Przesyłki do dłużnika przychodzą na mój adres - co robić?

  • Autor wątku Autor wątku Athanor
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Kanas, twórcy wątku przesyłki mogą nie wydać chociaż adres się zgadza. Jeśli się nie mylę sprawdzają dowód adresata, czyż nie? I co powie, że to dla sąsiada? ;) Zresztą nie może odebrać - przesyłka nie jest skierowana do niego. Zostaje poprosić panią w okienku, żeby pozwoliła zerknąć na kopertę - tam będzie podany nadawca.
 
O czym Ty piszszesz ?
Przeczytaj swój poprzedni post. Napisałeś tam o pisemku od Komornika, nie o przesyłce i na ten post odpowiedziałem.
 
Athanor napisał:
wiem, że komornik wcale nie musi być uczciwy.
A co tu ma do rzeczy uczciwość komornika, na Boga? Piszesz o błędnym adresie sąsiada (czyli w istocie Twoim). Jeśli z tej nieścisłości miałyby wyniknąć jakieś dalsze błędy, to przecież nie będą one zależały od wrodzonej uczciwości, czy też nieuczciwości egzekutora. Popadasz w paranoję (niestety podsycaną przez kilku stałych bywalców tego forum, z których oczywiście żaden nie jest prawnikiem).
amelia2013 napisał:
Gorzej jak nikogo nie zastanie, a akurat wierzyciel-hurtownik i z góry zażyczy sobie wjazd komornika z drzwiami i pozajmowanie ruchomości.
Tak, akurat to na pewno się przytrafi naszemu nieszczęśnikowi. Akurat komornik w szczycie sezonu urlopowego (oczywiście założyciel wątku będzie wtedy z całą rodziną i wszystkimi znajomymi na miesięcznych wczasach) będzie przypadkiem przechodził z tragarzami (sorry, tzn. ze ślusarzem, policjantami, 16 asesorami) i wejdą, zabiorą wszystko, potem uciekną do lasu. Stuknijcie się w głowę specjaliści od podsycania u prostych ludzi paranoi. Meteoryt bardziej prawdopodobny. Skończcie już z tym straszeniem ludzi! Mało Wam, k....? Już biedny człowiek biega bez sensu po pocztach, komornikach i Bóg wie gdzie jeszcze. Co oczywiście nic nie ma szansy pomóc, gdyby faktycznie miał nastąpić (spokojnie, nie nastąpi), fatalny dla niego splot okoliczności.
 
Ludzie, z czego tutaj robić taki problem?
Jedno pismo do komornika i KONIEC.

Raz miałem taką sytuację - w skrzynce (kartka papieru wrzucona chyba osobiście przez asesora) znalazłem wezwanie do złożenia wyjaśnień do poprzedniego właściciela mieszkania.
Napisałem pismo z trzema zdaniami, wysłałem faxem do komornika i od tej pory cisza...
 
I o to chodzi.
Dywagacje były poniekąd o tym co komornicy mogą zrobić jak nie zareagujesz na taką kartkę miesiąc czy dwa :) oraz czy reagować wogóle.
 
123abcd napisał:
Dywagacje były poniekąd o tym co komornicy mogą zrobić jak nie zareagujesz na taką kartkę miesiąc czy dwa oraz czy reagować wogóle.
Chyba nie czytałeś tego wątku i bredni jakie tu wymyślano. Począwszy od samego założyciela, na "urodzonych pomagaczach" skończywszy.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Akurat komornik w szczycie sezonu urlopowego (oczywiście założyciel wątku będzie wtedy z całą rodziną i wszystkimi znajomymi na miesięcznych wczasach) będzie przypadkiem przechodził z tragarzami (sorry, tzn. ze ślusarzem, policjantami, 16 asesorami) i wejdą, zabiorą wszystko, potem uciekną do lasu.
Wyborcza.pl

Akurat przechodzili. Z tragarzami. Kolega nadal się głupio upiera, że łatwiej meteorytem oberwać niż spotkać się z sytuacją w której komornik dostaje wniosek o otwarcie pomieszczeń dłużnika. To albo meteorytów walących w łeb jest więcej niż ludzi na plaży, albo wierzyciele jacyś nierozgarnięci.
A w ogóle w czym przeszkadza szczyt sezonu urlopowego?
Jeden Grzeszczyk napisał:
Chyba nie czytałeś tego wątku i bredni jakie tu wymyślano. Począwszy od samego założyciela, na "urodzonych pomagaczach" skończywszy.
Brednie bredniami, ale sytuacją lepiej się zainteresować. Oczywiście nie w taki sposób by biegać po mieście do urzędu, wszystkich komorników, proboszcza i Bóg raczy wiedzieć gdzie jeszcze lecz po prostu by powziąć jakąś informację co to za kancelaria i szybko wyjaśnić sprawę. Nikt nie da gwarancji że może się skończyć tylko na liście czy kartce w drzwiach.
 
Ostatnia edycja:
Amelia, bez urazy, przestań siać panikę. Idąc Twoim tokiem rozumowania to biegaj sama po wszystkich kancelariach komorniczych...
Skąd masz pewność, że jakiś Wierzyciel podając dane Dłużnika nie podał omyłkowo Twojego adresu ?
Teraz wszyscy powinny latać w panice, że może ktoś podał jego adres i Komornik "wpadnie" i nas "wyczyści". :)
Pojedziesz na wakację, wracasz, domek pusty, drzwi oklejone...
To już nie temat na forum prawne, tylko na forum dotyczące teorii spiskowych :)
 
Kanas napisał:
Amelia, bez urazy, przestań siać panikę. Idąc Twoim tokiem rozumowania to biegaj sama po wszystkich kancelariach
Czy ja cos takiego sugeruję?
Kanas napisał:
Skąd masz pewność, że jakiś Wierzyciel podając dane Dłużnika nie podał omyłkowo Twojego adresu ?
Nie mam, ale bez obaw kolego szanowny, nie żyję w stresie że może ktoś podał.
Tymczasem pytający pewność ma, że komornik ma błędny adres dłuznika i akurat to jego mieszkanie
Kanas napisał:
To już nie temat na forum prawne, tylko na forum dotyczące teorii spiskowych :)
Wpadasz w paranoję :)
 
amelia2013 napisał:
Wpadasz w paranoję
Ja ?
Oj, nie sądzę... Nie żyje w panice, że mi zaraz butla z gazem wybuchnie (bo mam takową w piwnicy), że mnie sąsiad z góry zaleje (bo mieszka piętro wyżej) itp...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra