Przekroczenie obrony koniecznej

  • Autor wątku Autor wątku works
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

works

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2007
Odpowiedzi
4
Moja sytuacja wygląda następująco: Mieszkam w szeregowcach i mam konflikt z sąsiadem już od kilku lat. Pewnego dnia kiedy przyjechałem do domu i zaparkowałem na swoim podjeździe, syn sąsiada (ok 30 lat) który nie mieszka z rodzicami, zażądał wręcz abym przestawił samochód bo on chciał myć swoje auto, na co ja mu powiedziałem, że stoję u siebie i nikt nie będzie mi mówił co mam robić, a od mycia auta jest myjnia. On zapytał czy ma się do mnie przejść ( ja już byłem na swojej posesji), odpowiedziałem, że jak chce wyjść po czterech to zapraszam, on wbiegł na moją posesję i uderzył mnie pięścią w tył głowy, kiedy się odwróciłem próbował mnie uderzyć kolejny raz ale zrobiłem unik złapałem go za rękę, wykręciłem mu ją tak nieszczęśliwie, że została złamana, następnie uderzyłem go kilkakrotnie pięścią w twarz, a kiedy on upadł w przypływie złości kopnąłem go jeszcze jeden raz w głowę powodując złamanie ręki i nosa oraz stłuczenie okularów które miał. Poszedłem do domu. On oczywiście wezwał policję. Jakichkolwiek świadków brak. Na pierwszym przesłuchaniu w charakterze świadka policjant powiedział , że będzie mi przedstawiony prawdopodobnie zarzut przekroczenia obrony koniecznej i mam czekać na kolejne wezwanie. Czy na moją niekorzyść wpływa fakt, że trenuję boks od 14 roku życia ? (obecnie mam 25). Jaką przyjąć linię obrony. Nigdy nie miałem najmniejszego konfliktu z prawem.
 
To co piszesz rzeczywiście wygląda na przekroczenie granic obrony koniecznej. To że trenujesz boks może w pewnym sensie działać na Twoją niekorzyść (bo tym bardziej powinieneś być świadom konsekwencji Twojego ataku).
 
próbował mnie uderzyć kolejny raz ale zrobiłem unik złapałem go za rękę, wykręciłem mu ją tak nieszczęśliwie, że została złamana, następnie uderzyłem go kilkakrotnie pięścią w twarz,
To by pod obronę konieczna jeszcze mogło zostac zakwalifikowane, ale...
kiedy on upadł w przypływie złości kopnąłem go jeszcze jeden raz w głowę powodując złamanie ręki i nosa oraz stłuczenie okularów które miał.
to juz przekroczenie, zresztą sam to przyznajesz.
 
Trenowanie boksu a zawodowe go uprawianie to różnica spora tak więc niekoniecznie musi to być okoliczność przemawiająca na Twoja niekorzyść. Jednakże zostały przekroczone granice obrony koniecznej, to fakt.
Z drugiej strony mogłeś działać pod wpływem wzburzenia i do tego nadal, mimo, iż napastnik leżał na ziemi, czuć się zagrożonym.

Do każdej obrony koniecznej sąd podchodzi indywidualnie i była sprawa, w której nawet gonienie napastnika przez kilometr, złapanie napastnika i "lekkie" stłuczenie go potraktowano wprawdzie jako przekroczenie obrony koniecznej ale sąd nadzwyczajnie złagodził karę.
 
czy mogę założyć mu odrębną sprawę z powództwa cywilnego o naruszenie nietykalności cielesnej? Konflikt z tymi ludźmi jest bardzo skomplikowany, jego ojciec wielokrotnie mi groził, raz próbował uderzyć mnie grabiami kiedy jechałem na motorze - olałem gościa. Poprzedni właściciel domu który ja kupiłem, sprzedał ten dom właśnie z powodu tych ludzi, o czym dowiedziałem się dopiero po czasie. Zrobiłem błąd, że wszystkich wyzwisk nie nagrywałem dyktafonem. Są to niebezpieczni i narwani ludzie, zaczynam się obawiać o własne bezpieczeństwo, przez takiego pajaca narobiłem sobie tylko problemów ehhh co za życie.
 
