od tego momentu minęło parę ładnych lat, ale nadal mnie to krępuje. Pamiętam, że odebrałam kiedyś pismo ponaglające do zapłaty, ale byłam wtedy młodą i roztrzepaną 18latką i albo gdzieś to posiałam, albo co gorsza po paru miesiącach wyrzuciłam. Kompletnie nie pamiętam.

Stąd moje pytanie - czy jest jakiś sposób by dowiedzieć się, czy wszczęto przeciwko mnie postępowanie karne? Czy powinnam pójść do jakiegoś punktu biletowego i zapytać o to i - najlepiej chyba by było - zapłacić należność? Czy doliczane są jakieś odsetki?
Minęło od tego momentu kilka lat, jednak nie jestem pewna kiedy przyszło pismo, które ponaglało mnie do zapłaty, więc nie mam pewności, czy moja sprawa jest przedawniona... Można się jakoś tego dowiedzieć?
 
Joanna Szczyk napisał:
Stąd moje pytanie - czy jest jakiś sposób by dowiedzieć się, czy wszczęto przeciwko mnie postępowanie karne? Czy powinnam pójść do jakiegoś punktu biletowego i zapytać o to i - najlepiej chyba by było - zapłacić należność? Czy doliczane są jakieś odsetki?
Minęło od tego momentu kilka lat, jednak nie jestem pewna kiedy przyszło pismo, które ponaglało mnie do zapłaty, więc nie mam pewności, czy moja sprawa jest przedawniona... Można się jakoś tego dowiedzieć?



A jaką Ty widzisz sprawę karną w niezapłaconej opłacie dodatkowej za przejazd bez opłaty?


Sprawa na 99,9999% przedawniona (jeśli nie było nakazu zapłaty w sprawie).
 
Jestem kompletnie zielona jeśli chodzi o prawo, dlatego przybyłam właśnie do Was ;) Jeśli popełniam jakiś karygodny błąd, to z góry przepraszam.

Chodzi mi o to, że właśnie nie pamiętam co było w owym piśmie, które kiedyś tam przyszło i nawoływało do zapłaty. Wydaje mi się, że było tam napisane, że sprawę skierują do sądu, jeśli nie zapłacę, ale to było strasznie dawno. Pluję sobie w brodę za swoją głupotę, ale czasu nie cofnę. Skąd moje pytanie - skoro nie jestem pewna czy sprawę skierowano do sądu, to powinnam teraz jakoś się tego dowiedzieć? Gdzie? Czy w razie czego wystarczy po prostu zapłacić mandat?
Czy po skierowaniu sprawy do sądu powinnam dostać jakieś zawiadomienie o tym?
 
Jeśli zmieniałaś adres, to ostatecznie dowiesz się od komornika. Jeśli do tej pory cię nie odnalazł, to nakazu na 95% nie było.
 
Odsetki są dalej naliczane... lepiej się dowiedzieć i zapłacić.
 
Widzę, że zdania są podzielone. Przeczytałam kilka tematów dotyczących tego typu spraw tutaj, ale dotąd natrafiłam już na sprawy z windykatorem. U mnie jest od paru lat cisza...

Odsetki są dalej naliczane... lepiej się dowiedzieć i zapłacić.
Jakie to mogą być odsetki? I w razie czego gdzie można się dowiedzieć?
 
Igor78 napisał:
Odsetki są dalej naliczane... lepiej się dowiedzieć i zapłacić.
Jeżeli do tej pory nie było sprawy, to roszczenie dawno przedawnione.
Gdyby jakaś sprawa była, to i tak sporo (a nawet i wszystko - zależy od okoliczności) można odkręcić
 
Powrót
Góra