przeszczep kosci - czy legalny ????

  • Autor wątku Autor wątku tomasz_zyskowski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
T

tomasz_zyskowski

Użytkownik
Dołączył
10.2005
Odpowiedzi
199
witam

Czy przeszczep kawalkow kosci od niezyjacego pacjeta dla zyjacego,ktoremu operowano rękę bez pisemnej jego zgody jest przestępstwem/niezgodne z prawem ???

pozdrawiam
 
kto nie dał zgody? - ten żyjący czy ten operowany?
 
ten zoperowany.

Po operacj uslyszal cyt.

"przeszczepilismy Panu kostki ,między odlamy, z trupka"...
 
A możesz jaśniej? Ktoś ma pretensje, że zoperowano mu rękę (wszczepiając materiał biologiczny dokładnie sprawdzony na zgodność, bo organizm jest bardzo wybredny) zamiast uciąć przy samej d... ?
 
[cytat="demagogia"]A możesz jaśniej? Ktoś ma pretensje, że zoperowano mu rękę (wszczepiając materiał biologiczny dokładnie sprawdzony na zgodność, bo organizm jest bardzo wybredny) zamiast uciąć przy samej d... ?[/cytat]


Tak, ktos ma pretensje.
Ze bez jego zgody wszczepiono mu kosci z "trupka", w sytuacji kiedy mozna bylo zrobic autoprzeszczep.(przeszczepiajac np. skrawki kosci z kosci biodrowej operowanego i wstawic mu je w odlamy w rekę- tak jak to zrobiono podczas pierwszej operacjii"- to jest najbardziej zgodny material biologiczny.

Dodatkowo

Nikt nie badal dawcy ani biorcy pod wzgledem zgodnosci !!!!!

Pacjentowi powiedziano przed operacja po krotce ,ze bedzie mial wstawione metalowe stabilozatory odlamow kostnych w reku.

A po przebudzeniu sie ,uslyszal ten horror o ktorym wspomnialem w poprzednim poscie.
 
To ma być horror? Człowieku, czy ty wiesz co piszesz?
Obyś nigdy nie musiał mieć przeprowadzanej operacji ratującej zdrowie i życie. (w tym przypadku ratującą sprawność dłoni).
 
Ustawa o zawodzie lekarza nakazuje, by przed jakimkolwiek zabiegiem o podwyższonym ryzyku pacjent został dokładnie poinformowany o proponowanej terapii oraz alternatywnych metodach leczenia. Zgoda pacjenta jest wiążąca gdy został należycie poinformowany.

Nie oznacza to jednak automatycznej odpowiedzialności lekarza z art 192kk. Jeśli chodzi o drogę cywilną, to na czym dokładnie polega szkoda? Czy chodzi tylko o dobra osobiste i zadośćuczynienie, czy może Pan wykazać jakiś błąd w sztuce i związek między tym błędem a ewentualnym pogorszeniem stanu zdrowia?

To trudna sprawa. Z jednej strony zgadzam się z poprzednikami, że jeżeli lekarze wybrali najbardziej adekwatną znaną im metodę, to nie ma się co czepiać, z drugiej uważam, że lekarze zawsze powinni wywiązywać się z ustawowego obowiązku uzyskania zgody należycie poinformowanego pacjenta.

O medycynie mam znikomą wiedzę, ale przeszczep zawsze musi być należycie przygotowany. Biorcy celowo obniża się odporność, żeby jego organizm nie odrzucił obcej tkanki. Tak jest z organami, ale nie wiem czy tak samo z kośćmi. W każdym przypadku pacjent powinien być poinformowany.

Nie rozumiem też, jak mógł Pan się dowiedzieć dopiero po wszystkim. Prawo przewiduje bardzo skomplikowaną i sformalizowaną procedurę związaną z przeszczepem ex mortuo. Jest taka instytucja jak Poltransplant, za pośrednictwem której takie przeszczepy mogą się odbyć.
 