No przekroczyłeś obronę konieczną, ale pamietaj ze "Sąd odstępuje od wymierzenia kary ,jeżli przekroczenie granic obrony koniecznej było wynikiem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okoliczności". Sądze ze masz szanse na to . Jest to art 25 KK paragraf 3. proponuję byś powiedział jak było ale swoje zachowanie uzasadnił własnie tym, że działałeś tak z powodu wzburzenia jakie wywołał na tobie napastnik, bo to on zaczął i tego faktu się uparcie trzymaj. Usprawiedliwiaj się tym ze się bałeś dlatego chciałes calkowicei obezwładnic napastnika zanim ponownie moglby cię zaatakować. proponuję by z twojej inicjatywy wypłynęło ze przyznajesz się i chciałbyś dobrowolnie poddac się karze , z mozliwoscia wystąpienia z wnioskiem o zastosowanie wobec ciebie art jak wyzej. Tak jak powiedział moj przedmowca, to sprawy indywidualne. Aa czy ten gośc ma obdukcję lekarską i zaswiadczenie o niemożności pracy badz niesprawnosci powyzej 7 dni tak?:)
 
wioletka155 napisał:
Tak jak powiedział moj przedmowca, to sprawy indywidualne. Aa czy ten gośc ma obdukcję lekarską i zaswiadczenie o niemożności pracy badz niesprawnosci powyzej 7 dni tak?:)

Jeśli Ty Jesteś adwokatką, to proszę o zastanowienie się nad sensem swojej wypowiedzi....

Zacznijmy po kolei:
a) od kiedy przy czynie z art. 157 par. 1 k.k. niezbędna jest obdukcja lekarska? Otóż nie jest ona potrzebna. Wystarczy że organ procesowy wystąpi do szpitala gdzie "składany" był pokrzywdzony, o kserokopię dokumentacji medycznej. Następnie organ prowadzący postępowanie powoła biegłego z zakresu medycyny sądowej aby ten w oparciu o akta sprawy (w szczególności o zeznania pokrzywdzonego i dokumentację medyczną) dokonał "wyceny" tych obrażeń, tj. czy obrażenie te naruszają czynności narządu ciała lub powodują rozstrój zdrowia na okres powyżej dni 7, poniżej dni 7, lub też czy stanowią ciężki uszczerbek na zdrowiu w rozumieniu art. 156 par. 1 k.k
b) co ma do rzeczy zaświadczenie o niemożliwości pracy lub niepełnosprawności?? Czy to oznaczać ma że osobę niepracująca można bić? Albo czy to oznacza że mając zlamaną np nogę nie mogę pracować przy komputerze? Okres niezdolności do pracy jest całkowicie nieistotny dla oceny kwalifikacji prawnej w takim przypadku.
c) jak znam się na medycynie, to żadne złamanie nie zrasta się w ciągu 7 dni. Już sama taka wiedza, pozwala na przyjęcie kwalifikacji przynajmniej z art. 157 par. 1 k.k.


Tagtsher napisał:
Trenowanie boksu a zawodowe go uprawianie to różnica spora tak więc niekoniecznie musi to być okoliczność przemawiająca na Twoja niekorzyść.
Wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś uprawia jakiś sport (zwłaszcza jeżeli dotyczy to sportów związanych z bezpośrednią walką), i czyni to przez jakiś okres czasu, to przynajmniej powinien zdawać sobie sprawę z tego, jakie skutki może wywołać uderzenie człowieka, zwłaszcza uderzenie wielokrotne. Zupełnie inaczej udarza ktoś kto nigdy nie trenował żadnych sportów, a zupełnie inaczej ktoś kto takie sporty uprawiał. Jest rzeczą oczywistą, iż osoba wyszkolona wie gdzie i jak zadawać ciosy, aby możliwie jak najszybciej obezwładnić przeciwnika.

Kolejną okolicznością przemawiającą przeciwko założycielowi tematu, jest prowokowanie do zdarzenia. Po zaczepce agresora, odpowiedział on że jeżeli "chce wyjść na czterech to zapraszam". trudno tego typu słów nie uznać za przynajmniej zachętę do "spróbowania sił". W sytuacji kiedy założyciel tematu uprawia sporty związane z walką, miał prawo przynajmniej uważac, że może ten "sparing" bez problemu wygrać.

