Liczę się z tym, że przerwa jest tylko przerwą.Wiem o tym, i mam nadzieję, że dało by radę przedłużyć ją na tyle, żeby później móc wystąpić o zawieszenie reszty kary.
Ja nie mam macierzyńskiego.Nigdy nie miałam.
A pomoc z MOPS-u???
Żart jakiś.Pani z MOPS-u najpierw kazała mi przynieść podanie, a kiedy przyniosłam dodała, że na wywiad przyjdzie, ale pieniędzy to oni nie mają...Że Pabianice są na drugim miejscu na liście najbiedniejszych miast w Polsce, więc nie mogę liczyć na jakieś normalne pieniądze.
Ja w nosie mam ich durne zasiłki.Chcę i mogę iść do pracy.Ale przecież dzieci ze sobą do niej nie zabiorę.
Cyrk już był, kiedy malutka trafiła do szpitala.
Dosłownie chciałam się sklonować, bo nie wiedziałam gdzie mam być- z malutką w szpitalu, czy z pozostałymi dziećmi w domu.Więc latałam pomiędzy domem i szpitalem z obłędem w oczach i językiem na wysokości kolan.A nasza nowa pani kurator tylko coś bredziła o "prawidłowym sprawowaniu władzy rodzicielskiej"

Taaa ..Jasne...

Całkowicie się z Tobą zgadzam.Wiem, że to, czy dostanie przerwę czy nie zależy poniekąd od tego w czyje ręce trafi ów wniosek.Szanse są 50/50.
Ale trzeba próbować.Bo jeśli się nie spróbuje to się nie będzie wiedziało.