Sernik65 napisał:
Zgadzam się, nawet bardzo nieudolnie. Nadal nic co by wskazywało na uzasadnioną potrzebę życiową.
OK P. Sernik65

(swoją drogą szanuję to forum, bo jest najlepsze z jakichkolwiek jakie widziałem, ale zastanawiam dlaczego ludzie nie podpisują się z imienia? nie mówię tu już o nazwisku ale ok ... nie ważne )
Wracając do tematu. W zasadzie czy potrzebą życiową jest uruchomienie nowej firmy? W czasach gdzie wszystko stoi trzeba myśleć perspektywicznie.
Więc w tym domu, do którego jadę, przygotowuję piętro pod działalność. Nie jest to teraz wymyślona na szybko historyjka
Tak jest! mam już faktury na zakup drzwi, kafelki na firmę, którą prowadzę wystawione na początku marca zanim jeszcze były blokady. Do okazania np w sądzie.
Drzwi udało się zawieźć w marcu przed tymi blokadami. Teraz powinienem dowieźć panele, kleje, kolejną glazurę ale trochę obawiałem się iść do Castoramy czy OBI więc myślałem że będę powolutku realizował prace rozbiórkowe, a to dowiezie się później. I tak ten sezon już stracony.
Prowadzę działalność na zasadach hotelowych w Łodzi - mieszkania wynajem pod Booking. teraz to stoi ale kiedyś ruszy i tam też mam plan uruchomienia pokoi pod wynajem. NIEJAKO JADĘ DO przyszłej firmy. Mogę nawet jutro zgłosić miejsce przez CEiDG jako kolejna lokalizacja i wtedy jadę do firmy tak?
Mogę udokumentować to, że jestem w trakcie rozmów z Gminą o podłączenie gazu do firmy, i dofinansowania pod fotowoltaikę - tu mam spotkanie umówione dopiero po 4 maja w Gminie.
Jeszcze nie rejestrowałem kolejnej filii, bo remont potrwa co najmniej kilka miesięcy potem jeszcze meble-wyposażenie więc i tak na pewno najwcześniej wystartuję w przyszłym sezonie wiosenno letnim.
Ale to co się da teraz można robić i to jest życiowa potrzeba, bo dotyczy części mojej firmy. Czy pracować nad rozszerzeniem działalności też mi nie wolno? Czy tak czy mylę pojęcia?
Do wynajmu będzie całe 1/2 domu z osobnym niezależnym wejściem.
Oczywiście pozostaje aktualny poprzedni argument, że jestem tam co roku od wiosny do jesieni i pracuję zdalnie czasem z dojazdem na dzień do Łodzi. Mam duży ogród z którego żyjemy całe lato i nie kupujemy żadnych produktów ani owoców, bo mamy swoje łącznie z przetworami, które jeszcze mam z ub roku. Jak nie pojadę i nie wysieję nasion najpóźniej teraz nie posadzę ziemniaków nie zrobie oprysku na drzewa i krzewy owocowe to to wszystko weźmie w łeb, czyli stracę kolejne pieniądze. Jak nie ogarnę remontu w tym roku to w zimę go nie zrobię bo wtedy muszę być w Łodzi więc stracę kolejny rok na remont w przyszłą wiosnę.
Pozostaje argument że jesteśmy odizolowani, nie spotykamy się chyba że z żoną na grilla bo jeszcze wolno grilla palić. Nie wiadomo jak długo...
Sorry jak piszę to zawsze mi sie wylewa i takie długie teksty wychodzą...