[cytat:10fze655]...ludzie tracą fragmenty swoich kości, na przykład w poważnych wypadkach lub podczas operacji chirurgicznych, zwłaszcza usuwania pewnych rodzajów raka. Powstałe braki można wypełniać przeszczepami, problem jednak w tym, że obecnie źródła tkanek kostnych są dalekie od doskonałości.
Jedną z możliwości jest pobranie kawałka innej kości z ciała pacjenta. Wiąże się to najmniejszym ryzykiem odrzucenia transplantowanej tkanki, lecz również z powstaniem ubytku gdzie indziej, bólem i podwyższoną szansą wystąpienia komplikacji. Czasami używane są także kości nieboszczyków, lecz przyjmują się one gorzej niż własne. Z kolei sztuczne, na przykład ceramiczne kości nadają się właściwie tylko do wydłużania naturalnych przeszczepów. ...[/cytat:10fze655]
 
[cytat="Janusz M."]To ma być horror? Człowieku, czy ty wiesz co piszesz?
Obyś nigdy nie musiał mieć przeprowadzanej operacji ratującej zdrowie i życie. (w tym przypadku ratującą sprawność dłoni).[/cytat]

jak nie masz zielonego pojecia to z laski Swojej sie nie wypowiadaj.
 
[cytat="tomasz_zyskowski"]
jak nie masz zielonego pojecia to z laski Swojej sie nie wypowiadaj.[/cytat]

Co racja to racja, nie mam zielonego pojęcia o przeszczepach i nie wypowiadam się na ten temat.
Ale szanowny pan również nie powinien wypowiadać się w tym temacie, bo nie ma Pan odpowiedniej wiedzy i nie powinien szafować słowami, typu "przestępstwo".

P.s. A co ma wspólnego z moją wypowiedzią jakaś "laska"? :D :what:
 
Mnie się jednak wydaję,że pacjent powinien być zorientowany o sposobie leczenia i operowania.Nie można przeciez uszczęśliwiać na siłę.Jeśli pacjent nie życzy sobie "kawałka umarlaka",no to już pacjenta problem,tak?Każdy ma prawo decydowania o sobie.Przynajmniej,gwarantuje to nam Konstytucja.
 
[cytat="OCEANIA"]Każdy ma prawo decydowania o sobie.Przynajmniej,gwarantuje to nam Konstytucja.[/cytat] ale nie o tym jak ma być leczony- tytaj decyzję zawsze podejmuje lekarz (czywiście zgodną ze stanem wiedzy medycznej et cetera... )...

Art. 35.
1. Jeżeli w trakcie wykonywania zabiegu operacyjnego albo stosowania metody leczniczej lub diagnostycznej wystąpią okoliczności, których nieuwzględnienie groziłoby pacjentowi niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkim uszkodzeniem ciała lub ciężkim rozstrojem zdrowia, a nie ma możliwości niezwłocznie uzyskać zgody pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego, lekarz ma prawo, bez uzyskania tej zgody, zmienić zakres zabiegu bądź metody leczenia lub diagnostyki w sposób umożliwiający uwzględnienie tych okoliczności. W takim przypadku lekarz ma obowiązek, o ile jest to możliwe, zasięgnąć opinii drugiego lekarza, w miarę możliwości tej samej specjalności.
2. O okolicznościach, o których mowa w ust. 1, lekarz dokonuje odpowiedniej adnotacji w dokumentacji medycznej oraz informuje pacjenta, przedstawiciela ustawowego lub opiekuna faktycznego albo sąd opiekuńczy.
 
Ale nie mam pewności,czy chodziło o sytuację wynikłą PODCZAS operacji.Zrozumiałam to w ten sposób,iż lekarz miał taki zamiar już PRZED operacją i nie przekazał w czytelnej formie pacjentowi swoich zamiarów.
 
Z postu wynika, że przed operacją była informacja o wstawianiu części metalowych (chociaż może te "stabilizatory" miały być tylko przygotowaniem miejsca na inne tkanki, nie znam się na medycynie) a zmiana sposobu postępowania nastąpiła podczas operacji.
Myślę, że jedynie zapoznanie się z dokumentacją medyczną oraz procedurami stosowanymi podczas tego typu operacji może wyjaśnić, czy wstawienie kości pobranej od osoby zmarłej było konieczne i czy nie naraziło pacjenta na szkody zdrowotne.
 
tomasz zyskowski napisał: [cytat:p1teef9f]...ktoremu operowano rękę bez pisemnej jego zgody...[/cytat:p1teef9f]
Z tego cytatu wynika, że operacja ręki była przeprowadzana bez zgody pacjenta, w co trudno uwierzyć. Sam ostatnio przeszedłem trzy operacje i musiałem na nie wyrazić zgodę.
 
zgoda pacjenta na operację była. Ale nie było zgody na wstawianie kosci z trupa w rękę.
Przed zabiegiem byly inne ustalenia, po zabiegu okazalo sie co innego.