Ostatnią kwestią jest zachowanie Worksa już po powaleniu przeciwnika tj skopanie go.
Tego typu zachowanie trudno jest uznać za dzialanie w ramach obrony koniecznej, skoro przeciwnik był juz obezwładniony i nie stanowił zagrożenia.

Nie znając całości materiału dowodowego, byłbym bardzo ostrozny w ferowaniu kategorycznych osądów, że na pewno sprawa skończy się umorzeniem, lub też nadzwyczajnym złagodzeniem kary. Na podstawie samego opisu Worksa, to jedyne co mogę na pewno stwierdzić, to że narobił sobie problemów, i że wiele przesłanek świadczy przeciwko niemu.


{b] Works [/b] - naruszenie nietykalności cielesnej, jest występkiem opisanym w kodeksie karnym w art. 217 par. 1 k.k.
 
Magnatex negujesz wypowiedzi wielu forumowiczów, ale masz racje. Ja przyznaję, że źle przeczytałam post . Nie doczytałam ze policja przyjechała , myslalam ze sam pokrzywdzony poszedł na police. Sorry. Ale to fakt ze narobiles sobie problemów i cięzko w tej sprawie przewidzieć jak zachowa się sąd.. Czy uzna tak jak ci napisalam wczesniej art 25 paragraf 3Kk. Czy jednak uzna ze nie można tego art uwzględnić. Ale zawsze mozesz próbować się w ten sposób bronic.
 
wioletka155 napisał:
Magnatex negujesz wypowiedzi wielu forumowiczów,

Neguję wyłącznie te wypowiedzi, z którymi się nie zgadzam.
To że wielu userów ma zdanie inne od mojego, nie jest moim problemem.
 
Pozostaje życzyć jedynie, by ktoś rozpatrywał to zdarzenie pod kątem art. 25 kk.
 
Racja, atmosphere ma rację, Mowilam o tym wczesniej juz, ale nie ma żadnej gwarancji ze sąd tak sie na to bedzie zapatrywal. No bo faktycznie jak kopałeś go kiedy on już lezał to wiesz.... raczej nie było to konieczne ale zawsze mozesz sie bronic tak jak ci napisałam wyzej;)
 
Nie o to mi nawet chodziło. Wg mojej oceny w tego typu sprawach rzadko w ogóle sad sięga do części ogólnej kk.
 
magnatex napisał:
Wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś uprawia jakiś sport (zwłaszcza jeżeli dotyczy to sportów związanych z bezpośrednią walką), i czyni to przez jakiś okres czasu, to przynajmniej powinien zdawać sobie sprawę z tego, jakie skutki może wywołać uderzenie człowieka, zwłaszcza uderzenie wielokrotne. Zupełnie inaczej udarza ktoś kto nigdy nie trenował żadnych sportów, a zupełnie inaczej ktoś kto takie sporty uprawiał. Jest rzeczą oczywistą, iż osoba wyszkolona wie gdzie i jak zadawać ciosy, aby możliwie jak najszybciej obezwładnić przeciwnika.

Dlatego tez napisałem, że niekoniecznie musi to być okoliczność przemawiająca na niekorzyść a nie że nie będzie miała wpływu.
Trenowanie jakiejkolwiek dyscypliny sąd rozpatruje indywidualnie jeśli wykonywana jest ona amatorsko. Po pierwsze musi mieć dowód na to, iż dana osoba trenuje określoną dyscyplinę. Jeśli już ma takie informacje decyduje czy mogły one mieć wpływ np. na obrażenia etc. etc.
Można ćwiczyć i ćwiczyć :D
Ja np. uczyłem się języka niemieckiego 8 lat a nie znam ani słowa (poza kilkoma). Jakim cudem radziłem sobie z tego języka w szkole? Sam się sobie dziwię :) Do tego miałem z niego trójkę.
Za to angielskiego nie uczyłem się nigdy i nigdzie a swobodnie mogę się nim porozumiewać.

Tak samo może być w przypadku ćwiczenia boksu :D

Powtarzam - sprawa indywidualna.
 
Powrót
Góra