Anakow, niestety nie zgłosił się sam tylko go aresztowali na ulicy (w czasie pracy). A to dlatego, że miał ten termin sprawy o odroczenie i adwokat twierdził, że ma czekać i już, a wcześniejszy termin stawienia się z ZK nieistotny (w dużym uproszczeniu). No i oczywiście nie miał racji, bo dokładnie 2 dni przed rozprawą przypomnieli sobie o nim i zrobili "zatrzymanie groźnego przestępcy" operacyjnym wozem w strojach niemalże bojowych (dobrze, ze kominiarek nie mieli, bo by mi chyba córka zeszła). Ok, było minęło.
W każdym razie, starajcie się o odroczenie jak najszybciej, bo nawet na tym forum się przewija, że to późniejsze ustalanie terminó się zdaża dość często, a nikogo nie obchodzi, że nie zgłasza się, bo czeka na sprawę o odroczenie.
Co do opłat, prawdę powiedziawszy nie pamiętam, ale jeśli są to na pewno pisaliśmy o zwolnienei (ze względu na trudną sytuację materialną) i na pewno sie zgodzili, bo dość często się zgadzają przy trudnej sytuacji materialnej rodziny i skazanego.
Nie ląduj mi tu w psychiatryku!! Wszystko dla ludzi. Ja żyję to i Ty dasz radę. Mówię CI, w ZK jest jakoś normalnie: widzenia, potem przepustki, listy o normalnym terminie doręczenia, telefony (przy wyroku 2 lata pewnie dostanie p2, a może nawet p3 i ZK otwarty, jeśli to jedyny wyrok i w ogóle będzie całkiem znośnie). Najlepiej też jeśli postara się o pracę (najlepiej taką poza ZK). M. pracuje i nie narzeka. Czas szybciej płynie, a jesli będzie miał wyrozumiałego pracodawcę, to sama rozumiesz: np. telefon do domu możliwy.
Acha, termin i stawienia w ZK, i rozprawy o odroczenie ustalają sami i np. M. miał jakieś 3 m-ce po uprawomocnieniu się do terminu stawiennictwa (tyle, ze jaki to termin też dowiedział się póżniej). Jeden termin z drugim nie ma nic wspólnego (choć moim zdaniem powinien).