-------------------------------------------------------------------------------------

podczas operacji zakladania stabilizatora , mlody lekarz wpadl na pomysl zeby miedzy ustabilizowane juz odlamy kostne, nawkladac skrawki kosci z trupka aby przyspieszyc zrost taknek.
W celu tym bieze z lodowki tkanki kostne od trupa i wklada je pacjentowi w reke.
a badanie na zgodnosc tkanek????Pacjent takich nie przechodził!!! Wogleby sie nie zgodzil na taki przeszczep.

ryzyk fizyk ???? anuz sie uda....

dodam,ze
poprzednio w innym szpitalu kiedy pacjent mial operowana reke( pierwszy raz), rowniez mial przeszczepiane tkanki kostne ale od siebie samego, Swoje wlasne,pobrane z kosci biodrowej z przeciwnej strony niz operowana reka.
Tlumaczono mu wtedy dokladnie,ze pobrano z odleglego miejsca od operowanej konczyny i z przeciwnego, aby nie oslabiac organizmu.Ale i tak pobrano/zeskrawano tego materialu bardzo malo ,ze nic nie mowinno sie dziac.Tak mu tlumaczono

Dla pacjenta to jest horror , ta swiadomosc tych zbednych kosci z trupa.
Nie bylo na to zgody.
Uwaza ,ze mozna bylo zrobic autoprzeszczep, ktory bylby kozystniejszy.
Nie rozumie decyzji lekarza, Pacjent jest w szoku do dzis.


Po wstawieniu kosci z trupa w reke i wypisaniu pacjenta do domu, po 2 dniach zglosil sie do przychodni ze stanem zapalnym idącym z kosci na zewnatrz konczyny (RTG), pobrano rope do badan i okazalo sie ze to gronkowiec zlocisy.
Po kilku tygodniach okazalo sie ze pacjent ma tez HCV.
reką i tak sie nie zrosla, operowali po jakims czasie jeszcze raz !!!!


Lajcik co??????
 
[cytat="Markiz32"][cytat="OCEANIA"]Każdy ma prawo decydowania o sobie.Przynajmniej,gwarantuje to nam Konstytucja.[/cytat] ale nie o tym jak ma być leczony- tytaj decyzję zawsze podejmuje lekarz (czywiście zgodną ze stanem wiedzy medycznej et cetera... )...
[/cytat]

Art 35 mówi o nagłych przypadkach, gdy wystąpią okoliczności nieprzewidywane, taki stan wyższej konieczności. W normalnych warunkach, zawsze ważna jest poinformowana zgoda. Przy każdej czynności o podwyższonym ryzyku musi być to zgoda pisemna (art. 34 &1 ustawy o zawodzie lekarza)

To, że lekarz jest panem życia i śmierci, i że to on zawsze powinien podejmować decyzję to pogląd jeszcze częsty wśród lekarzy. Moim zdaniem, decyzja, czy poddać się terapii proponowanej przez lekarza, powinna generalnie należeć do pacjenta, który musi być należycie poinformowany (art. 31, 33, 34) W końcu to pacjent ponosi bezpośrednie konsekwencje zastosowanej terapii i o jego życie i zdrowie chodzi. Przepisy ustawy o zawodzie lekarza powinny być rozumiane w kontekście art. 47 Konstytucji.

Jednak korci mnie, żeby napisać jeszcze zdanko autorowi wątku. Przepraszam za porównanie, ale zachowuje się Pan jak osoba, która ze smakiem zjadła potrawę, ale kiedy następnie powiedziano jej, że zjadła np. psa, pobiegła do toalety z odruchem wymiotnym.
 
[cytat="finis africae"]
Jednak korci mnie, żeby napisać jeszcze zdanko autorowi wątku. Przepraszam za porównanie, ale zachowuje się Pan jak osoba, która ze smakiem zjadła potrawę, ale kiedy następnie powiedziano jej, że zjadła np. psa, pobiegła do toalety z odruchem wymiotnym.[/cytat]
:evil:
Lepiej tego ująć nie można. :ok: Z ust mi to zostało wyjęte. :wink:
 
Tylko chciałem uprzedzić, że jeżeli będzie Pan pisał w dalszym ciągu z trupa, trupka itp to temat zamknę. Tej osobie należy się szacunek także po śmierci.
 
Akurat autor posługuje się tutaj "fachową" terminologią służby zdrowia:
"przeszczepilismy Panu kostki ,między odlamy, z trupka"

I mając pewne doświadczenie w tym zakresie, na 99% wierzę, że tak to zostało ujęte. Ale skoro to ustaliliśmy, to można zacząć pisać z większym szacunkiem.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra